|
SAMOOBRONA NARODU
czerwiec 2000
ANDRZEJ LEPPER NA PREZYDENTA CZESŁAW KOSIK NA SENATORA 27 maja br. w
gmachu Biblioteki Miejskiej w Koszalinie obradowała Konwencja Wyborcza
"Samoobrony", z udziałem ponad dwustu osób. Wzięli w niej udział
członkowie Rady Krajowej i delegaci ze wszystkich regionów "Samoobrony".
AGONIA
NIEUDACZNIKÓW
Obserwatorom sceny politycznej nietrudno było dostrzec występujące
od dłuższego czasu nieporozumienia w koalicji rządzącej, to jest Akcji
Wyborczej Solidarność i Unii Wolności...
NAJPIERW
POLSKA
Wystąpienie Przewodniczącego Andrzeja Leppera na Konwencji
w dniu 27 maja 2000r. w Koszalinie.
Dziękuję za to jednoznaczne poparcie mojej kandydatury w wyborach
prezydenckich...
CZY
AMERYKA UTRACI RODZINNE FARMY?
Tekst zamieszczony jako płatne ogłoszenie w ,,New York
Times", przez organizacje ekologiczne i humanistyczne, zrzeszone w
Turn Point Project
Rodzinni farmerzy, walczący o swoje prawa, to część amerykańskiego
dziedzictwa...
CO
NAM DA SMITHFIELD FOODS?
W dniach 19-21 maja w Warszawie odbył się Kongres Rolniczo-Ekologiczny
zorganizowany przez AWI - Animal Welfare Institute
DO
PRZYJACIÓŁ MOSKALI!
W dniach 15-17 maja br...
DRODZY
ROSYJSCY PRZYJACIELE
Warszawa-Moskwa 15 maj 2000 r.
Jesteśmy przedstawicielami Związku Zawodowego SAMOOBRONA...
STANOWISKO
...QUOT;SAMOOBRONY" W SPRAWIE...QUOT;PAKTU DLA ROLNICTWA"
Pakt dla rolnictwa jest zwykłą manipulacją...
KRZAKLEWSKI
TO ZDRAJCA, BUZEK AGENT
Przedruk za ,,Angora" nr 21, z 28 maja 2000.
Rozmowa z JANEM JANOWSKIM, przewodniczącym Komisji Wyborczej Regionu
Mazowsze NSZZ Solidarność. ANGORA: Przed
kilkoma dniami Zarząd Regionu Mazowsze w oficjalnym dokumencie stwierdził,
że Marian Krzaklewski musi odejść...
SYLWETKA
CZESŁAWA KOSIKA Kandydat SAMOOBRONY na setanora - Czesław Kosik urodził się w 1950 roku we Wrocławiu...
GAZEM
CHŁOPY DO EUROPY
ANDRZEJ
LEPPER NA PREZYDENTA CZESŁAW KOSIK NA SENATORA
27 maja br. w
gmachu Biblioteki Miejskiej w Koszalinie obradowała Konwencja Wyborcza
"Samoobrony", z udziałem ponad dwustu osób. Wzięli w niej udział
członkowie Rady Krajowej i delegaci ze wszystkich regionów "Samoobrony".
Jednogłośnie, przy długotrwałej owacji sali, na kandydata na Prezydenta
RP w wyborach prezydenckich w 2000 roku, wybrano - ANDRZEJA LEPPERA,
Przewodniczącego "Samoobrony". Jednocześnie na pełnomocnika "Samoobrony"
do spraw wyborów prezydenckich powołano mecenasa Henryka Dzido z Warszawy.
Na 15 czerwca br. planowane jest posiedzenie Rady Krajowej, która
rozpatrzy m.in. wszelkie kwestie przedwyborcze i powoła Sztab Wyborczy
Andrzeja Leppera. (Przemówienie Przewodniczącego w Koszalinie podajemy
na str.2).
W wyborach uzupełniających na Senatora RP w województwie dolnośląskim
kandyduje, wysunięty przez Region Dolnośląski "Samoobrony", wiceprzewodniczący
"Samoobrony" i jednocześnie szef Regionu - CZESŁAW KOSIK. (Sylwetkę
kandydata podajemy na str.7). Popierajmy naszych Kandydatów!
AGONIA
NIEUDACZNIKÓW
Obserwatorom sceny
politycznej nietrudno było dostrzec występujące od dłuższego czasu
nieporozumienia w koalicji rządzącej, to jest Akcji Wyborczej Solidarność
i Unii Wolności. Dziś mamy do czynienia z poważnym kryzysem w perspektywie
mogącym doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych. Biorąc
pod uwagę takie zagrożenie Rada Krajowa AWS opublikowała swoje stanowisko,
w którym namawia koalicjantów z Unii Wolności do pozostania w koalicji,
pod znamiennym tytułem "Nie marnujmy wspólnego kapitału, działajmy
razem".
Czytając tak płomienne słowa, należałoby zastanowić się o jakim to
kapitale myśleli uczestnicy Rady Krajowej AWS. Czy o kapitale nieudolnie
przeprowadzonych reform, w szczególności reformy zdrowia z rozbudowanym
do skandalicznych rozmiarów aparacie biurokratycznym, z wysoko płatnymi
stanowiskami dla ziomków i kolesiów partyjnych? Czy może o wyprzedaży
w ręce obcego kapitału, za marne pieniądze, majątku narodowego, banków
i kluczowych przedsiębiorstw? Polskiej wsi powodzi się najgorzej od
dziesięcioleci, wzrasta bezrobocie i zadłużenie kraju. Sądy mają wieloletnie
zaległości. Wprowadzając zarząd komisaryczny w Warszawie dla doraźnych
celów politycznych przekreślono idee samorządności. Czy z takiego
kapitału dumni są autorzy tego apelu?
Na ironię zakrawa
stwierdzenie "dzięki ofiarnym i kompetentnym urzędnikom i specjalistom
- udało się wiele osiągnąć". Fakt wysokich kompetencji i ofiarności
polskich urzędników i decydentów potwierdziły nawet organizacje międzynarodowe,
ale w dziedzinie korupcji, natomiast przykładem znakomitych osiągnięć
w zarządzaniu był kierowany przez prezesa z AWS - Zakład Ubezpieczeń
Społecznych, do dziś nie mogący uporać się z bałaganem.
Prawdziwe salwy
śmiechu wywołuje zdanie ?Rząd Jerzego Buzka dobrze wykonuje swoje
zadania" - rząd z którego uciekają ministrowie i który ma najniższe
notowania w powojennej historii Polski, a współpracownicy nazywają
Premiera kamerdynerem - jest się czym chwalić!
Na zakończenie
"Akcja Wyborcza Solidarność, kierując się odpowiedzialnością za Polskę,
opowiada się za działaniem w koalicji". Po takiej deklaracji
żarty są nie na miejscu, a raczej należałoby płakać. Autorom apelu
chyba pomieszały się pojęcia. Odpowiedzialność jest nierozerwalnie
związana z trzeźwą oceną rzeczywistości. Będąc odpowiedzialnym, posłowie
AWS powinni jak najszybciej, zdać mandaty i rozpisać nowe wybory.
Chyba, że marmurowe koryta w tym przeszkadzają, ale to już inna historia.
Uchowaj nas Boże,
od takiej odpowiedzialności i od takiego rządu.
Redaktor Naczelny Marek Grabowski
NAJPIERW
POLSKA
Dziękuję
za to jednoznaczne poparcie mojej kandydatury w wyborach prezydenckich.
Na razie jestem kandydatem na kandydata. Przed nami ciężka praca.
Przed nami długa praca. Cztery miesiące wysiłku, poświęcenia, zostawienia
rodziny - może nie do końca, ale chociaż w części. Znalezienie tego
czasu, żeby pomóc, bo jak jeden z kolegów tłumaczył jeżeli zostanę
sam to nic z tego nie będzie.
Dzisiaj ta sala, cieszę się, że jest wypełniona, że delegaci są z
każdego regionu, że jest poparcie całej Polski, innych grup społecznych.
Ja mogę powiedzieć, że nie mam zamiaru swoich poglądów zmieniać. Nie
wyznaję zasady, tak jak to niektórzy politycy mówią, że tylko krowa
poglądów nie zmienia. O nie! Jeżeli tak polityk mówi to od razu w
swoich założeniach wie, że on będzie zdradzał wyborców. Ja poglądy
mam ukształtowane. Od najmłodszych lat mam poglądy etyczne. Zostałem
wychowany w duchu katolickim, w duchu patriotycznym, co mogę zawdzięczać
moim rodzicom. Chciałbym powiedzieć kilka zdań programowych.
Ojczyzna nasza
jest w potrzebie, Ojczyzna ginie, Ojczyźnie potrzebny jest ratunek.
Dlaczego potrzebny jest ratunek? Kto odpowiada za ten stan naszej
Ojczyzny? Musimy uzmysławiać to ludziom! Będę uświadamiał ludzi w
tej kampanii! Za ten stan odpowiedzialni są wszyscy dotychczas rządzący
Polską. Razem z tymi, którzy usiedli przy okrągłym stole. Przy stole
zdrady narodowej. I ci z PZPR-u, i ci z Solidarności, i ci z PSL-u,
i ugrupowań innych.
Oni wszyscy odpowiadają
za to, za ten stan dzisiaj: korupcji w Polsce, zubożenia społeczeństwa,
rozkradania majątku narodowego - tak ciężko wypracowanego, tak ciężko
zbudowanego przez naszych rodziców, naszych dziadków, przez nas. Oni
wszyscy za to odpowiadają! Bezczynnie się temu przyglądają. I były
prezydent Wałęsa, i obecny prezydent Kwaśniewski, i każdy kolejny
rząd i każdy kolejny parlament bierze odpowiedzialność i jest odpowiedzialny
za zubożenie naszego społeczeństwa. Aby się temu przeciwstawić musimy
pójść inną drogą! Musimy społeczeństwu przedstawić alternatywę, nie
może być tak, że będziemy co parę lat odbijać się od lewej strony
do prawej i z powrotem. Nie! To musimy przerwać. I w swojej kampanii
prezydenckiej, przy Waszej pomocy, we wszystkich programach będę to
powtarzał. Nie będę się zajmował na pewno sprawami dekomunizacji,
lustracji, pornografii, aborcji, konkordatu czy jeszcze innymi tematami
zastępczymi, które co raz nam się narzuca, żebyśmy mieli o czym rozmawiać.
Kampania musi być programowa, musi być intensywnie skierowana na takie
sprawy jak: sprawy społeczne, sprawy socjalne, gospodarka, finanse
państwa i międzynarodowe stosunki Polski: Unia Europejska czy wschód?
I w tej kampanii będę to robił. Sprawy społeczne i socjalne mamy zagwarantowane,
jak wielokrotnie to powtarzam na spotkaniach, w najwyższym akcie prawnym,
w Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Na którą przysięgę wszyscy
rządzący składali i składają. Czy to była ta z 52r., czy to była ta
mała z poprawkami, czy teraz nowa z 97r. To jest najwyższy akt prawny
w państwie! Dzisiaj ten akt jest łamany przez rządzących Polską, prezydenta,
premierów, kolejne parlamenty i rządy.
Oni teraz zaczynają
mówić o równości wobec prawa. Wczoraj nawet w radiu, pierwszy program,
o 6.30 mówią dziennikarze o niepełnosprawnych, że to jest nie do przyjęcia,
bo niepełnosprawni w Polsce i ich rodziny to prawie 6,5 mln istnień
ludzkich. Bo nie tylko ten kto na wózku jest inwalidą, ale ten również
kto się nim opiekuje, na którego głowie on jest. Trzeba zajrzeć do
konstytucji. Tak!
A co do tych których
eksmituje się na bruk z mieszkań to nie trzeba zajrzeć do konstytucji?!
Jeszcze dalej trzeba spojrzeć, do kodeksu cywilnego. To nie jest uchylanie
się od niepłacenia czynszu, czy wywiązywania się z obowiązków wobec
państwa czy innych instytucji. To jest po prostu artykuł inny. To
jest artykuł, który mówi o niemożności wywiązywania się z tych obowiązków,
bo nie mam dochodów. A dzisiaj 2,5 mln ludzi zarejestrowanych jest
oficjalnie jako bezrobotni, choć wiemy, że drugie tyle jest nieoficjalnie,
z tego 80% ludzi nie ma nawet prawa do zasiłku! Jak się czuje prezydent,
rząd, parlament, kiedy biorą takie gaże. Boją się tego, że ktoś to
powie. Że nie tylko ten artykuł, ale artykuł który mówi o sprawiedliwości
społecznej, o godnym życiu. O tym, że państwo musi prowadzić politykę
prorodzinną. Że obowiązkiem państwa jest zapewnienie normalnego intelektualnego
i fizycznego rozwoju naszych dzieci i naszej młodzieży. Tego się nie
zapewnia. Nie zapewnia się nam również bezpłatnej nauki na każdym
szczeblu. Chociaż w konstytucji to jest zapewnione.
Nie zapewnia się
bezpłatnej opieki społecznej, nie zapewnia się bezpieczeństwa wewnętrznego
i zewnętrznego. Wewnętrzne w jakim stanie jest, to wszyscy wiedzą.
Bandyci mają lepszą broń i lepsze samochody niż policja polska. Bezpieczeństwo
zewnętrzne to liczenie znowu na to, że ktoś nam pomoże. Ktoś będzie
nas bronił. Jankesi przylecą bronić Polaków. Bo Polacy to pępek świata.
Najważniejszy naród. Nawet nie łudźmy się, nawet nie łudźmy się! Historia
nas doświadczała często i przykro.
Druga sprawa to
sprawa kilku ustaw, które trzeba zmienić. Ja tylko skrótowo powiem,
hasłowo. Zamiast eksmisji na bruk tych którzy nie mają dochodów, określenie
minimum socjalnego, takiego minimum, które musi starczyć człowiekowi,
który wywiązuje się z obowiązków wobec państwa na godne życie. To
minimum dzisiaj wyliczamy według potrzeb bytowych człowieka, nie tylko
życiowych organizmu, ale bytowych. W Polsce minimum socjalne to 850
nowych złotych na jedną samotnie żyjącą osobę, na czteroosobową rodzinę
to jest 2300 nowych złotych. Ilu w Polsce to dzisiaj ma? Pytam!
Naród musi się
dowiedzieć, że takich pieniędzy my nie mamy i musi zobaczyć jakie
są kominy płacowe w Polsce. To też na spotkaniach pokazuję. Zobaczcie
jakie są kominy placowe: emeryt, rencista, bezrobotny (ten który ma
prawo do zasiłku) 300, 400, 500 nowych złotych; pielęgniarka salowa,
położna, która pełni tak odpowiedzialną funkcję w szpitalu ma 600
nowych złotych. Górnik ma średnio 750 nowych złotych. Tak, to jest
w prasie, w Przeglądzie Tygodniowym. Policjant ma 1300 nowych złotych,
a ten który zaczyna służbę 750 nowych złotych. I dziwimy się, że oni
biorą nieraz łapówki? Policjant to powinien być wzór i żołnierz. A
35% policjantów i żołnierzy stoi w kolejce po zapomogi. To hańba,
to skandal dla nas jako Polski! Sędzia ma 3000 nowych złotych. A dyrektor
banku czy prezes ubezpieczeniowej firmy czy consultingowej, który
na dobrą sprawę nic nie robi, tylko jeździ i przejada pieniądze 300
tys. nowych złotych miesięcznie. 3 miliardy starych złotych.
Ale jest jeszcze
grupa, która ma najniższe dochody. To są rolnicy polscy, chłopi polscy.
Niezależnie czy ma 1, 10, 1000 ha w Polsce, to im więcej ma, to tym
większą biedę ma. Ale prym wiedzie nasza pani od finansów Hanna Gronkiewicz-Waltz,
która biedna na 500 tys. nowych złotych, 5 miliardów starych złotych.
To nie fikcja to jest prawda. Mówi się, że w Polsce pieniędzy nie
ma. Szanowni państwo, a odprawy płacowe?
Następna sprawa
to jest sprawa banków. Ja w liście do prezydenta Kwaśniewskiego, gdzie
boją się tego listu tak jak diabeł święconej wody, bo już on poszedł
w ,,Linii Specjalnej" w marcu, pani Czajkowska, prawnika prezydenta,
pana Kalisza zapytała. Co się stało z listem otwartym przewodniczącego
Leppera. Skłamał, że prezydent odpowiedział, nie odpowiedział! Już
w sierpniu w ubiegłym roku zwróciłem prezydentowi uwagę, że tak nie
może być w Polsce.. Żebyśmy za dwa miliardy dolarów oddali we władanie
bankom zachodnim 60 mld dolarów. Tak, 2 mld wpłacili, a wzięli wkłady
ludności i przedsiębiorstw rzędu 60 mld dolarów. Do tego weźmy wartość
obiektów, wyposażenia i przygotowanej kadry, którą wyszkoliliśmy za
pieniądze budżetu państwa. Oni to przejęli. Tego się boją.
Cała prywatyzacja
to wiemy, że jest to jedno wielkie złodziejstwo. Jedno wielkie oszustwo.
Jest to traktowanie państwa przez elity państwa jak swojego prywatnego
folwarku. A nie naszej wspólnej Ojczyzny! Nikt im na to nie pozwolił.
Następna sprawa w tym liście to jest sprawa nadwyżek dewizowych. 30
mld dolarów nadwyżki dewizowej leży w bankach zachodnich, na 4,5%
w skali roku, a rocznie podobno ten dobry wujek z zachodu pomaga nam
kwotą 3 mld dolarów oprocentowane na 15 % procent. Ja już nie chcę
mówić, że Urban w ?NIE" wyliczył to na 60 procent, bo po drodze
trzeba dać kilku ludziom prowizje. Bo dzisiaj słowo łapówka to jest
takie brzydkie i niepopularne. Prowizja! Za prowizje się nie odpowiada.
Za łapówkę trzeba iść siedzieć, do więzienia. Także to są fakty, że
pieniędzy w Polsce mamy dużo, szanowni państwo.
Upadek handlu
z byłymi republikami ZSRR. O czym to świadczy?! 5 mld $, powiedział
minister Kropiwnicki, rocznie tracimy na tym. Deficyt w handlu z byłymi
republikami ZSRR, gdzie miałem nie tylko okazję, ale powiem wielką
przyjemność z moim zastępcą kolegą Dębickim być trzy dni tylko. Zobaczyliśmy
o co chodzi w tym wszystkim. Trzy główne sprawy, jedna osoba, pani
Waltz wydała rozporządzenie o tym, żeby w Polsce nie przyjmować akredytywy
banków rosyjskich. Takie duże banki światowe jak Deutsche Bank, Dresdner
Bank, City Bank i wiele innych z całego świata dają akredytywę bankom
rosyjskim. A my, Polska nie. Oczywiście! Po co? Po co? Certyfikacja!
Nie ma umowy o certyfikacji z Rosją, czy Ukrainą, czy Białorusią.
Bo trzeba wywoływać fobię antyrosyjską, antyukraińską, antybiałoruską.
Taka Rumunia ma certyfikaty. Bułgaria z której się śmieją nasi rządzący
i cała Unia Europejska uznaje certyfikaty rosyjskie. A my Polska znowu
nie! Ubezpieczeń inwestycji nie ma. I to są główne przyczyny. Tak
oni boją się Rosji, Ukrainy, Białorusi. Niech oni spojrzą co jest
w Polsce. I to będziemy mówić. Te prawdy, szanowni państwo.
Oczywiście jeszcze
jest sprawa Unii Europejskiej. Zdecydowanie mówimy nie. I będziemy
społeczeństwu uświadamiać, edukować w tym kierunku. Żeby ludzie zobaczyli,
że te tiry, które przejeżdżają przez granice to one winne są tego,
że bezrobocie importujemy do Polski. Nie tylko te z żywnością, ale
ze wszelkimi artykułami przemysłowymi. Unia chce ograniczenia wszelkiej
produkcji w Polsce. Nie tylko produkcji rolnej, ale produkcji stali,
wydobycia węgla, wydobycia miedzi. Następnie chcą ograniczyć koleje
w Polsce. Z 24 tys. km linii ma zostać 12 tys. tylko. Ile linii nam
poodcinają to chyba wszyscy dokładnie wiemy.
I chciałbym kończąc
jedno powiedzieć. To co tu powiedziałem dzisiaj musi być zrobione.
Winni za to muszą odpowiedzieć. A kto jest winny to chyba palcem dzisiaj
pokazywać nie trzeba. My wszyscy dokładnie wiemy. Oni boją się tego,
że może na czele Polski stanąć ktoś kto ma czyste ręce, a mnie mogą
dużo grzechów zarzucać, ale grzechów zdrady interesów narodowych,
uczestnictwa w rozkradaniu Polski, uczestnictwa w jakiejkolwiek spółce
mnie, mojej żonie, moim dzieciom nie zarzucą, bo tego po prostu nie
było. I nigdy również nie skorzystałem z propozycji przynależenia
do jakiejkolwiek rady nadzorczej, gdzie bierze się bardzo duże pieniądze.
Także szanowni
państwo ja tylko mam jedną prośbę. Włączcie się organizacyjnie, poświęćcie
ten czas, bo warto, naprawdę warto! Niech te wybory pokażą prawdę
a jaki wynik będzie zobaczycie. Zachęćmy ludzi, żeby poszli głosować.
I każda babcia, każdy dziadek to nasze zadanie, żeby zanim pójdą w
tą niedzielę do kościoła, żeby najpierw poszli do urny wrzucić głos.
Musimy dopilnować tego. My jesteśmy na pewno ludźmi wierzącymi i nikt
z wiarą walki nie podejmie, ale to co się dzieje na szczytach tych,
którzy również byli przy okrągłym stole to chyba widzimy, że to jest
jedno wielkie nieporozumienie, albo jedna wielka zdrada interesów
narodowych.
Także dziękuję
za poparcie. Ja się po prostu nie zmienię i te poglądy, które przedstawiam
wszędzie będę przedstawiał w tej kampanii, w tych wyborach prezydenckich
w 2000 r. kiedy będzie wybierany w Polsce Prezydent Rzeczpospolitej
Polskiej.
Dziękuję.
Andrzej Lepper
CZY
AMERYKA UTRACI RODZINNE FARMY?
Rodzinni
farmerzy, walczący o swoje prawa, to część amerykańskiego dziedzictwa.
Ale dzisiejsza rzeczywistość jest inna. Szereg wielkich korporacji
spożywczych wykańcza rodzinne farmy. (...)
Demokracja
w USA wciąż kojarzy się z amerykańskim sercem i duszą, zakorzenionymi
w ziemi, ochranianymi przez miliony rodzinnych farmerów. Farmerów
współpracujących ze sobą, żywiących swoje społeczności, posiadających
bogate życie kulturalne. Stanowiących ekonomiczny i duchowy kręgosłup
Ameryki.
Jednak
szybko staje się to fantazją. Rodzinni farmerzy są niszczeni przez
wielkie korporacje. I nie ma to nic wspólnego z wydajnością. Oto niektóre
szczegóły:
I. Znikający farmerzy
Siedemdziesiąt
lat temu w Ameryce było blisko siedem milionów farmerów. Obecnie jest
ich około dwóch milionów, mimo, że populacja niemal się podwoiła.
W Wisconsin, gdzie w 1935 roku było 200 tysięcy w większości małych
farm, obecnie jest 78 tysięcy.
Pomiędzy
1987 a 1992 Ameryka traciła średnio 32 500 farm rocznie, głównie rodzinnych
farm. W Minnesocie pięciu na sześciu farmerów, którzy przestali produkować,
to mali farmerzy. Spośród małych farm, które wciąż produkują, 80%
ma dochody poniżej progu opłacalności. Farmerzy muszą dorabiać w inny
sposób.
Ten
proces trwa w Ameryce od wielu dekad: więcej bankructw, mniej farmerów
i coraz większe farmy. Obecnie 75% produkcji amerykańskich farm wytwarzanych
jest przez tylko 50 tysięcy jednostek gospodarczych.
Przesunięcie
produkcji do gigantycznych farm jest bardzo widoczne w produkcji trzody
chlewnej. Już w 1993 roku, prawie 2/3 hodowców trzody chlewnej posiadało
mniej niż 100 macior, a dziś korporacyjne ?farmy - fabryki" mogą
posiadać 80 - 200 tysięcy macior każda. Utrzymują oni swoje zwierzęta
w warunkach przypominających obozy koncentracyjne, a dochodzą do tego
problemy związane z ich chorobami, odpadami zwierzęcymi i toksynami.
Korporacje
często twierdzą, że trend do zwiększania farm istnieje, gdyż małe
farmy są ?mniej wydajne". Ale - jak udowadnialiśmy w poprzednim
artykule cyklu, małe farmy są aktualnie bardziej wydajne niż wielkie,
w szczególności jeśli policzy się koszty dewastacji środowiska i koszty
społeczne, obecnie pokrywane z budżetu i przerzucane na podatników.
Istotą
sukcesu osiąganego przez wielkie korporacje jest konsolidacja i zespolenie
dwóch końców cyklu produkcji farmerskiej - wejścia, czyli tego co
farmer musi kupić (nasiona, nawozy, chemikalia) i wyjścia, czyli tego,
co farmer dostaje sprzedając produkty. Obydwa końce są w coraz większym
stopniu kontrolowane przez wielkie korporacje, wspierane polityką
rządową. Mali farmerzy są złapani w pułapkę.
II Anatomia bankructwa
Pięć
największych dostawców ziarna na świecie kontroluje 75% globalnego
rynku. Dziesięć największych koncernów agrochemicznych w świecie kontroluje
85% rynku. Tylko cztery firmy kontrolują 69% Północnoamerykańskiego
rynku nasion zbożowych. Czasami koncerny sprzedające nasiona, sprzedają
również pestycydy (na przykład Monsanto). Przy takim wyścigu redukcji
kosztów, farmerzy muszą płacić tyle, ile te wielkie korporacje wymagają.
(Niektóre z nich także promuje genetycznie zmodyfikowane nasiona.
Farmerzy, których przekonano do użycia ich muszą podpisać kontrakty,
rezygnując z tradycyjnej, wydajnej praktyki zachowywania części plonów
na ponowny zasiew. Wymaga to zakupu nowych nasion każdego roku od
tej samej korporacji.)
Tymczasem,
gdy kończy się cykl produkcyjny i trzeba sprzedać plony, farmer styka
się z jeszcze większą konsolidacją firm zajmujących przetwarzaniem
żywności. Na przykład, jeśli jesteś farmerem i uprawiasz zboże, masz
do wyboru cztery wielkie kompanie, które kontrolują 84% przemysłu
zbożowego (...). Jeśli hodujesz bydło rogate, tylko trzy firmy pakujące
mięso kontrolują 81% rynku. (...). Podobnie wygląda sytuacja na rynkach
drobiu, trzody chlewnej, soi. Prawdziwa konkurencja to historia. Pozostały
małe rodzinne farmy przeciwko globalnym oligopolom.
W
przedziale od 1982 do 1983 indeks cen, jakie farmer musi zapłacić
za to co potrzebuje do produkcji, wzrósł o 23%, podczas gdy indeks
cen otrzymywanych przez farmera wzrósł tylko o jedną trzecią wzrostu
kosztów. Innymi słowy, sytuacja gwałtownie się pogorszyła. Na przykład,
hodowcom kukurydzy w latach 1997-1998 koszty wyprodukowania jednego
buszla wzrosły do około $2,64 (według szacunków rządowych). Mogli
oni jednak sprzedać plony za średnio $1,91 za buszel. Stracili więc
73 centy na każdym sprzedanym buszlu. W 1999 cena obniżyła się do
1,82 za buszel, podczas gdy koszty wciąż wzrastały.
Wracając
do trzody chlewnej, w ostatnim kwartale 1998 roku hodowcy świń mogli
sprzedać swoje świnie do przetwórni za 15 centów za funta. Przy koszcie
produkcji w granicach 55-60 centów za funta, skutkowało to bankructwami
i utratą ziemi przez farmerów. W tym samym czasie, największy na świecie
producent wieprzowiny, Smithfield Foods zwiększył swoje zyski o 60%.
Globalizacja
gospodarki tylko pogarsza sytuacje. Wielcy przetwórcy żywności twierdzą,
że muszą obniżać ceny skupu od farmerów, bo w przeciwnym razie wyprą
ich z rynku producenci z Trzeciego Świata, gdzie ceny skupu są niższe.
(Ten sam argument jest używany by obniżać płace amerykańskich robotników.)
Ale faktycznie to najczęściej te same amerykańskie firmy, produkujące
również w Trzecim Świecie płacą te niższe ceny skupu. Producenci z
Trzeciego Świata są w pułapce podobnie jak amerykańscy, a oligopole
osiągają zyski po dwóch stronach oceanu.
Tymczasem
w supermarketach, ceny sprzedaży do konsumenta gwałtownie wzrosły.
Gdzie idą te pieniądze? Farmerzy dostają tylko drobne, wiekszość idzie
do korporacyjnych pośredników, którzy przejęli kontrolę nad dwoma
końcami cyklu produkcji farmerów.
[skróty redakcji]
CO
NAM DA SMITHFIELD FOODS?
W
dniach 19-21 maja w Warszawie odbył się Kongres Rolniczo-Ekologiczny
zorganizowany przez AWI - Animal Welfare Institute (http://www.animalwelfare.com/).
Jest to prężna amerykańska organizacja pozarządowa, której celem jest
działalność na rzecz bardziej humanitarnego traktowania zwierząt.
Głównym
tematem obrad była ekspansja koncernu Smithfield Foods mająca na celu
zdominowanie hodowli, przetwórstwa i rynku mięsnego w Polsce. W odróżnieniu
jednak od innych tego rodzaju spotkań nie był to kongres ściśle specjalistyczny.
Obok polskich i amerykańskich aktywistów ekologicznych obecni byli
także, rolnicy i farmerzy z różnych krajów, filozofowie, publicyści,
politycy i bardzo licznie reprezentowani polscy weterynarze na czele
z Prezesem Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej Bartoszem Kujawskim.
Dlatego też kongres jednoczący tak różnorodne środowiska ? choć zignorowany
przez masowe media ? był ciekawy i inspirujący. Czy znaczący - czas
pokaże.
Kampanię
jaką AWI prowadzi przeciwko koncernowi Smithfield porównać można do
ścigania przestępcy przez szeryfa poza granicami swojego stanu albo
z akcją epidemiologów przestrzegających przed rozprzestrzenianiem
się groźnego wirusa na terenach dotąd zarazą nie objętych. Smithfield
mający coraz większe kłopoty z wymiarem sprawiedliwości i opinią publiczną
w USA przenosi się jak wirus w inne miejsce, słabsze, nie tylko nie
uodpornione na chorobę jaką są tego typu ?inwestycje obcego kapitału",
ale wręcz nią zafascynowane. Oczywiście chodzi o III RP więc i AWI
przyjechało za poszukiwanym Smithfield do Polski po tym jak koncern
ten przejął większość akcji Animexu i ogłosił, że: ? Polska hodowla
trzody jest pod wieloma względami podobna do amerykańskiej hodowli
trzody sprzed 30 lat. Wierzymy w to, że strategie którymi kierowaliśmy
się w Stanach Zjednoczonych, sprawdzą się równie dobrze lub lepiej
w Polsce i w Europie."
Amerykańscy
goście opowiadali (bogato ilustrując swe wypowiedzi szokującymi slajdami
i filmami) na czym polegają te ?strategie" i jakie fatalne skutki
wynikają z ich wdrażania dla przyrody, ludzi i społeczności. Mówiono
nie tylko o skutkach zdrowotnych jakie powoduje spożywanie mięsa nafaszerowanego
antybiotykami i hormonami. Jak napisał Tom Garrett (dyrektor AWI d/s
rolnictwa) strategie i praktyki firmy Smithfield to przede wszystkim
korupcja życia politycznego przez finansowanie kampanii wyborczych
lokalnych polityków, którzy później ?dziwnym trafem" podejmują
korzystne dla firmy decyzje np. wyłączając gminy w których inwestuje
koncern spod jurysdykcji stanowych przepisów o ochronie środowiska.
Korumpuje się również uniwersytety i naukowców poprzez ?dotowanie"
badań i ekspertyz, które mają zamazać fakty takie jak np. ten, że
co roku co najmniej 50 tysięcy przypadków ofiar zatruć spowodowanych
produktami przemysłowej hodowli trafia do szpitali. Koszty leczenia
to tylko niektóre z tak zwanych kosztów zewnętrznych, których przerzucenie
na konsumentów pozwala fabrykom żywności obniżać własne wydatki i
niszczyć konkurencję ze strony drobnych farmerów. Inny sposób na powiększanie
zysków to obniżanie pensji, łamanie praw pracowniczych, barbarzyńskie
metody hodowli i uboju w czasie którego wiele zwierząt jest kaleczonych
czy wręcz obdzieranych żywcem ze skóry gdyż Smithfield chce produkować
nie tylko bardzo tanio, ale też bardzo dużo i szybko ? jak na postępową
i nowoczesną firmę przystało.
Kevin
Madonna z River Keeper Foundation opowiadał o zagrożeniach jakie masowa,
fabryczna (20 tyś. zwierząt w jednym budynku) hodowla świń powoduje
dla okolicznych rzek do których wydostaje się skoncentrowana gnojowica,
w efekcie czego zamiera normalne życie, a rodzi się wynaturzone w
postaci zupełnie nowych chorób dotykających ryby, rybaków, i nie tylko,
bowiem choroby okazały się być zakaźne. Za to wszystko płacą podatnicy,
konsumenci, miejscowi rybacy, a także drobni farmerzy, którzy tracą
pracę i zmuszeni są opuszczać rodzinne farmy. Pan Madonna, który jest
prawnikiem, opowiadał również o sposobach jakimi przedstawiciele koncernów
mamią lokalne społeczności by godziły się na lokalizację zakładów
na swoim terenie. Z reguły jest to oferta budowy przedszkoli, szkół,
obiektów sportowych, nowe miejsca pracy i tym podobne obiecanki znane
dobrze także z Polski. Prawdziwe rezultaty ?doinwestowania regionu"
są wręcz odwrotne od zapowiadanych, małe miasteczka i fermy pustoszeją,
a w wielu do niedawna tętniących życiem regionach amerykańskiej prowincji
straszą dziś ruiny opuszczonych domostw. Koncerny w rodzaju Smithfield
bardzo chętnie lokują swoje fabryki na gruntach zalewanych przez coraz
częstsze w Stanach powodzie ? są po prostu najtańsze. Powódź chociaż
powoduje hekatombę wśród zwierząt, ma jedną zaletę, pozwala pozbyć
się tanio kłopotu jakim są gigantyczne ilości gnojowicy zanieczyszczającej
rzeki i wody gruntowe. Patent stary jak mit o Heraklesie i stajniach
Augiasza, ale jakże sprytny.
Na
terenach na których zagnieździły się koncerny nie ma mowy o turystyce,
a nawet normalnym życiu. Wydobywający się z fabryk Smithfielda fetor,
nie tylko psuje powietrze, to atak na cały organizm w wyniku którego
rośnie zapadalność na bardzo wiele chorób. Wygląda jednak na to, że
społeczeństwo amerykańskie powoli zaczyna sobie zdawać sprawę z niszczycielskiego
i po prostu przestępczego charakteru agrokoncernów. Jeden z dyrektorów
rzeźni Smithfielda został skazany za fałszowanie dokumentów, stan
Virginia wszczął proces przeciw Smithfieldowi w którym oskarżył go
o 22300 naruszeń stanowych praw ochrony środowiska. Jednak szkody
jakie koncerny mięsne zadały środowisku są nie do odrobienia. Przywrócenie
do jako takiego stanu tylko jednej z rzek zniszczonych przez Smithfielda
kosztowałoby ok. 10 miliardów dolarów, za co oczywiście musieliby
zapłacić podatnicy, bo Smithfield nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności.
Jeszcze bardziej głębokie są rany jakie koncerny wyrządzają tkance
społecznej. Jak podaje Tom Garett w roku 1945 pomimo recesji lat 30-tych
ciągle istniało 5 milionów gospodarstw rolnych. Obecnie liczba farm
spadła do poniżej dwóch milionów, a na wielu z nich farmerzy są całkowicie
uzależnieni od banków i kontraktów z firmami typu Smithfield.
Paul
Willis hodowca i przedsiębiorca z Iowa przedstawiał natomiast sposoby
jakimi konsumenci i farmerzy się bronią. Pokazywał humanitarną i naturalną
hodowlę świń na swojej farmie. Paul Willis jest również twórcą przedsiębiorstwa
Niman Ranch Pork Company zajmującego się przerobem i zbytem mięsa
wyprodukowanego w sposób humanitarny i bez użycia środków chemicznych
zarówno dodawanych bezpośrednio do paszy jak i używanych w uprawie
roślin paszowych. Za każdą świnię wyhodowaną zgodnie z tymi zasadami
farmerzy otrzymują 15 dolarów premii, a konsumenci gotowi są zapłacić
o dolara więcej za funt. Produkty te są oznakowane, a popyt na nie
przekracza obecnie podaż 10-krotnie.
Publicysta
Marek Głogoczowski i filozof Dariusz Liszewski zwrócili uwagę zebranych
na strukturę systemu, który prowadzi do mnożenia i rozprzestrzeniania
się monstrów w rodzaju Smithfielda. Marek Głogoczowski swój referat
zatytułował: ?Sarcoma jako najbardziej efektywny sposób pozyskiwania
mięsa" i porównał kierunki w jakich rozwija się obecny system
ekonomiczny i społeczny do rozwoju tkanki rakowej. Dariusz Liszewski
pokazał, że za systemem gospodarczym i politycznym stoi cały system
ideologiczny, który nie toleruje żadnych alternatyw, a historia jego
rozwoju trwa już co najmniej 300 lat. Jest to ten sam kapitalizm,
który krytykował Marks, a którego dzisiejszy patologiczny rozwój potwierdza,
niestety, jego przestrogi sprzed 150 lat. Walka z ekonomicznymi zabobonami,
które uzasadniają niecny proceder takich korporacji jak Smithfield
powinna być przede wszystkim zadaniem intelektualistów i świadomych
ekologów.
Z
kolei Olaf Swolkień pokazał na przykładzie działań lobby autostradowego,
że podobnie jak w przypadku Smithfielda współczesne państwo jest jedynie
wykonawcą woli wielkiego kapitału, który staje się coraz potężniejszy
dzięki pieniądzom podatników, których warunki egzystencji we wszelkich
dziedzinach życia stale się pogarszają. Konkludując stwierdził, że
ekologia nie może uciekać od polityki, bo każde działanie dla dobra
wspólnego jest polityką właśnie. Problem polega na tym, że takie rozumienie
polityki zostało dziś zatarte przez prymat wąsko pojętych interesów
gospodarczych nad dobrem publicznym i tradycyjną polityką, pojmowaną
jako wspólna, demokratyczna debata nad dobrem wszystkich obywateli.
Dariusz Liszewski, Olaf Swolkień
DO
PRZYJACIÓŁ MOSKALI!
W
dniach 15-17 maja br.
Przewodniczący
"Samoobrony"
Andrzej Lepper, w towarzystwie swojego zastępcy Tadeusza Dębickiego,
przebywał z wizytą w Rosji. W Moskwie spotkał się z wiceprzewodniczącym
parlamentu: Dumy Państwowej - Władimirem Łukinem oraz przewodniczącymi
frakcji parlamentarnych, agrarnej i związkowej. Rozmowy te przebiegały
w przyjaznej, życzliwej atmosferze. Omawiano sprawy wzajemnej współpracy
między obu krajami, szczególnie w dziedzinie rolnictwa. Podczas ponad
godzinnej rozmowy z ministrem rolnictwa Rosji wskazywano na duże perspektywy
rozwoju wzajemnych kontraktów. Jak mówił A.Lepper po powrocie z Moskwy
- nie było mowy o przeszłości, a o przyszłości . Rosja współczesna
to wielki plac budowy i Polacy także mogą na nim znaleźć miejsce.
Tymczasem gdy
np. Czechy, Słowacja i Rumunia, a także cała piętnastka Unii Europejskiej
świetnie handlują z Rosją, to u nas obowiązuje zakaz pani Gronkiewicz-Waltz,
prezes NBP, aby nie przyjmować rosyjskich akredytyw bankowych. Średni
bank rosyjski ma więcej pieniędzy aniżeli wszystkie polskie banki.
Rosja rezygnuje z kredytów, lecz inwestuje i płaci swoimi pieniędzmi.
Nie możemy dać się wyrugować z rynku rosyjskiego, a obecne władze
Rosji z prezydentem Putinem na czele tworzą stabilną sytuację polityczną
i gospodarczą.
Przedstawiciele
"Samoobrony" spotkali się również z szefem Centrali Związków
Zawodowych Federacji Rosyjskiej, deputowanym do Dumy - Aleksandrem
Dawidowem, na którego zaproszenie przybyli do Rosji. Wymieniono wzajemne
doświadczenia w pracy związkowej. W szczególności rosyjscy gospodarze
stwierdzili, że u nich w kraju nie do pomyślenia byłaby ustawa, w
której skazuje się całe rodziny na eksmisję na bruk, a prywatni właściciele
nie mogą ograniczać i gnębić związków zawodowych!
Obok publikujemy
list intencyjny Andrzeja Leppera, z jakim udał się do swoich rozmówców
w Moskwie. Jest to swego rodzaju drugie po mickiewiczowskim orędziu
"Do Przyjaciół Moskali", które może rozwiać wzajemne uprzedzenia
i służyć dobrej sąsiedzkiej współpracy obu słowiańskich narodów.
REDAKCJA
DRODZY
ROSYJSCY PRZYJACIELE
Jesteśmy
przedstawiciela
mi Związku Zawodowego SAMOOBRONA. Przyjechaliśmy do Was, aby nawiązać współpracę z podobnymi organizacjami
w Rosji. Pragnęlibyśmy zorientować się w wielu sprawach produkcji
rolnej i w organizacji skupu i przetwórstwa płodów rolnych.
Stoimy jako polscy
rolnicy wobec integracji z Unią Europejską. Widzimy jakie skutki ona
już przynosi i przyniesie w najbliższej przyszłości dla polskiego
rolnictwa. Polska już z eksportera stała się wciągu ostatnich 10-ciu
lat importerem żywności oraz nieprzetworzonych płodów rolnych. Możliwości
rozwoju stosunków gospodarczych Polski i Rosji w dziedzinie rolnictwa
musimy potraktować jako alternatywę dla Unii Europejskiej.
Jesteśmy jako
członkowie Samoobrony przeciwni integracji Polski z Unią Europejską
na zasadach narzuconych nam przez biurokrację brukselską, która rozrosła
się do rozmiarów niespotykanych w skali świata.
Sądzimy, że rozsądny
byłby pomysł tak zwanej małej integracji państw Europy Środkowo-Wschodniej
z Polską, Rosją, Ukrainą, Czechami, Węgrami, Białorusią oraz innymi.
Właśnie w dziedzinie rolnictwa. Są to wszystkie problemy ściśle związane
z rolnictwem. Jednocześnie Samoobrona to organizacja polityczna działająca
legalnie jako partia. Mamy swoje poglądy i stanowiska w sprawach ogólnokrajowych
i międzynarodowych, w tym w sprawach naszych stosunków z bratnimi
krajami zza wschodniej granicy.
Jednak nie przyjechaliśmy
tu, aby krytykować działalność naszych rządów odpowiedzialnych za
politykę polską. Tego nie będziemy robić.
Chcemy jednak
przy okazji naszych kontaktów dotyczących rolnictwa przekazać naszym
Rosyjskim Przyjaciołom pewne nasze poglądy co chcielibyśmy na przyszłość
wiedzieć we wzajemnych stosunkach Polski i Rosji. Chcielibyśmy przede
wszystkim te stosunki budować w oderwaniu od historycznych obciążeń,
chcemy myśleć o przyjaznej przyszłości.
Chcielibyśmy,
aby nasza młodzież miała większe możliwości kontaktów kulturalnych,
sportowych, naukowych i osobistych. Nie chcemy, aby nad Bugiem wyrósł
nowy mur berliński i będziemy zwalczać tego rodzaju koncepcje. Nie
chcemy żadnej dyskryminacji w handlu z Rosją, w przypływach finansowych
i obecności kapitału Rosyjskiego na terenie Polski.
Będziemy przeciwstawiać
się ograniczeniom wszelkich kontaktów osobistych Polaków z Rosjanami.
To są oczywiście
sprawy naszej wewnętrznej walki politycznej i naszej wewnętrznej oceny
stosunków Polsko- Rosyjskich za których stan odpowiedzialny jest nasz
Rząd i tylko z nim będziemy o tym dyskutować.
Drodzy Przyjaciele
- poza problemami rolnictwa szerzej całej gospodarki, które będą nas
głównie absorbować chcielibyśmy przekazać Warn informacje, że przeważająca
część narodu polskiego żywi do Rosji uczucia przyjazne i chciałaby,
aby nasze stosunki nie były zakłócane przez chuligańskie wybryki jakie
miały miejsce ostatnio a za które w imieniu tej części społeczeństwa
polskiego, którą reprezentuję przeprosiłem naród rosyjski składając
w Ambasadzie Rosyjskiej w Warszawie biało- czerwoną wiązankę kwiatów.
Nie chcemy także
by kontynuowana była od czasów rozbiorów pruska zasada, iż nie należy
nigdy dopuszczać do tego, aby Polacy dogadać się mogli z Rosjanami-
co oznacza obecnie obcą interwencję w nasze stosunki. Jako narody
słowiańskie nie pozwólmy na to i kolejny raz spróbujemy wykorzystać
naszą historyczną szansę z korzyścią dla naszych państw i narodów.
Andrzej Lepper
STANOWISKO
...QUOT;SAMOOBRONY" W SPRAWIE...QUOT;PAKTU DLA ROLNICTWA"
Pakt dla rolnictwa
jest zwykłą manipulacją, mającą na celu likwidację rolnictwa, oraz
bezpieczeństwa 40 milionowego Narodu.
Pakt o rolnictwie to zaklęcie propagandowe, które nie zawiera rzeczy
najważniejszej t.j. opłacalności rolnictwa. Siedem najbogatszych
państw świata głosi od dawna to zaklęcie propagandowe o nazwie ?globalizacja".
Obserwujemy
na świecie pogłębiający się podział na kraje ?trzeciego świata"
i na 7-kę najbogatszych, a pogłębiający się podział, nędza, bezrobocie,
choroby, dewastacja środowiska naturalnego jest wszędzie widoczny.
Jeżeli kierunek podziału jest inny i Polska zmierza do najbogatszych
to prosimy pokazać skąd tę tajemną wiedzę czerpią nasze beztroskie
władze, co to za ?kamień filozoficzny" pozwala rządowi tak
twierdzić, gdyż obserwacja gospodarki naszej, sytuacja bytowa rodzin,
brak perspektyw na i poprawę losu itd. jest powszechnie widoczny.
SAMOOBRONA jako
ruch społeczno-zawodowy przestrzega przed fikcją jaką jest unowocześnianie
rolnictwa, dopasowywanie do wymogów nowoczesności europejskiej,
to przewrotne kłamstwo wymierzone w nasz Naród i w biologiczną egzystencję
naszych rodzin.
Wiceprzewodniczący
Czesław Kosik
KRZAKLEWSKI
TO ZDRAJCA, BUZEK AGENT
Rozmowa z JANEM
JANOWSKIM, przewodniczącym Komisji Wyborczej Regionu "Mazowsze"
NSZZ ?Solidarność"
ANGORA: Przed
kilkoma dniami Zarząd Regionu "Mazowsze" w oficjalnym dokumencie
stwierdził, że Marian Krzaklewski musi odejść. Wojna w ?Solidarności"
zaczęła się na dobre. Mimo to przewodniczącemu regionu Jackowi Gąsiorowskiemu
zabrakło odwagi, żeby udzielić ANGORZE wywiadu. Dlatego o wypowiedź
poprosiliśmy związkowca, który przed 20 laty tworzył mazowiecką
"Solidarność", byłego przewodniczącego, dziś zastępcę, szefa
wielkiej organizacji związkowej w "Mostostalu", która już w
październiku ubiegłego roku jako pierwsza w kraju zażądała dymisji
Krzaklewskiego.
- Dlaczego już w ubiegłym roku wystąpił pan z wnioskiem o odwołanie Krzaklewskiego?
- Chcieliśmy,
żeby tą sprawą zajął się grudniowy zjazd, jaki odbył się we Władysławowie.
Ale zjazd nas olał.
- Gdy Krzaklewski jednoczył prawicę i wygrał wybory, cały związek piał
z zachwytu, gdy są problemy, chcecie go usunąć.
- Pod programem
wyborczym AWS z 1997 roku w każdej chwili podpisuję się obydwoma
rękami. Problem tylko w tym, że on w ogóle nie jest realizowany.
Czego konkretnie nie zrealizowano?
- Po pierwsze
uwłaszczenie. Nie zrobiono nic. Zamiast tego sprzedano polskie banki,
rozłożono elektronikę, przemysł tekstylny, zbrojeniowy. Nie uratowano
nawet Stoczni Gdańskiej. Gdzie podziały się pieniądze z cegiełek
- około 40 milionów nowych złotych? Zupełnie niepotrzebnie przeprowadzono
reformę administracyjną i oświatową, a dwie pozostałe spartolono.
Kasy chorych zamieniono na chore kasy. Z polityki prorodzinnej została
tylko rodzinna prywata. Wreszcie zmiana kodeksu pracy, cały szereg
antyzwiązkowych i antypracowniczych działań i ustaw, za którymi
stoi były związkowiec, wicepremier Komołowski. Proszę pamiętać,
że jego propozycje były jeszcze bardziej radykalne. W projekcie
proponował umieścić zapis zezwalający na zwolnienie pracownika podczas
urlopu, zwolnienia lekarskiego, praktycznie bez wypowiedzenia.
- Jak to możliwe, skoro krajem rządzi "Solidarność"?
- Polską nie
rządzi związek zawodowy, tylko kacyki ze związkowej oligarchii.
Ci ludzie wynaturzyli się, zdradzili związek.
- Kto najbardziej?
- Krzaklewski
zdradził, Komołowski zdradził, Rybicki zdradził. Pałubicki całkowicie
przeszedł na stronę Unii Wolności. Szkaradek zdradził. A także Maciej
Jankowski. Na ostatnim posiedzeniu zarządu regionu naszego byłego
przewodniczącego oficjalnie nazwaliśmy zdrajcą. Na następnym posiedzeniu
będzie przyjęta uchwała potępiająca jego zdradę.
- Nie wymienił pan Buzka.
- Buzka za cugle
ciągną Krzaklewski i Balcerowicz. To bezwolny mięczak. Przez trzy
lata tylko raz postawił się Balcerowiczowi, mianując komisarza warszawskiej
Gminy Centrum i to w sytuacji, gdy prawo jest po stronie władz gminy.
- W niedługim czasie Teresa Kamińska zostanie szefem gabinetu politycznego
premiera. Podobno ma na niego wielki wpływ? Czy nie będzie to trzecia osoba
do pociągania cuglami?
- Chyba rzeczywiście
ma wielki wpływ na premiera. Jednak dla mnie pani Kamińska czy Knysok
to dyletantki, nie znające się na robocie. Z drugiej strony - co
z tego, że wiceminister Ewa Lewicka zna się na swojej pracy, skoro
robi dziś rzeczy karygodne. Czy pan uwierzy, że przez trzy lata
pracy w rządzie ani razu nie pokazała się w zarządzie regionu, mimo
że przez wiele lat tu pracowała i region wysunął jej kandydaturę
na ministerialne stanowisko.
- Jeśli chodzi o wpływowe nazwiska nie powiedział pan nic o Marku Kempskim.
- Bo czy to
jest klarowny, czysty człowiek? Na grudniowym zjeździe razem z Zygmuntem
Wrzodakiem powiedzieliśmy mu, że ręki już mu nie podamy.
- A Tomaszewski? Czy zanim odszedł też zdradził związek?
- Jego rola
jest dwuznaczna. Tak naprawdę, to on wygrał wybory. Inna sprawa,
że do dziś nie ujawniono, skąd brał pieniądze na fundusz wyborczy,
ale tak już jest we wszystkich partiach i we wszystkich krajach.
Tak było w przypadku Mariana Jurczyka, którego do dziś szanuję -
jeżeli podpisał współpracę z SB, to powinien się do tego przyznać.
Tak jak nie wierzę, żeby z powodu działalności Jurczyka ucierpiała
chociaż jedna osoba, tak nie przypuszczam, żeby Tomaszewski zaszkodził
komuś w znaczący sposób.
- Wierzy pan w niewinność premiera Buzka?
- Jestem w stu
procentach przekonany, że to agent.
- Mam tak napisać?
- Może pan tak
napisać.
- Podobnie jak "Mazowsze", z działalności Krzaklewskiego nie jest
zadowolony także jego macierzysty Region Śląsko - Dąbrowski. Razem to 40 procent
członków związku. Dlaczego nie udało wam się odwołać przewodniczącego?
- Gdy Śląsk się
buntował, Krzaklewski obiecał, że po swoim odejściu namaści na funkcję
przewodniczącego "Solidarności" szefa regionu, Wacława Marszewskiego.
Wcześniej podobną obietnicę składał swojemu pierwszemu zastępcy,
Januszowi Śniadkowi. Gdy na zjeździe we Władysławowie pytałem kolegów
delegatów, dlaczego nie odwołają Krzaklewskiego, odpowiedź zawsze
była ta sama: nie jestem idiotą, jak podskoczę Krzaklewskiemu, to
natychmiast wyrzuci mnie z rad nadzorczych, z czego będę żył? Takie
układy panują w Komisji Krajowej.
- Nikt nie ma wpływu na przewodniczącego?
- Chyba nikt.
To bufon. Myśli, że będzie prezydentem. Mógłby nim być, gdyby zrealizował
program wyborczy AWS.
- Nie możecie więc nic zrobić?
- Możemy, czego
dopomina się moja organizacja w Mostostalu, przestać płacić składki.
Przewodniczący Gąsiorowski już obiecał nam, że związkowe pieniądze
z "Mazowsza" nie zasilą kampanii wyborczej Krzaklewskiego.
- Marian Krzaklewski chyba za panem nie przepada w związku z tym co pan
robi?
- Mam informację
z samego prezydium Komisji Krajowej, że chciał, żeby znaleziono
metodę na "wykasowanie" mnie i Andrzeja Chytka.
- Marian Krzaklewski prawie na pewno nie zostanie prezydentem. Czy ta
porażka zaszkodzi mu w "Solidarności"?
- Proszę przypomnieć
sobie, jak porażka wyborcza zaszkodziła Waldemarowi Pawlakowi, i
już ma pan odpowiedź.
- Widać już jego następcę?
- Jeszcze nie.
- A Maciej Płażyński?
- Za bardzo
związany jest z unijnym odpryskiem AWS: Halem, Rokitą, Komorowskim.
Przy katastrofie wyborczej - bo katastrofa w przyszłorocznych wyborach
parlamentarnych przy tej polityce AWS jest nieunikniona - nie wiadomo,
czy "Solidarność" w ogóle będzie jeszcze istnieć.
Rozmawiał KRZYSZTOF RÓŻYCKI
SYLWETKA
CZESŁAWA KOSIKA
Czesław
Kosik urodził się w 1950 roku we Wrocławiu. Ukończył Administrację
na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego. Następnie
studia w Szkole Zarządzania oraz Podyplomowe Studium Marketingu
dla menedżerów kultury i sztuki Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.
Żona Krystyna i trzech synów stanowią dla niego najważniejsze oparcie.
Swoje życie zawodowe ściśle związał z praktyką i jako mistrz ogrodnik-warzywnik
zajmował się w latach 70-tych rolnictwem. Następnie przez kilkanaście
lat prowadził własne przedsiębiorstwo budowlane.
Obserwując zmagania
Polaków o przetrwanie w warunkach pseudoliberalnej gospodarki rynkowej
związał się z...quot;SAMOOBRONĄ" i od siedmiu lat jest działaczem
związkowym walczącym społecznie o wprowadzenie...quot;Trzeciej drogi",
gdzie, człowiek, rodzina, praca i godne życie stoją ponad doraźnym
zyskiem.
W...quot;SAMOOBRONIE"
pełni funkcję Wiceprzewodniczącego Zarządu Krajowego, a na Dolnym
Śląsku jest Przewodniczącym Zarządu Wojewódzkiego województwa dolnośląskiego.
...nbsp;
GAZEM
CHŁOPY DO EUROPY
Wloką
się chłopy do Europy
z tyłu ich batem Unia popędza
Dla niej pałace
- dla nas szopy
A Polsce nędza...
Świetnie się bawi zgrana paczka
kawiorek, szampan,
pieczone świnie
Wreszcie trzymają
za pysk Polaczka
A Polska ginie...
Na każdym rogu stoi bank tłusty
Z mównicy ględzi
chytry Balcerek:
- Dla chłopa
dieta z liści kapusty!
Bo Polska zerem...
Zabiorą nawet sianko szkapinie
Na co jej tyle
jadła?
Niech brudna
żywność z Zachodu płynie
Polska przepadła...
Nu, ustępujcie chamy z drogi
bo Jaśnie Państwo
da kopa -
aż się wam serce
zatrzęsło z trwogi!
Wiwat Europa!
ZUZANNA ŚLIWA
następny numer  drukuj
|