|
Gospodarka na wadze
7.11.2005
Przekonywanie społeczeństwa polskiego do tego, że najlepszym sposobem na rozwiązanie dręczących nasz kraj problemów gospodarczych jest dalsza liberalizacja życia ekonomicznego, równa się twierdzeniu, że najlepszym sposobem na rozwiązanie problemów Rosji jest budowa silnych struktur demokratycznych. W obydwu przypadkach tego typu pomysły stały się przyczyną wielkich kłopotów nie tylko dla obydwu narodów, ale także ich mieszkańców.
Niechęć do stosowania liberalnego modelu państwa panuje nie tylko w Polsce. Odwrót od liberalizmu na rzecz kontynuacji wizji państwa socjalnego daje się zauważyć także np. w Niemczech i we Francji. Dlaczego tak się dzieje?
Społeczeństwa mają dość wyrzeczeń, cięć, zrównywania własnego bytu z wahaniami koniunktury. Cechą społeczeństw europejskich jest natomiast dążenie do stabilizacji. Liberalny eksperyment nie sprawdził się. Okazało się, że lekarstwem na rosnący deficyt publiczny nie są wcale ciecia wydatków. To wydawałoby się najprostsze rozwiązanie prowadzi bowiem nie tylko do radykalizacji nastrojów, ale do powstawania głębokich różnic w społeczeństwie. Problem leży zatem w zwiększaniu dochodów budżetu i to wcale nie drogą zwiększania obciążeń podatkowych, ale aktywnego wpływania oraz regulacji wzrostu gospodarczego. W XXI wieku jest to jedyna możliwa droga rozwoju dla państwa socjalnego.
Pogłębianie różnic w społeczeństwie, zwłaszcza polskim, leży jednak w interesie tych grup społecznych, do których, zgodnie z marksistowską retoryką, należą środki produkcji. Wiadomo, że środki produkcji nie mogą należeć do wszystkich. Wąska jednak grupa, która tego rodzaju środki posiada, będzie dążyła do ich powiększenia, chociażby tylko po to, aby uchronić swój dotychczasowy stan posiadania. W praktyce polskiej wielkie koncerny zawładnęły mediami i kluczowymi dziedzinami gospodarki. Ich właściciele jeszcze zakulisowo, ale już dość aktywnie, popierają siły polityczne, które dążą do utrwalenia tego stanu rzeczy. Stąd tak wiele przychylnych słów padło w trakcie ostatniej kampanii w stronę polityków z Platformy Obywatelskiej, stąd też tak obrywało się w mediach Samoobronie, jako przeciwnikowi, i stąd też rząd Kazimierza Marcinkiewicza zbiera bardzo nieprzychylne komentarze m.in. za granicą.
W społeczeństwie polskim panuje jednak z dawien zakorzenione przekonanie, że media kłamią. Stąd fiasko Platformy Obywatelskiej, która była bardzo aktywnie wspierana przez media, w tym i publiczne. W ostatnich sondażach Prawo i Sprawiedliwość wciąż prowadzi, spychając swoich niedoszłych "przyjaciół" w kąt popularności. To właśnie zamiar, przynajmniej na razie werbalny, budowy rządu prospołecznego, pronarodowego, którego celem będzie odzyskanie należnego miejsca dla Polski na scenie politycznej Europy, którego celem będzie odbudowa, przy aktywnej współpracy tego rządu z Samoobroną, wiary społeczeństwa polskiego we własne państwo, staje kością w gardle rodzimym liberałom.
Tym sposobem polska polityka zamierza odciąć się od tak promowanego reaganowskiego modelu gospodarczego. Rolą tego rządu powinno być zmniejszanie różnic w społeczeństwie w kierunku budowy zjednoczonego społeczeństwa obywatelskiego. Odbudowa ta może tylko dokonać się drogą zwiększenia pomocy dla obywateli, których olbrzymia większość stała się "płatnikami" dotychczasowego kursu gospodarczego.
Czy rząd Marcinkiewicza zrealizuje obietnice wyborcze?
Rzeczą niepokojącą jest kwestia łagodzenia, na rzecz liberalizmu, pewnych obietnic wyborczych. Należy do nich m.in. sprawa reformy służby zdrowia o konkretnie odwrotu od pomysłu powrócenia do finansowanie tej dziedziny z budżetu państwa. Ta pula pomysłów zwiększa się powoli w chwili obecnej. Powstaje zatem pytanie czy zostanie ona zrealizowana, czy stanowi tylko element dyskusji nad całością polityki rządu.
Jest to jednak na tyle ważna sprawa, że stanowi ona dość istotny ciężar na szalce poparcia dla rządu PiS, którego ma udzielić m.in. Samoobrona. Rolą zatem Samoobrony w istnieniu tego rządu będzie przestrzeganie realizacji nie tylko własnego, ale przede wszystkim cudzego programu (tzn. PiS), który nomen omen w sprawach gospodarczych jest w dużej mierze rozwinięciem propozycji programowych Samoobrony.
Czy Polsce uda się odejść od tak promowanych i rzekomo korzystnych zmian, "dzięki" którym mamy w Polsce tak wielkie bezrobocie? Czy może Polsce uda się zbudować tak znienawidzony, antyliberalny, prospołeczny system gospodarczy, który wreszcie spełni marzenia milionów rodaków o godnym życiu? Czas pokaże, czy na szalce wewnętrznych rozgrywek partyjnych PiS przeważy interes narodowy Polski, czy interes międzynarodowego kapitału.
(-) Marcin Domagała
 drukuj
|