MENU
STRONY REGIONALNE
POLECAMY

PLAKAT POLITYCZNY

GOSPODARKA


KONTAKT
Biuro Krajowe Partii:
Al. Jerozolimskie 11/19 lok.14
00-508 Warszawa
tel.: (22) 629 32 90
partia@samoobrona.org.pl

O NAS
REDAKCJA
WYSZUKIWANIE

LOGO
 Wtorek, 21 Maja 2013

Ilu do koalicji?

25.04.2006

Od ponad 2 tygodni trwają negocjacje mające doprowadzić do powstania stabilnej koalicji parlamentarnej i rządowej zapewniającej bezpieczną większość podczas głosowań. Z sejmowej arytmetyki, po odrzuceniu PO i SLD, jasno wynika, że przyszłe porozumienie musi zostać osiągnięte przez co najmniej trzy partie. Wśród nich muszą znaleźć się dwie najsilniejsze: PiS oraz Samoobrona, ale to wciąż za mało. Potrzebny jest ktoś jeszcze, co najmniej PSL lub LPR, a zgodnie z deklaracjami liderów Prawa i Sprawiedliwości najlepiej byłoby, gdyby do przyszłej koalicji przystąpiły oba te ugrupowania. Tymczasem właśnie z tymi najmniejszymi jest problem.

Skłócona Liga

Najbliższym programowo ugrupowaniem i wydawałoby się naturalnym koalicjantem dla PiS i Samoobrony jest formacja Romana Giertycha. Tymczasem wewnątrz LPR trwają spory dotyczące celowości wiązania się z Prawem i Sprawiedliwością. Dotychczasowa współpraca w ramach Paktu Stabilizacyjnego nie poprawiła notowań partii, która w dodatku utraciła jeszcze poparcie przychylnych jej dotąd mediów: Naszego Dziennika i Radia Maryja. Nic dziwnego, że Roman Giertych podchodzi dość sceptycznie do pomysłu koalicji obawiając się dalszych porażek w walce ze znacznie silniejszym PiS-em o utrzymanie podobnego w znacznej części elektoratu.

Wyczekujące PSL

Wobec braku "tego trzeciego" na koalicyjnym parkiecie wyraźnie wzrosły notowania "ludowców", bowiem liderzy PiS nie ukrywają, że wolą w rządzie Waldemara Pawlaka niż Romana Giertycha. Tymczasem władze PSL prowadzą grę na zmiękczenie przeciwnika, eskalują żądania, choć doskonale zdając sobie sprawę, że i tak w każdej sytuacji zapewnią sobie w koalicji wygodną pozycję recenzenta działań Samoobrony oraz Andrzeja Leppera jako ministra rolnictwa. Dla przebywającej w okolicach sondażowego dna partii to niezwykle cenny atut, zwłaszcza w walce o głosy polskiej wsi.

Podpiszą i co dalej?

I wreszcie pytanie zasadnicze. Czy podpisanie umowy koalicyjnej przez 3, 3 i pół bądź 4 ugrupowania rzeczywiście przyniesie stabilizację? Dotychczasowe doświadczenia sprawiają, że można mieć co do tego pewne obawy i pokazują, że im mniej koalicjantów, tym lepiej; tym mniej różnic interesów i wewnętrznych tarć oraz większa stabilność całej konstrukcji.

Regułą było dotąd, że zwycięskie ugrupowanie zawierało koalicję z tylko jednym partnerem. Teraz współrządzących miałoby być nie dwóch, lecz trzech-czterech. Wariant kilku ugrupowań w koalicji był już raz testowany: w latach 1991-1993, gdy Sejm był najbardziej rozdrobniony. I właśnie ten Sejm, jako jedyny w III RP, nie dotrwał do końca kadencji.

Powyższe doświadczenie wskazuje, że większe prawdopodobieństwo trwałości, i to pomimo mniejszej, lecz wciąż wystarczającej liczby głosów w Sejmie, daje porozumienie trzech ugrupowań. Oczywiście pod warunkiem, że miałaby to być koalicja budowana na 3,5 roku, a nie na kilka miesięcy. W tym drugim przypadku l iczba partii nie miałaby większego znaczenia. Liczyłyby się tylko głosy, które pozwoliłyby PiS przeforsować kilka ustaw i zaopatrzyć się w amunicję przed jesienną lub zimową rozgrywką wyborczą z PO.

(-) Arkadiusz Jońca

PROGRAM

POLECAMY


GŁOS SAMOOBRONY


KONSTYTUCJA

SAMOOBRONA | POLEĆ NAS ZNAJOMYM |DODAJ DO ULUBIONYCH | KONTAKT | ENGLISH
ostatnia aktualizacja: 9.07.2008