Hieną być!

 

Często zawód dziennikarza jest porównywany z hieną o czym może świadczyć choćby coroczna nagroda: „Hieny Roku” nadawana osobie, która swój kunszt wykorzystała szczególnie rażąco.

Pewne panie polityczki, ewentualnie posłanki zarzucają osobom chcącym się bronić przed najazdem islamistów na Europę, że są właśnie takimi hienami.

Odpowiem tak - wolę być hieną niż osobą o wątpliwej inteligencji i braku wyobraźni.

Przykładem przesadnej polityki poprawności politycznej jest wyrok sześciu miesięcy pozbawienia wolności dla niemieckiego dziennikarza Michaela Stürzenbergera za opublikowanie zdjęć ze spotkania nazistowskich dygnitarzy z wielkim muftim Jerozolimy Muhammadem Aminem al-Husajnim oraz opisanie związków islamu z nazizmem w artykule „Hakenkreuz i Półksiężyc”. I o dziwo żaden polityk ani żadna organizacją broniąca praw człowieka, wolności obywatelskich, czy też dziennikarzy przed prześladowaniami nie zareagowała, mimo faktu, że ten wszędzie prosi o wsparcie i nagłaśnianie jego sprawy. Sąd co prawda zawiesił wykonanie kary, lecz pod warunkiem, iż przez najbliższe sześć miesięcy nie podejmie podobnego tematu i nie będzie się wypowiadał w kwestiach islamu.

Co się stało z naszym sąsiadem, gdzie podziały się europejskie wartości - wolność słowa, sumienia, szacunek do prawdy historycznej.

Jak się cieszę, że nie mieszkam w Niemczech!

Owszem, można żonglować statystyką i dokazywać, iż więcej osób ginie w wypadkach komunikacyjnych niż w zamachach terrorystycznych, ale musimy pamiętać, że kolizja drogowa, to zdarzenie losowe a zamach, to planowany akt złej woli mający na celu uśmiercenie jak największej ilości osób i to jest właśnie ta różnica, która nigdy nie usprawiedliwi świadomego działania przeciw innym ludziom.

Ostatnie wydarzenia we włoskim Rimini, gdzie najpierw brutalnie pobito Polaka, a następnie dokonano zbiorowego gwałtu na jego żonie, najlepiej świadczą jak wielkim zagrożeniem są poczynania „uchodźców”, którym z lubością się oddają.  Gwałty rabunki, pobicia i mordowanie obywateli przywykłych do życia w pokoju i porządku prawnym to już codzienna rzeczywistość Europy. Twierdzenie, iż musimy nauczyć się z tym żyć, nie jest pocieszeniem dla osób bliskich tych którzy zginęli a raczej napluciem im w twarz i drwiną z ich cierpienia. Zabitym życia to nie zwróci. Europa stała się niebezpieczna a wszechobecny strach zagościł na stałe w życiu jej mieszkańców. Osobiście nie pragnę przedwcześnie odejść bądź zwiększyć swoją niepełnosprawność tylko dlatego by kilku imigrantów poprawiło standard swojej egzystencji. Chcę żyć w moim państwie w pokoju i spokoju. Mam do tego jako obywatel niezbywalne prawo i niech nikt nie waży się mi tego odbierać!

Wojciech W. Wojtulewicz