MENU
STRUKTURA
SONDAŻE (czerwiec 2007)
9% Obop
8% Pgb
7% Gfk polonia
6% IBSi
4% Pbs Dga

KONTAKT
Biuro Krajowe Partii:
al. Jerozolimskie 30
00-024 Warszawa
tel.: (22) 625 04 72
fax: (22) 625 04 77
samoobrona@samoobrona.org.pl

Biuro Krajowe Związku:
ul. Marszałkowska 84/92 lok.121
00-514 Warszawa
tel.: (22) 629 32 90
samoobrona@samoobrona.org.pl

Biuro Klubu Parlamentarnego:
ul. Wiejska 4/6/8
00-902 Warszawa
tel.: (22) 694 25 83
fax: (22) 694 26 06
samoobrona@samoobrona.org.pl

Konto bankowe Partii PLN:
PKO BP S.A. III O/Warszawa
30102010970000770200021709

Konto bankowe Partii USD:
PKO BP S.A. III O/Warszawa
10201039-160414-270-2161787

IV KONGRES

WYSZUKIWANIE

 Sobota, 22 Listopada 2008

DWA ŚWIATY

Warszawa, 2001

W poprzednich rozdziałach tej książki parokrotnie wyraziłem opinię, że ludziom w Polsce...quot;pogorszyło się", że żyje im się ciężej i mniej bezpiecznie. Czytelnik może więc słusznie zapytać: w stosunku do czego nastąpiło to pogorszenie?

To pytanie naprowadza nas na okres Polski Ludowej, a nawet szerzej - na powojenną historię Polski. Nie chcę uciekać od tego tematu, którego nie da się ominąć mówiąc o Polsce dzisiejszej.

Istnieje mit na temat planu Marshalla, czyli amerykańskiej powojennej pomocy gospodarczej, którą Polska jakoby z winy komunistów odrzuciła. I stąd bierze się nasze zacofanie w stosunku do rozwiniętych krajów Zachodniej Europy. Nie ma jednak dzisiaj żadnych dowodów ani dokumentów potwierdzających, że Polska po wojnie rzeczywiście otrzymała taką propozycję. Ale nawet gdyby ją jakimś przypadkiem otrzymała, to jest przecież jasne, że nasz kraj został za zgodą Zachodu włączony do bloku wschodniego, znajdującego się pod kontrolą Związku Radzieckiego. A ten nigdy by się na włączenie Polski do planu Marshalla nie zgodził.

Podział Europy, w wyniku którego Polska znalazła się w bloku sowieckim, nastąpił najpierw podczas konferencji mocarstw antyhitlerowskich w Teheranie, a potem już całkiem zdecydowanie potwierdzony został w Jałcie; w trakcie konferencji jałtańskiej zadecydował o tym nie tylko Stalin, ale także Churchill i Roosevelt, czyli Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Obaj ci politycy i oba te mocarstwa zgodziły się na taki podział Europy, w którym Polska znalazła się w bloku wschodnim, a także na podział Niemiec. Ani Polacy nie mieli na to żadnego wpływu, ani Niemców nikt o zdanie nie pytał.

Tak więc cokolwiek złego mówimy dziś o tamtych czasach i tamtej władzy, nie można jej jednak obciążać tym, co stało się w Europie po II wojnie światowej, ponieważ było to porozumienie mocarstw, decydujących o podziale świata ponad głowami narodów, których te decyzje dotyczyły.

Władzę komunistyczną w powojennej Polsce można i należy obciążać tym, co robiła ona rzeczywiście, a więc prześladowaniem ludzi, czystkami, rządami ubecji, morderstwami i zabójstwami, ale nie można żyć złudzeniami i rozważaniami na temat tego, co by było, gdyby było, a więc, co by było, gdyby Polska nie stała się częścią bloku wschodniego, kontrolowanego przez ZSRR. Nie można zakłamywać historii.

Łączy się to bezpośrednio z rozliczeniem czasów PRL i aktualnym do dziś tematem lustracji. W tej sprawie uważam, że ludzi, którzy w okresie PRL popełnili zbrodnie lub przestępstwa, należy, jeśli jeszcze żyją, do końca i uczciwie osądzić i ukarać. Jestem jednak przeciwny odpowiedzialności zbiorowej, a więc karaniu nie za popełnione przez tych ludzi czyny, lecz za samą ich przynależność do PZPR, innych organizacji czy partii, za pracę w aparacie władzy lub też nawet za służbę w UB czy SB, które dopuściły się czynów przeciwko ludziom i narodowi. W ten sposób bowiem musielibyśmy wplątać się w niekończące się porachunki. Jeśli rządy obecne karałyby ludzi należących w przeszłości do PZPR, można sobie spokojnie wyobrazić, że jakieś następne rządy mogłyby wpaść na pomysł karania na przykład ludzi należących do...quot;Solidarności", aż wkrótce, mówiąc z pewną przesadą oczywiście, zabrakłoby ludzi do karania.

Lustracja nie może być odpowiedzialnością zbiorową, nie może też przemieniać się w polowanie na czarownice. Już obecnie, w trakcie obecnej lustracji, dopuszczono się wielkich krzywd, wyrządzonych poszczególnym ludziom i ich rodzinom, a zwłaszcza ich dzieciom. Przykładem tego może być bezpodstawne, jak się okazało, oskarżenie premiera Józefa Oleksego o zdradę i działanie przeciwko narodowi. Jeśli jednak w wypadku Oleksego można się tłumaczyć, że był on jednak członkiem aparatu władzy w PRL, to nie ma żadnego wytłumaczenia na podobne oskarżenia skierowane także przeciwko Marianowi Jurczykowi, działaczowi opozycji demokratycznej, jednemu z założycieli...quot;Solidarności", człowiekowi, który pierwszy podpisywał w Szczecinie w imieniu strakują-cych stoczniowców porozumienia z rządem, o dzień wcześniej, niż podpisał je w Gdańsku Lech Wałęsa. Później jednak Wałęsa okazał się bohaterem, a Jurczyk zdrajcą. Jest to widoczna jak na dłoni niesprawiedliwość.

Lustracja służąca porachunkom personalnym prowadzi także do sytuacji absurdalnych, jak widzieliśmy to na przykładzie rzekomych spotkań polityków ze szpiegiem rosyj skim Ałganowem. Wokół każdego działającego publicznie człowieka kręcą się najrozmaitsi ludzie i nawet gdybym ja na przykład otoczył się strażą złożoną z pilnujących mnie ludzi, też mogłoby się zdarzyć, że któryś z nich okazałby się podejrzany. Czy znaczyłoby to, że Lepper, ponieważ był w Ameryce i był w Moskwie, jest szpiegiem? Nie dajmy się zwariować. Lustracja musi być prowadzona poważnie i z rozwagą, musi dotyczyć nie pomówień czy przynależności, ale sprawdzonych i dowiedzionych czynów. A wówczas niech wkracza prokurator.

Wróćmy jednak do czasów PRL- u.

Pierwszy powojenny okres był w Polsce niezwykle ciężki. Kraj był zniszczony przez wojnę, nikt nam nie pomagał w jego odbudowie, a trzeba do tego dodać jeszcze i to, że ci, którzy przynieśli nam wolność - a byli to niewątpliwie żołnierze radzieccy, nie władza radziecka, ale żołnierze radzieccy, którzy walczyli i ginęli na naszych ziemiach - dostali polecenie od swoich władz, aby wywozić z Polski jak najwięcej dóbr materialnych. Tak więc pędzono krowy, konie, owce, rozbierano szyny kolejowe, wywożono nawet cegły z Warszawy.

I na tym tle dopiero widać niezwykłą determinację i zaangażowanie narodu polskiego, który pomimo zniszczeń wojennych i grabieży pracował z niesłychanym poświęceniem, aby odbudować kraj. Trzeba powiedzieć wreszcie prawdę, że to nie sekretarze, ale naród odbudował Polskę. Oni sprawowali władzę, popełniali przy tym rozmaite niegodziwości prześladując i niszcząc ludzi, panowała wielka bieda, nie można jednak powiedzieć, że za tamtych czasów kraj nie podnosił się z gruzów, a potem nie zaczaj się rozwijać.

To prawda, że władza ówczesna dopuszczała się czynów, których nie powinna była popełniać. Do nich zaliczyć należy walkę z Kościołem, czystki etniczne, znane pod kryptonimem...quot;akcja Wisła", skierowane przeciwko ludności ukraińskiej - chociaż jest to sprawa skomplikowana i krew lała się wówczas po obu stronach, polskiej i ukraińskiej - a także rok 1968 i wybuch antysemityzmu w Polsce. Nie chcę wnikać w tę sprawę, czy była ona podniecana z zewnątrz, czy też nie, ale było to niepotrzebne i szkodliwe dla Polski.

Natomiast, oddaj ąc hołd prawdzie, trzeba powiedzieć, że lata siedemdziesiąte, kiedy do władzy przyszedł Gierek, przyczyniły się do rozwoju kraju. Oczywiście Gierek brał kredyty i zadłużył kraj, ale społeczeństwo widziało przecież, że te kredyty nie były marnowane, lecz powstawały za nie drogi, huty i osiedla mieszkaniowe. Mam pretensję, że technologie wówczas wdrażane były to technologie przestarzałe, energochłonne, a ich symbolem stała się słynna...quot;wielka płyta" w budownictwie. Zastanówmy się jednak, skąd miano brać wówczas technologie lepsze i nowocześniejsze? Wschód sam ich nie miał, a Zachód jeśli udzielał Polsce kredytu, to równocześnie wskazywał, co należy za ten kredyt kupować, pozbywając się w ten sposób wielu przestarzałych maszyn i urządzeń.

Mówi się dzisiaj czasem, że wszystko to, co zostało zbudowane w latach siedemdziesiątych, stanowi złom, którego należy się jak najszybciej pozbyć i sprzedać nawet za bezcen. Na argument taki odpowiadam jednak bardzo często na spotkaniach i w dyskusjach, że jeśli to był rzeczywiście złom, to jak to się dzieje, że ten złom przez dwanaście lat jest rozkradany i sprzedawany? Jeśli nawet tę kradzież nazwiemy sprzedażą, to przecież ta sprzedaż majątku narodowego trwa już dwanaście lat i ciągle jeszcze pozostaje coś do sprzedania. Zostaje jeszcze na przykład zagłębie miedziowe, energetyka, przemysł paliwowy. A przecież polski przemysł paliwowy, zagłębie miedziowe, huty czy kopalnie nie powstały w ciągu ostatnich dwunastu lat, ale powstawały głównie w latach siedemdziesiątych.

Większość tych obiektów budowana była w oparciu o kredyt zagraniczny. Nie będę tu wdawał się w szczegó łowe wywody ekonomiczne, wystarczy jednak powie
dzieć, że mechanizm spłaty tego kredytu, ustalony przez Bank Światowy i inne banki zachodnie, nie był korzystny dla Polski. Jest to mechanizm tego rodzaju, że mimo iż w jego wyniku spłaciliśmy już niemal dwukrotnie to, co stanowiło udzielony nam kredyt, ciągle jednak pozostaje my zadłużeni i ten dług w dodatku stale rośnie. Ten sam mechanizm stosowany jest przez bogate kraje Zachodu przez międzynarodowe instytucje finansowe wobec krajów Trzeciego Świata, które korzystając z pomocy bogatych państw zachodnich popadają w coraz większe zadłużenie. W ciągu osiemnastu lat, jak się oblicza, pomiędzy rokiem 1980 a 1998, zadłużenie krajów Trzeciego Świata wzrosło z 609 do 2530 miliardów dolarów, co powoduje, że w niektórych krajach sama spłata zadłużenia pożera już 42% ich produktu narodowego brutto. Tę samą metodę stosowano i stosuje się nadal wobec Polski, obawiam się więc, że również i my naszego długu zagranicznego z czasów Gierka nie spłacimy nigdy, nawet gdy poszczególne jego części będą umarzane.

Lata siedemdziesiąte i nawet osiemdziesiąte - pomimo stanu wojennego, który przyniósł nie tylko dramatyczne konflikty społeczne, ale także zahamowanie gospodarki, potęgowane przez zagraniczne embargo na handel z Polską - były jednak okresem, kiedy zwykli ludzie w Polsce w swoim codziennym życiu powoli uzyskiwać poczęli dwa niezbędne elementy, skłaniające do pracy i wysiłku: cel oraz motywację, aby ten cel osiągnąć.

Te cele oraz motywacje nie dla wszystkich były równe, to prawda. Całkowita równość nie istniała jednak nigdy i nie wydaje się możliwa. Nawet w naszym projekcie nowej drogi dla Polski, który zawieramy w programie ...quot;Samoobrony", nie zakładamy całkowitej równości, która jest celem nieosiągalnym, a także nie wydaje się wcale celem naprawdę sprawiedliwym, zrównując pracowitych z nierobami, wykształconych z nieukami czy przedsiębiorczych z pozbawionymi talentów i energii. Jednakże, jak powiedziałem, w tych dwóch dekadach lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych przed ludźmi pracy w Polsce zarysowały się osiągalne cele materialne w postaci mieszkania, domu, samochodu, które znalazły się w zasięgu ich możliwości, motywując ich do pracy i wysiłku.

I to właśnie - owa kwestia celów i motywacji do pracy i działania - stanowi o zasadniczej różnicy pomiędzy okresem poprzednim a tym, w którym żyjemy obecnie. Niech nas nie zwodzą błyskotliwe kariery finansowe poszczególnych ludzi lub niewielkich grup, które wręcz demonstracyjnie obnoszą się ze swoim bogactwem. Ogromna część tych karier opiera się na cwaniactwie i układach, które często mają to do siebie, że się zmieniają i kończą. Natomiast przeciętny człowiek w Polsce nie tylko nie jest w stanie wybrać sobie celu, do którego może dążyć i go realnie osiągnąć, ale utracił wręcz stabilność swojej egzystencji i pewność, że zdoła zachować choćby to, co już posiada. W każdej chwili może bowiem usłyszeć: , Już pan u nas nie pracuje, proszę iść do kadr i odebrać swoje dokumenty".

Utracił również bezpieczeństwo socjalne. To prawda, że z tego bezpieczeństwa socjalnego, które gwarantował poprzedni ustrój, korzystali także lenie i obiboki. W każdym społeczeństwie są ludzie, którzy nie pracują, bo pracować nie chcą, są nawet tacy, którzy zamiast pracować wolą spać na dworcu i grzebać w śmietnikach. Dramat społeczny zaczyna się jednak w tym momencie, kiedy normalni, zdolni i chętni do pracy ludzie skazani zostają na bezrobocie, które według oficjalnych - zaniżonych danych wynosi obecnie 16 % zdolnych do pracy obywateli, w rzeczywistości zaś sięga 18 czy nawet 20 %. I kiedy na dodatek owi skazani na bezrobocie ludzie pozbawieni zostają w bardzo krótkim czasie wszelkiej pomocy społecznej, zasiłku, tracą możliwość zapłacenia za energię elektryczną i za czynsz, co w konsekwencji może ich doprowadzić do utraty nie tylko możliwości utrzymania rodziny czy kształcenia dzieci, ale także dachu nad głową. Nie trzeba przypominać o liczbie dzieci, które idą do szkoły bez śniadania, wśród młodego pokolenia pojawia się awi-taminoza, powraca gruźlica jako choroba społeczna, załamuje się służba zdrowia i nawet przy poborze do wojska coraz trudniej jest znaleźć młodych ludzi pozbawionych wad kręgosłupa, ponieważ 90% młodych ludzi ma wady postawy. Absurd dodatkowo polega na tym, że wiele instytucji, jak szkoły na przykład czy szpitale, będących instytucjami państwowymi, jest głęboko zadłużonych u państwa, a więc w rezultacie państwo jest zadłużone samo u siebie. Niedawno odwiedzałem szkołę w Lubinie, w której pokazano mi, że z powodu oszczędności pali się tam rylko co druga żarówka. A wiadomo przecież, że musi istnieć odpowiednia powierzchnia świetlna, pozwalająca normalnie żyć i pracować. Tak więc ta oszczędność na oświetleniu elektrycznym odbije się na wzroku uczącej się um młodzieży, czego ostatecznym skutkiem w przyszłości nie będzie przecież żadna oszczędność, lecz przeciwnie - zwiększone koszty społeczne związane z leczeniem wad wzroku. Jest to jaskrawy przykład, do jakiego stopnia- pozornie pokonując obecne trudności, przestaliśmy myśleć o przyszłości.

Piszę tutaj o problemach społecznych, które są najbardziej dolegliwe dla ludzi. Nie znaczy to, że w innych dziedzinach nie osiągnęliśmy wraz ze zmianą ustroju korzyści, których nie można negować. Nastąpiło niewątpliwe otwarcie na świat, poszerzyły się swobody obywatelskie, Polska została członkiem NATO, co umacnia nasze bezpieczeństwo zewnętrzne. Nie mogę jednak powstrzymać się w tym miejscu od uwagi, że także w 1939 roku Polska posiadała bardzo dobre umowy międzynarodowe, na przykład z Francją i Anglią. Dlatego też wyznaję zasadę: przede wszystkim licz na siebie, silnego szanują. A z tym jest niestety gorzej.

O stanie naszej armii świadczy fakt, że dowódca pułku zarabia trzy tysiące złotych, oficer w stopniu majora ma dwa tysiące, kapitan otrzymuje tysiąc pięćset złotych. Musi się to odbijać na zachowaniu kadry oficerskiej, jakości wojska i szkolenia, na prestiżu armii. W Polsce istniał zawsze szacunek dla munduru i mundur często był wzorem dla reszty społeczeństwa. Dziś jednak nierzadko oficer wyjeżdża do Niemiec, aby kupić tam jakiś używany samochód, niekiedy otwiera warsztat, nie mogąc utrzymać się na odpowiednim poziomie z oficerskiego żołdu.

To samo dotyczy nie tylko armii, ale wszystkich służb mundurowych - służby granicznej, straży pożarnej, policji. W zdrowym społeczeństwie policjant powinien budzić szacunek jako strażnik prawa i porządku, obrońca obywateli przed zagrożeniem wewnętrznym i przestępczością. Jakiż jednak szacunek może budzić policjant, którego można przekupić łapówką? Trzeba jednak nie tylko oburzać się na ten fakt, ale także zobaczyć i zlikwidować jego przyczyny. Jeżeli więc policjant idzie do pracy zostawiając swojej rodzinie, żonie i dzieciom, sto lub dwieście złotych, a do pensji dzieli go jeszcze tydzień lub więcej, nie można mu się dziwić, że pełniąc służbę myśli także o tym, jak podreperować swój budżet rodzinny. Jeśli więc chcemy, aby policja i inne służby mundurowe pracowały wydajnie i uczciwie, muszą otrzymywać za swoją pracę godziwe uposażenie. Wówczas zaś należy stosować wobec nich surowe wymagania i bezwzględne kary za korupcję i nieuczciwość, nie tylko służbowe, ale sięgające także konfiskaty nieuczciwie zdobytego mienia.

Te same zasady, które proponuję tu względem wszystkich służb mundurowych, powinny odnosić się do dwóch innych zawodów, które są zawodami z powołania, wymagającymi zaufania społecznego i wysokich standardów etycznych - do nauczycieli i pracowników służby zdrowia.

Na pozór, przyglądając się stawkom godzinowym, jakie wypłacane są nauczycielom, może się wydawać, że ich zarobki są jak na nasze warunki uczciwe. W rzeczywistości jednak nauczyciel owych godzin lekcyjnych ma niewiele i nie powinien mieć ich dużo więcej, ponieważ istota tego zawodu polega na ciągłym dokształcaniu się, aby wiedza, którą nauczyciele przekazują młodzieży była wiedzą aktualną i nowoczesną. Nauczyciel musi mieć również czas na pozalekcyjne zajęcia z młodzieżą, dzięki którym można by zapobiec wielu patologiom społecznym, które wkradają się do szkół przede wszystkim pod postacią narkomanii. Obawiam się także, że w naszej reformie szkolnictwa znowu popełniamy kardynalny błąd tworząc wielkie kołchozy szkolne, w których uczą się obok siebie całkiem małe dzieci i prawie dorosła młodzież, co daje negatywne skutki i społeczne, dotyczące społeczności szkolnej, i pedagogiczne.

Być może jacyś politycy czy publicyści zaatakują mnie w tym miejscu, że nie doceniam zmian, jakie nastąpiły w Polsce po roku 1989. Staram się tu jednak, w sposób bardzo skrótowy i niepełny, mówić nie tyle o zmianach politycznych, ile o sytuacji społecznej i życiowej zwyczajnych, pracujących ludzi. Ci zwyczajni ludzie rzadziej myślą o grach politycznych, którymi tak pasjonują się nasze elity, ale porównują swoje zwykłe codzienne życie z tym, jak żyli dotychczas. Porównanie to, jak widać, nie zawsze wypada pomyślnie dla dokonujących się przemian. Ta opinia podzielana jest przez sporą część ludzi w Polsce. Siła...quot;Samoobrony" polega właśnie na tym, że patrzy ona na życie w Polsce nie z punktu widzenia ulicy Wiejskiej w Warszawie ani nie z punktu widzenia urzędowych gabinetów, lecz z punktu widzenia zwyczajnych ludzi, ich domów, ich rodzin, przyszłości ich dzieci.

Nie znaczy to jednak, że nie należy również głębiej szukać przyczyn tych mnożących się negatywnych zjawisk, których doświadczają ludzie w Polsce. Nie wszystkie z tych przyczyn tkwią bowiem tylko w naszym kraju - część z nich wynika także z układów międzynarodowych. Tak jak wiele negatywnych stron okresu PRL wynikało z uzależnienia Polski od dyktatu Związku Radzieckiego i z naszej przynależności do bloku państw socjalistycznych, podobnie i obecnie sytuacja społeczna i gospodarcza Polski uzależniona jest od działań i planów międzynarodowego systemu kapitalistycznego. Mówiłem o tym między innymi w marcu 2000 roku, przemawiając w Indiach na XIV Światowym Kongresie Związków Zawodowych:

"Kapitalizm zrobił sobie z państw byłego bloku socjalistycznego rynek zbytu dla swoich nadwyżek artykułów rolnych i przemysłowych. Zrobił z naszych państw śmietnik dla starych i zużytych samochodów, maszyn, narzędzi rolniczych i budowlanych, starych mebli i starej zużytej odzieży, niszcząc nasz przemysł i nasze rolnictwo.

Rolnictwo polskie do 1990 roku zajmowało w Europie czołowe miejsce w produkcji płodów rolnych, zarówno w produkcji roślinnej, jak i zwierzęcej, i ich przetwórstwie. Polska była eksporterem żywności, a obecnie jest importerem. (...) Wprowadzenie do Polski wielkich korporacji, typu Smithfield Food i innych, doprowadzało i doprowadza do upadłości rolników i przemysł rolno-spo-żywczy. Smithfield Food, dążąc do integracji pionowej, chce wprowadzić model rolnictwa amerykańskiego - nie-ekologicznego, niehumanitarnego oraz niszczącego środowisko naturalne.

"Samoobrona" mówi temu STOP. Wpuszczone do Polski ponadnarodowe korporacje i banki doprowadziły do tego, że w Polsce obecnie 5% ludzi, tzw. nowobogackich, skorumpowanych i powiązanych z mafią i politykami, żyje w luksusie i ponad stan, 20% daje sobie radę, a 75 % żyje poniżej minimum socjalnego, z tego 35 % w nędzy i ubóstwie".

Należy zwrócić uwagę, że tego rodzaju poglądy, jakie wyraziłem na XIV Światowym Kongresie Związków Zawodowych, wcale nie są na Zachodzie i w świecie odosobnione. Wmawia się nam, że Zachód jednomyślnie optuje za systemem kapitalistycznym, czerpiąc z niego dobrobyt. Jest to nieprawda. W wielu miejscach świata, także w Stanach Zjednoczonych - gdzie przemawiałem w styczniu 2001 roku na Uniwersytecie Michigan w ramach konferencji o uprzemysłowieniu rolnictwa - panowały podobne poglądy, a dewastujące środowisko naturalne przemysłowe metody hodowli zwierząt, uprawiane w barbarzyński sposób także w USA, między innymi przez wspomnianą już korporację Smithfield Food, łączy się zarówno z niepohamowanym kapitali styczny m dążeniem do zysku, jak i z globalizacją rynków światowych. Co do korporacji Smithfield Food zresztą to warto nadmienić, że właśnie...quot;Samoobrona" przeciwstawiła się jej ekspansji na Polskę, rozprowadzając w Polsce pięć i pół tysiąca dostarczonych nam z Ameryki kaset wideo, demaskujących przerażające metody chowu zwierząt na farmach Smithfield Food, które po ich zwiedzeniu w Ameryce nazwałem...quot;obozami koncentracyjnymi dla zwierząt". Kasety te dotarły nie tylko do prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu, ale do każdej gminy, powiatu i województwa, do sklepów mięsnych i ludzi, popierających ekologię i humanitarny chów zwierząt. Można by zapytać, dlaczego nikt poza...quot;Samoobroną" - ani PSL, ani Kółka Rolnicze, ani żadna inna organizacja chłopska - nie zainteresowały się tą sprawą...

Piszę o tym dlatego, że nie ma skutków bez przyczyny, a przyczyną wielu negatywnych zjawisk społecznych i gospodarczych w Polsce jest pokorne poddanie się przez nasze kolejne rządy procesom globalizacji, wyrażającym przede wszystkim interesy kilku państw i kilku wielkich międzynarodowych korporacji, pragnących narzucie swój porządek całemu światu. Wymaga tego, jak nam się tłumaczy, proces globalizacji gospodarki światowej.

Ja sam uważam się za antyglobalistę. Tak również jestem postrzegany przez wiele ośrodków na Zachodzie, które zdają sobie sprawę z niebezpieczeństw, jakie niesie dla świata globalizacja w jej obecnym, drapieżnym wydaniu, wspieranym przez Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Światową Organizację Handlu (WTO). Mogę też chyba bez przesady powiedzieć, że na Zachodzie mam z tego powodu lepszą prasę niż w Polsce, gdzie nadal trwa polowanie na wyrwane z kontekstu zdania i przypisywane mi myśli i intencje, których nigdy nie wyrażałem. Zachód natomiast dostrzegł w moich wystąpieniach i wywiadach coś nowego, stąd zaczęły się brać liczne zaproszenia na spotkania i konferencje, zarówno dotyczące rolnictwa, jak problemów ekologicznych, wreszcie poważnej dyskusji na temat problemów i niebezpieczeństw globalizacji.

Na koniec mogę dodać, że nie obyło się przy tym niekiedy bez sytuacji dziwnych i dających do myślenia, które mnie samemu wydają się zagadkowe, ale opowiedzenie o nich może w przyszłości uzyska jakiś nieznany dotąd sens. Otóż w czasie jednej z moich wizyt w Stanach Zjednoczonych, w roku 1999 - w której uczestniczyła szersza grupa gości z Polski, między innymi zaś jeden aktualny, a jeden były poseł - podczas kolacji w Waszyngtonie wydanej przez Bank Światowy zjawił się nieoczekiwanie pewien pan, mówiący po polsku. Oświadczył, że pragnie zaprosić przedstawiciela naszej delegacji na spotkanie z gronem ludzi z Banku Światowego i władz amerykańskich. Wskazał przy tym wyraźnie na mnie, mówiąc, że chodzi im o Andrzeja Leppera. Oburzyło to obecnych w naszej grupie posłów. Utrzymywali, że to oni właśnie powinni zostać zaproszeni jako członkowie parlamentu, zapraszający jednak mężczyzna, podkreślił dobitnie, że ci, którzy go przysłali, życzą sobie rozmowy z panem Lepperem, jeśli wyrażę na to zgodę. Zgodziłem się więc pojechać z nim, chociaż nie wiem, czy było to rozsądne z mojej strony. Wkrótce znalazłem się w sali, w której znajdowało się kilka osób. Szczelnie zamknięto drzwi. Byłem oczywiście przekonany, że nasza rozmowa jest nagrywana i może być również użyta przeciwko mnie. Ludzie ci powiedzieli mi, że znają mnie jako człowieka zdecydowanego, antyglobalistę, po czym zaczęli mówić takim językiem o Stanach Zjednoczonych, że gdyby było to w innym państwie, mógłbym pomyśleć, że mam do czynienia z jakąś grupą zajadłych wrogów Ameryki. Ludzie ci utrzymywali jednak, że są przedstawicielami władz tego kraju. Następnie pokazali mi plan Manhattanu i nie określając oczywiście żadnej daty oświadczyli, że to wszystko przestanie istnieć. Zostanie zburzone jako siedziba zła. Motywowali to tym, że nie może istnieć taka dysproporcja pomiędzy Północą a Południem. Mówili także o sytuacji na Bliskim Wschodzie, wspomnieli też o głośnym wówczas zaginięciu jakiejś liczby...quot;walizek atomowych" w Rosji. W związku z zaginięciem czy kradzieżą tych walizek zastanawiali się nad tym, jaka mogłaby powstać fala, która dotarłaby do Manhattanu, gdyby eksplozja atomowa nastąpiła w oceanie. Byli przekonani, że skutkiem takiego zdarzenia będzie kolosalna panika, czym nawiązywali do jednego z moich wywiadów, udzielonych prasie polskiej rok czy dwa wcześniej, w którym powiedziałem, że najgroźniejszą bronią XXI wieku będzie panika. W wywiadzie tym mówiłem także - hipotetycznie, rzecz jasna - że gdyby jakieś niezwykłe zdarzenie nastąpiło na przykład w Nowym Jorku, a równocześnie ukazałaby się zapowiedź, że wkrótce powtórzy się to, załóżmy, w Londynie, początkowo zapowiedź ta zostałaby zignorowana. Lecz gdyby to samo zdarzenie powtórzyło się rzeczywiście w Londynie, a następnym wskazanym miastem byłby Paryż czy Frankfurt, panika, jaka wybuchłaby w tych miastach, byłaby sama przez się siłą niszczycielską nie do opanowania.

Gdy później, 11 września 2001 roku, jadąc z kierowcą usłyszałem przez radio o ataku na World Trade Center, przypomniałem sobie tę dziwną rozmowę i powiedziałem, że kolejny alarm ogłoszony zostanie w Londynie, co rzeczywiście już za pół godziny miało miejsce.

Nie wiem, dlaczego poproszony zostałem na tę rozmowę, nie rozumiem jej celu, tym bardziej zaś zastanawia mnie, że całkiem niedawno, w Polsce, starał się dotrzeć do mnie człowiek, który wyraźnie znał jej treść i próbował do niej nawiązać; był to Polak, od dwunastu lat mieszkający w Stanach Zjednoczonych.

Nie opowiadam jednak o tym dla zwykłej sensacji. Wszystko to bowiem wskazuje na to, że świat, w którym żyjemy obecnie, jest światem zdestabilizowanym, innym, niż starają się go przedstawić apologeci globalizacji. I że świat ten, aby się uratować, musi wkroczyć na nową drogę, nie będącą ani współczesnym zwycięskim kapitalizmem, ani dawnym systemem komunistycznym.

strona tytułowa następna strona

Newsletter

Podaj email jeśli jesteś zainteresowany otrzymywaniem informacji z serwisu www.samoobrona.org.pl
dodaj usuń
Akceptuję Regulamin

www.lepper.com.pl

FELIETONY

PROGRAM

GŁOS SAMOOBRONY


KONSTYTUCJA

drzwi
WYWIADY - Tańczący z wilkami

Przedruk wywiadu z "Elity" 11(12)

STATYSTYKA
2.564.121 - Statystyka odwiedzin
MAPA

WIADOMOŚCI

Chłopska Droga - Wiadomości Samoobrony RP

SAMOOBRONA | POLEĆ NAS ZNAJOMYM | MAPA SERWISU | DODAJ DO ULUBIONYCH | KONTAKT | ENGLISH
ostatnia aktualizacja: 9.07.2008