MENU
STRUKTURA
SONDAŻE (czerwiec 2007)
9% Obop
8% Pgb
7% Gfk polonia
6% IBSi
4% Pbs Dga

KONTAKT
Biuro Krajowe Partii:
al. Jerozolimskie 30
00-024 Warszawa
tel.: (22) 625 04 72
fax: (22) 625 04 77
samoobrona@samoobrona.org.pl

Biuro Krajowe Związku:
ul. Marszałkowska 84/92 lok.121
00-514 Warszawa
tel.: (22) 629 32 90
samoobrona@samoobrona.org.pl

Biuro Klubu Parlamentarnego:
ul. Wiejska 4/6/8
00-902 Warszawa
tel.: (22) 694 25 83
fax: (22) 694 26 06
samoobrona@samoobrona.org.pl

Konto bankowe Partii PLN:
PKO BP S.A. III O/Warszawa
30102010970000770200021709

Konto bankowe Partii USD:
PKO BP S.A. III O/Warszawa
10201039-160414-270-2161787

IV KONGRES

WYSZUKIWANIE

 Sobota, 22 Listopada 2008

NIEPOSŁUSZEŃSTWO OBYWATELSKIE

Warszawa, 2001

Tak się przyjęło w naszych praktykach politycznych i medialnych, że gdy chce się nas zdyskredytować lub umniejszyć nasze znaczenie, wytyka się...quot;Samoobronie" i mnie osobiście, jako jej przywódcy, początki naszego ruchu. Przedstawia się je przy tym w sposób fałszywy i tendencyjny jako przykład nieodpowiedzialności, anarchii, piętnując metody, dzięki którym sam fakt istnienia...quot;Samoobrony" dotarł do świadomości społeczeństwa polskiego.

Opowiedzmy więc o tych początkach. Na wsi polskiej zawsze istniał aktyw społeczny, ludzie, którym leżał na sercu los własnego środowiska, a także los Polski jako naszej wspólnej Ojczyzny. Nie trzeba o tym nikogo przekonywać i chłopi polscy nieraz już w dziejach naszego kraju dawali dowody swojego patriotyzmu, swojej rozwagi i determinacji, a także swojej siły.

Tak samo było na początku transformacji politycznej i ustrojowej w roku 1989 czy 1990. Tyle tylko że w tamtych latach wielu ludzi - stanowiących ów chłopski aktyw społeczny, należących do stronnictwa ludowego,...quot;Solidarności Rolników Indywidualnych", do Kółek Rolniczych czy też nie zrzeszonych w żadnej formalnej organizacji - stanęło wobec całkowicie nowej sytuacji i nowych zjawisk, którym przyglądało się zarówno z aprobatą - bo przecież chodziło o odzyskanie przez Polskę pełnej suwerenności i niepodległości państwowej -jak i z uwagą i namysłem.

Byłem jednym z takich właśnie ludzi. Zawsze, od wczesnej młodości, interesowały mnie problemy społeczne, być może wyniosłem to także z domu - mój ojciec był członkiem PPR, a później, choć mniej aktywnie, także członkiem PZPR. Ja sam również należałem do PZPR, wcześniej zaś współpracowałem ze Związkiem Młodzieży Wiejskiej (ZMW) i ZSMP. Nie wstydzę się tych początków, których tak wielu się obecnie wypiera, choć odgrywało niekiedy całkiem znaczącą rolę w tych organizacjach. Jako młody człowiek poszukiwałem związku z innymi ludźmi, a także możliwości działania społecznego, do czego skłaniał mnie również mój temperament. Równocześnie w tym właśnie okresie uczestniczyłem w licznych, popularnych wówczas...quot;olimpiadach" wiedzy na różne interesujące mnie tematy, a więc rolnicze, ekonomiczne i polityczne. Przygotowując się do tych...quot;olimpiad", wertowałem ogromne ilości literatury zarówno politycznej, jak i ekonomicznej i te lektury, wśród których były także dotyczące Międzynarodowego Funduszu Walutowego i jego polityki, pozwoliły mi lepiej i bardziej wnikliwie rozumieć również te procesy, które wówczas właśnie zaczęły się dziać w Polsce. Tak więc na przykład uważnie prześledziłem uzdrowicielskie rzekomo reformy gospodarcze i finansowe, które pod dyktando amerykańskiego ekonomisty Jeffreya Sachsa dokonywały się w Boliwii, i ich katastrofalne rezultaty społeczne, których cenę zapłacili w tym kraju najubożsi. Podobnie tragiczne skutki liberalnych recept gospodarczych można było obserwować na przykładach Argentyny czy Brazylii. Nietrudno też było skojarzyć, że te same przecież recepty i te same metody stosować zaczyna, od samego początku naszej transformacji ustrojowej profesor Balcerowicz, przy którym -jako wicepremierze rządu polskiego - Jeffrey Sachs został głównym doradcą, choć prawdziwiej byłoby chyba powiedzieć, że był on także głównym nauczycielem profesora Balcerowicza...

Próbkę tych metod rolnicy polscy odczuli bardzo szybko na przykładzie systemu kredytowego. Prowadząc swoje gospodarstwo rolne zawsze korzystałem z systemu kredytowego, który zawsze obwarowany był ścisłym systemem gwarancji i poręczeń. Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy udawszy się do banku po kredyt, zostałem poinformowany, że żadne poręczenia nie są już potrzebne, a pośród ubiegających się o kredyt spotykałem ludzi, którym sam wolałbym już dać pieniądze niż je im pożyczać, wiedząc, że i tak nigdy ich nie oddadzą.

Wkrótce też owa gra w kredyty rolnicze ukazała swój bardzo prosty mechanizm. Oto kredyt, początkowo dosyć drogi, obłożony wysoką stopą procentową, zaczął nagle spadać, stając się kredytem bardzo tanim i przez to, a także przez swobodę jego udzielania, dla wielu bardzo atrakcyjnym. Ten tani kredyt stawał się więc zachętą dla kredytobiorców, którzy pobierając go podpisywali jednak także formułę umowną mówiącą, że ...quot;zgadzam się na zmienną stopę oprocentowania kredytu". I rzeczywiście w ciągu kilku miesięcy stopa ta uległa szybkiej podwyżce, czyniąc go na powrót kredytem drogim, a dla wielu rolników wręcz niemożliwym do spłacenia.

W ten sposób spora część wsi polskiej wpadła w pułapkę zadłużenia. Okazało się to tym bardziej bolesne, że owymi zadłużonymi często ponad granice możliwości spłaty rolnikami stawali się także ci gospodarze, którzy kierowali się ambicją rozbudowy swoich gospodarstw, ich modernizacji i przestawienia na nowoczesne metody produkcji rolnej. Pułapka zadłużenia podcięła jednak te ambicje, przyczyniając się także do podcięcia wszelkiej konkurencyjności polskiej produkcji rolnej w konfrontacji z napływającą w tym samym czasie - wskutek praktycznej likwidacji wszelkich zapór celnych - żywnością z zagranicy, z Zachodniej Europy.

Piszę tu o owej pułapce kredytowej nie tylko dlatego, że stała się ona brutalnym ciosem, wymierzonym w wieś polską, ale i dlatego, że wygodnym argumentem, mającym zdyskredytować mnie osobiście u samego początku mojej działalności politycznej, był szeroko lansowany mit o tym, że Lepper dlatego tak ...quot;rozrabia" i mąci spokój społeczny, ponieważ zaciągnął miliardowe kredyty i nie chce ich spłacać. Że kieruje mną prywata i własne niejasne interesy. Otóż wielokrotnie prosiłem i nadal proszę autorów tego pomówienia, aby mi łaskawie wskazali bank, z którego pobrałem te miliardy nie chcąc ich oddać. Owszem, wiem, jakie są moje zobowiązania kredytowe, ile z nich spłaciłem i ile, a także w jakim terminie mam ich jeszcze spłacić. Jednakże ów łatwy argument o Lepperze, dlatego tylko organizującym ruch...quot;Samoobrony", aby zasłonić tym własne długi, jest jednym z wielu kłamstw, których nie szczędzi mi się na mojej drodze politycznej.

Jak wiadomo, pierwszym głośnym i zorganizowanym protestem rolników w III Rzeczypospolitej był protest w Mławie w roku 1990, w czasie rządów premiera Mazowieckiego. Był to protest producentów mleka. Chodziło w nim zarówno o zaniżone ceny skupu mleka, które czyniły produkcję mleka w Polsce w ogóle nieopłacalną, jak i o przeciwstawienie się narzuconemu przez rząd i powtarzanemu przez media poglądowi, że polskie mleko ma w ogóle zbyt wysoką florę bakteryjną, a więc według norm europejskich nie nadaje się do spożycia.

Wiadomo, że mleko pozbawione w ogóle flory bakteryjnej jest tak samo szkodliwe i bezwartościowe, jak i mleko skażone nadmiernie. Otóż polska norma, przestrzegana przez lata, zachowuje właśnie ten trafny, korzystny poziom flory bakteryjnej. Ale przecież, podobnie jak w wypadku pułapki zadłużenia, cel owego ataku na polską gospodarkę mleczną był znacznie bardziej dalekosiężny. Chodziło tu znowu o wyeliminowanie polskiego mleka z rynku krajowego, aby stworzyć na nim miejsce dla masowego importu rzekomo zdrowszego i bardziej sterylnego mleka z Zachodu. A więc o kolejny krok do likwidacji polskiego rolnictwa jako konkurencji dla nadwyżek produkcji rolnej w krajach unijnych.

Protestu w Mławie nie organizowałem osobiście, organizowała go...quot;Solidarność Rolników Indywidualnych". Byłem wówczas raczej jego obserwatorem, działali tam jednak ludzie, z którymi nawiązałem kontakt i którzy do dzisiaj współpracują ze mną w...quot;Samoobronie".

Owocem tego kontaktu był między innymi protest rolniczy w Darłowie, odbywający się tym razem pod egidą zorganizowanego przeze mnie Komitetu Obrony Rolnictwa...quot;Samoobrona", przy czym samą nazwę...quot;samoobrona" napotkałem w historii polskiego ruchu ludowego i uznałem ją za stosowną do obecnej sytuacji. Na rynek w Darłowie wyjechały maszyny rolnicze, odbył się...quot;pogrzeb polskiego rolnictwa", mający przede wszystkim -za pośrednictwem mediów - zwrócić uwagę opinii publicznej na dramat, jaki zaczął się rozgrywać na wsi polskiej. W tym samym czasie co demonstracja w Darłowie odbył się protest rolniczy w Zamościu; tym razem istniała już ścisła więź pomiędzy poszczególnymi ośrodkami, odosobnione protesty poczęły przeistaczać się we wspólny nurt, płynący w tym samym kierunku.

Jednakże postawą, jaką wobec tego ruchu zajmował nie tylko rząd, ale także partie chłopskie, w tym Polskie Stronnictwo Ludowe, była postawa lekceważenia. Odpowiedzią na wysuwane podczas demonstracji postulaty były zazwyczaj próby ich ośmieszania, czasami zastraszania, nierzadko też pojawiały się opinie, że stoi za tym wszystkim jakiś warchoł spod Darłowa, który - o czym była już mowa - chce w ten sposób załatwiać swoje prywatne interesy. Starano się także minimalizować te zdarzenia i raczej nie nagłaśniać ich w mediach. Dzisiaj widać, jak dalece zawiodła tych ludzi wyobraźnia, znajomość psychologii i socjotechniki.

Aby wyprowadzić ich z tego błędu i uprzytomnić im rzeczywiste rozmiary sprzeciwu wobec wprowadzanej coraz konsekwentniej niszczycielskiej polityki wobec polskiego rolnictwa, a przede wszystkim, by zwrócić na to uwagę opinii publicznej w całym kraju - nie tylko samych rolników, ale wszystkich ludzi, zaniepokojonych obrotem spraw w Polsce - podjęliśmy słynne już dzisiaj blokady dróg.

Wielu ludziom...quot;Samoobrona" kojarzy się właśnie z blokadami dróg i jest to o tyle uzasadnione, że wtedy rzeczywiście zostaliśmy ze swoim protestem zauważeni przez całą Polskę. Myślę, że wtedy również część opinii zaczęła się zastanawiać, o co właściwie tak naprawdę chodzi tym demonstrującym i blokującym drogi rolnikom, chociaż innym oczywiście udało się wmówić, że jest to zwykłe awanturnictwo, pozbawione wszelkiego sensu. Blokady dróg przerwały jednak zmowę milczenia.

W tym miejscu chciałbym podkreślić, że ile razy w tym czasie zyskiwałem dostęp do mediów, tylekroć starałem się przepraszać ludzi, którzy z powodu blokad doznali nadmiernych niedogodności. Zasadą bowiem, którą staraliśmy się zawsze kierować w naszych akcjach protestacyjnych, było to, aby nie krzywdzić ludzi, aby ktoś, kto na przykład jedzie z dzieckiem lub chorym, nie doznał z powodu blokady żadnej krzywdy i nie naraził się na niebezpieczeństwo. W czasie blokad osobiście kładłem wielki nacisk na to, aby przepuszczać przez nie autokary czy autobusy, zwłaszcza z dziećmi, możliwie najmniej dolegliwości sprawiać samochodom osobowym, natomiast blokować TIR-y między innymi dlatego, aby pokazać, jak wiele ich krąży po Polsce przywożąc na nasz rynek obce importowane towary. Nie twierdzę, że nikt nie ucierpiał niesłusznie z powodu blokad, było to z pewnością nieuniknione. Mogę jedynie zauważyć, że wiele więcej krzywd i zniszczeń wyrządziła walcząca o swoją władzę ...quot;Solidarność", kiedy tłuczono szyby, podpalano budynki, lała się krew.

Akcja blokad prowadziła nas bezpośrednio do największej wówczas demonstracji, jaką była demonstracja w Warszawie, przed Sejmem, jesienią 1991 roku. Sam fakt, że udało nam się sprowadzić do Warszawy rolników z całego kraju, świadczy o tym, jak rozprzestrzenił się już nasz ruch, chociaż nie mieliśmy wówczas żadnych biur i struktur organizacyjnych, działając jako skoordynowany, lecz opierający się na bezpośrednich kontaktach ruch społeczny. Nasz przyjazd do Warszawy, rozbicie namiotów przed Sejmem, a następnie podjęta tam głodówka nie mogły być już zlekceważone przez media. Na skutek więc informacji, przekazywanych przez media, dołączało się do nas coraz więcej ludzi, przyjeżdżających z całego kraju. Niedźwiedzią przysługę oddał tej manifestacji pan Gabriel Janowski -który niedługo potem został ministrem rolnictwa - mówiąc, że jest to demonstracja zadłużonych rolników. Była to nieprawda, ale przecież przemówiła także do wielu ludzi, którzy popadli w pułapkę zadłużenia i którzy przyjechali, aby nam pomóc.

O co chodziło nam wówczas naprawdę? Otóż patrząc z dzisiejszej perspektywy mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że chodziło nam dokładnie o to samo, o co chodzi nam dzisiaj, a co niedawno, w związku z wyborami 2001 roku, ogłosiliśmy w...quot;Tezach Programowych...quot;Samoobrony RP"" jako naszą politykę wobec wsi i rolnictwa. Jest to jedenaście punktów, które powtarzam za tym dokumentem. A więc chodzi nam o:

"1. Równe traktowanie wszystkich gospodarstw rolnych (indywidualnych, spółdzielczych i innych).

2. Wspieranie spółdzielczości rolniczej i wiejskiej jako gospodarczej organizacji rolników na wzór rozwiązań w innych krajach europejskich (podatki, kredyty, ubezpieczenia, nowoczesne prawo spółdzielcze).

3. Wprowadzenie prawidłowych zasad ekonomii w rolnictwie tak, aby rolnik wiedział, co ma produkować? ile? za ile? kto kupi i kiedy zapłaci?

4. Wprowadzenie opłacalnych cen.

5. Przywrócenie kontraktacji.

6. Kredytowanie uwzględniające cykl i specyfikę produkcji rolnej, a kredyty preferencyjne 50% poniżej stopy inflacyjnej.

7. Uszczelnienie i monitoring granic.

8. Wprowadzenie paliwa rolniczego.

9. Rolnicy płatnikiem podatku VAT o zerowej stawce.

10. Powszechne ubezpieczenie płodów rolnych i zwierząt.

11. Coroczne sporządzanie bilansu potrzeb żywnościowych kraju".

Być może nie traktowaliśmy jeszcze tych problemów tak całościowo jak obecnie, ale wszystkie te postulaty były obecne w naszych rozmowach w 1991 roku. Trzeba jednak było czekać aż dziesięć lat, aby premier rządu, Leszek Miller, w swoim przemówieniu sejmowym powtórzył nasz postulat, że rolnik musi wiedzieć, co ma produkować, ile, za ile, kto to kupi i kiedy zapłaci.

Wspomniałem tu o rozmowach. Otóż manifestując przed Sejmem rozmawialiśmy wtedy w ministerstwie rolnictwa, a także ze wszystkimi zasiadającymi w Sejmie partiami, w tym szczególnie z przedstawicielami partii chłopskich - Waldemarem Pawlakiem i nieżyjącym już Józefem Śliszem z PSL, Gabrielem Janowskim, reprezentującym wówczas...quot;Solidarność Rolników Indywidualnych", a także z panem Maksymiukiem z Kółek Rolniczych. Odbyłem także rozmowę z wicepremierem Leszkiem Balcerowiczem, przy której chciałbym się na chwilę zatrzymać.

Otóż profesor Balcerowicz, kierujący wówczas całą polską gospodarką, przeznaczył na tę rozmowę pół godziny, a kiedy rozmowa zaczęła się przeciągać i do gabinetu poczęli wchodzić co chwila jego asystenci, przypominając o innych spotkaniach, Balcerowicz zirytował się i powiedział:

- Proszę nam nie przeszkadzać i nie wchodzić. Kiedy skończę, sam otworzę drzwi. A inne spotkania odwołać.

Miałem więc dwie i pół godziny czasu, aby wyłusz-czyć mu nasz pogląd i przedstawić nasze postulaty. Miałem też okazję powiedzieć to, co później powtórzyłem w jednej z rozmów telewizyjnych, a mianowicie, że Adam Smith, twórca teorii gospodarki liberalnej, na którego do dzisiaj powołują się zwolennicy...quot;niewidzialnej ręki rynku", żył ponad dwieście lat temu i od tego czasu coś się jednak na świecie zmieniło. Smith był wybitnym ekonomistą, tak samo jak wybitnym uczonym był Ignacy Łukasiewicz, aptekarz, który wynalazł lampę naftową i stworzył polski przemysł naftowy. Ale czy to znaczy, że mamy dzisiaj posługiwać się lampą naftową zamiast żarówką elektryczną?

Przedstawiłem wicepremierowi B alcerowieżowi moje obserwacje dotyczące działań międzynarodowych organizacji finansowych w stosunku do Polski, opisałem mu stan polskiej gospodarki, a także nasze obawy i przewidywania na przyszłość, które napełniały nas niepokojem.

Kiedy rozmowa dobiegała końca, Balcerowicz powiedział do mnie:
- Pozwoli pan, że będę miał do pana prośbę.
- Jaką prośbę, panie premierze?
- Żeby pan nie jeździł po Polsce i tych bzdur, które mi pan tu opowiadał, nie powtarzał ludziom.

Na szczęście nie jestem pozbawiony zdolności riposty i odpowiedziałem mu:

- Dziwię się, panie premierze, że był pan w stanie przez dwie i pół godziny słuchać moich bzdur. Ja pańskich nie słuchałbym nawet przez pół godziny.

Powiedziałem mu również:

- Nie wiem, czy zdaje pan sobie sprawę, że dokonał pan właśnie wielkiej rzeczy: przekonał mnie pan raz jeszcze, że ja mam rację. Dlatego też przyrzekam panu, że te
...quot;bzdury", które opowiadałem tu panu, będę właśnie, dopóki sił mi starczy, opowiadać ludziom w całej Polsce. Przekonał mnie pan również o tym, że to, co pan robi z polską gospodarką, czyni pan z premedytacją i wie pan, do czego pan doprowadzi kraj. Dlatego przyrzekam panu również, że doczekam czasów, kiedy będę mógł pana
z tego rozliczyć.

Zastanawiałem się również później, kim jest właściwie profesor Leszek Balcerowicz. Otóż myślę, że jest to człowiek, któremu ludzie tacy, jak Jeffrey Sachs, a może także George Soros, wmówili jego wielkość, nieomal geniusz ekonomiczny, w który sam Balcerowicz początkowo nie bardzo wierzył. Czy było to z ich strony celowe, czy chodziło im w tym wszystkim o to, aby uczynić go wygodnym instrumentem? Nie wiem, ale oglądając profesora Balcerowicza, słuchając jego wypowiedzi, wyczuwa się w nim nieustanny stan napięcia, ogromne spięcie psychiczne, które mówi coś być może o jego osobowości.

Ale porzućmy już ten temat. Nie chcę go dalej rozwijać.

14 listopada 1991 roku, w trakcie demonstracji pod Sejmem, podpisane zostało porozumienie z ówczesnym rządem. Podczas tej demonstracji zacieśniła się także nasza więź organizacyjna. Poleciłem, aby spisywać nazwiska i adresy uczestników manifestacji, co pozwoliło później na utrzymywanie stałej łączności. Co do samego porozumienia zaś - to podpisane zostało ono ze strony rządu w przekonaniu, że oto chłopi, którzy zjechali do Warszawy, po prostu się rozjadą, później przyjdzie wiosna, prace polowe i cały protest pójdzie w zapomnienie. Na boku oświadczono mi również - a zrobili to co gorsza ludowcy z PSL - że jesteśmy przecież ruchem spontanicznym, nie posiadamy żadnej osobowości prawnej, nie zostaliśmy zarejestrowani jako organizacja, a więc w istocie nie jesteśmy żadnymi partnerami do rozmów. Był to jeszcze jeden wyraz lekceważenia nas przez elity polityczne, wśród których niestety znajdowało się również i PSL, partia chłopska.

Nie mogłem sobie pozwolić na to, aby tolerować takie lekceważenie. Wychowałem się w biednej rodzinie, byłem ostatnim, najmłodszym dzieckiem, moja matka chorowała. Ale dałem sobie radę w życiu dzięki uporowi i temu, że nie pozwalałem, aby mnie lekceważono. Dlatego też, aby pokazać tym, którzy zamierzali nas lekceważyć,...quot;Samoobrona" została wkrótce potem, z początkiem 1992 roku, zarejestrowana w Sądzie Okręgowym w Warszawie najpierw jako Przymierze...quot;Samoobrona", która to nazwa w roku 1999 została zmieniona na...quot;Samoobrona Rzeczypospolitej Polskiej". Pod Sejm, jak wiadomo, przyszliśmy z kosami, co okrzyczano wtedy jako znak, że dążymy do krwawych rozruchów. To była bzdura, te kosy miały symbolizować ciężką pracę rolników, tak samo jak i cep, który wręczyliśmy prezydentowi Wałęsie nie dlatego, aby go obrazić jako...quot;cepa", ale cep jest, jak wiadomo, narzędziem jednej z najcięższych fizycznie prac rolnika, młócenia, czym naszym zdaniem, wobec nieporządku w Polsce, powinien zajmować się prezydent.

Nie zarzuciliśmy też oczywiście, wbrew oczekiwaniom elit, naszej działalności, która zwłaszcza w środowisku wiejskim spotykała się z coraz szerszym odzewem. Mogę powiedzieć, że przez...quot;Samoobronę" w tym okresie przewinęło się nie mniej niż dwieście tysięcy ludzi, którzy składali deklaracje i zgłaszali poparcie dla naszego ruchu. Sam zaś ruch zyskiwał coraz to nowe formy działania, z których jedną stała się także obrona rolników przed komornikami, którzy zjawiali się, aby egzekwować długi, wymuszone w dużej mierze przez opisaną już pułapkę zadłużeniową.

Takim incydentem wartym być może opisania stały się zdarzenia w Kobylnicy pod Słupskiem. Były to zdarzenia dość drastyczne, a więc tym bardziej należy je wyjaśnić, nie pozostawiając niedomówień. Od razu na początku też powiem, że chociaż nie brałem czynnego udziału w tych zdarzeniach, całą wynikającą z nich odpowiedzialność karną wziąłem na siebie, aby nie obciążać nią innych osób.

Otóż w Kobylnicy, na obrzeżach Słupska, pewien rolnik stworzył na powierzchni kilkunastu hektarów wzorowe, całkowicie nowoczesne i oparte na wzorach holenderskich gospodarstwo hodowlane; trudnił się produkcją kwiatów. Poziom modernizacji i komputeryzacji tego gospodarstwa był zaiste imponujący, co oczywiście wymagało sporych inwestycji kapitałowych. Jednakże, jak się wkrótce okazało, na owe, leżące tuż pod miastem, atrakcyjne tereny znaleźli się również inni amatorzy, działający zapewne w porozumieniu z Bankiem Gospodarki Żywnościowej, który udzielił owemu hodowcy kwiatów odpowiednich kredytów. Teraz jednak postanowił je cofnąć, żądając ich natychmiastowej spłaty, aby tereny przekazać innym użytkownikom.

Oczywiście właściciel tego gospodarstwa nie zamierzał ustąpić i zmarnować całego założonego przez siebie gospodarstwa, zaczęły więc nań spadać kolejne szykany. W rezultacie, na skutek naszej interwencji, udało się nam doprowadzić do tego, że Fundusz Restrukturalizacji Rolnictwa podjął się oddłużenia szklarni kwiatowych i całego gospodarstwa wobec kredytodawcy, a więc banku BGŻ. Lecz oto bank, którym kierował prezes, zwany przez rolników może niezbyt elegancko...quot;Rączką" z racji, że nie miał jednej ręki, odmówił przyjęcia tego oddłużenia i nalegał na likwidację szklarni. Rozmawiałem z tym człowiekiem i z jego zachowania nietrudno było się zorientować, że jego działanie jest celowe i zależy mu na tym, aby owe drogie i atrakcyjne tereny pod Słupskiem dostały się w czyjeś inne ręce. Czy był to skutek łapówki, nie mam na to dowodów, ale wiemy niestety, jak dalece system łapówkowy funkcjonuje w Polsce. W gospodarstwie zjawił się przysłany przez bank zarządca, wyłączono elektryczność, wodę, a ponieważ był to lipiec, w dodatku upalny, kwiaty zaczęły padać, wobec czego zrozpaczony właściciel podjął głodówkę protestacyjną. Zwrócił się też do...quot;Samoobrony" o pomoc, zadzwonił również do mnie, abym go ratował.

Kiedy przyjechałem do Kobylnicy wraz z ludźmi z...quot;Samoobrony", zastałem tam widok przerażający. Kwiaty w szklarniach, w których panowała temperatura 60 stopni, nie były podlewane, ponieważ zaś rozeszła się już wieść o głodówce właściciela, była tam pewna liczba ludzi, a także przedstawiciele mediów, być może zresztą zainteresowanych wiadomością, że do Kobylnicy przyjedzie Lepper.

Słowem atmosfera była zapalna, na domiar złego zjawił się tam również jakiś mężczyzna, który zaczął wykrzykiwać po niemiecku, wyzywając obecnych od...quot;polskich świń", co oczywiście nie pozostało bez reakcji. Ludzie zaczęli go popychać, na co on rzucił się do ucieczki, przy bramie przewrócił się i skaleczył w głowę. Później w sądzie twierdzono, że został trafiony kamieniem, ja jednak widziałem ten incydent i o trafieniu kamieniem nie ma mowy. Natomiast zarządca zajętego przez bank gospodarstwa wszedł do pomieszczeń, ale niemal natychmiast stamtąd wybiegł i zdejmując spodnie ukazał kamerom telewizyjnym swój tyłek, zbity rózgami.

Nie wiem, co tam się działo w środku, nie mogę więc wykluczyć, że rzeczywiście sprawiono mu chłostę, chociaż wydaje mi się to mało prawdopodobne. Trwało to zbyt krótko, co ważniejsze zaś podejrzany wydaje mi się ten natychmiastowy gest obnażenia się przed kamerami, co u mężczyzny jest raczej rzeczą wstydliwą niż wykonywana z ochotą i na pokaz. Przypuszczam więc raczej, że była to zaplanowana inscenizacja, mająca pokazać, jakich to czynów dopuszcza się...quot;Samoobrona". I rzeczywiście w takim właśnie oświetleniu wydarzenia w Kobylnicy podane zostały do wiadomości publicznej.

Panuje pogląd, że po wyborach w 1993 roku, kiedy powstał rząd koalicyjny SLD i PSL, działalność...quot;Samoobrony" przycichła i odstąpiliśmy od protestu. Jest to nieprawda. Rząd ten wprawdzie złagodził nieco politykę Balcerowicza, ale nie potrafił od niej odejść i przyjąć innej polityki wobec wsi. Rzecz w tym jednak, że uczestniczące w rządzie PSL znacznie umocniło swoją pozycję w mediach i rozpoczęło po prostu blokadę wszelkich wiadomości dotyczących...quot;Samoobrony" i jej działań. Cały czas zależało im na tym, aby udawać, że nie istniejemy i nie stanowimy na wsi żadnej siły konkurencyjnej wobec PSL. Dlatego też mało kto wie o naszych protestach z tego okresu ani o tym na przykład, że w czasie jednego z protestów obleliśmy gnojowicą gabinet Waldemara Pawlaka, aby mu przypomnieć, jako premierowi, zapach wsi polskiej, na której za jego rządów wcale nie działo się lepiej.

Mówi się dzisiaj, gdy jestem już wicemarszałkiem Sejmu, że za Lepperem ciągną się niezliczone procesy, w których oskarżany jest on o łamanie prawa. Niektórzy podnosili nawet głosy, że taki człowiek nie może być wicemarszałkiem, a więc także stróżem prawa i działaczem państwowym.

Dlatego muszę tu przedstawić mój pogląd na tę kwestię. Po pierwsze więc na całym cywilizowanym świecie istnieje takie pojęcie, jak...quot;nieposłuszeństwo obywatelskie". Uważa się, że obywatele, gdy mają do tego podstawy, mają prawo wykazać nieposłuszeństwo wobec państwa i jego rozporządzeń, a nawet, że takie nieposłuszeństwo jest obowiązkiem obywateli, gdy widzą, że państwo błądzi, idzie złą drogą lub działa na szkodę swoich obywateli. Nam takich podstaw nie brakowało i nadal nie brakuje. Oczywiście każdy kolejny akt tego nieposłuszeństwa obywatelskiego jest rozliczany przez sądy i ja niejednokrotnie stawałem przed sądem, a nawet byłem aresztowany, o czym dość powszechnie wiadomo. Jak powiedziałem jednak wcześniej, podstawą wszystkich naszych działań protestacyjnych była zasada, żeby nie czynić niezawinionej krzywdy ludziom, i złamania tej zasady nikt nigdy mi nie udowodnił.

Można jednak na to łamanie prawa spojrzeć także z szerszej perspektywy.

Trzeba więc zacząć od tego, że prawo, które działa przeciw ludziom, nie jest prawem. Nieposłuszeństwo pojawia się wtedy, kiedy przede wszystkim władza nie przestrzega prawa. Każda władza, nie tylko w Polsce, żeruje na tym, że ludzie nie znają prawa, nie znają przede wszystkim najwyższego aktu prawnego, czyli Konstytucji. U nas każdy obywatel dostał tekst Konstytucji, nasz prezydent Aleksander Kwaśniewski wysłał każdemu obywatelowi tekst Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Otóż gdyby ludzie naprawdę przeczytali ten tekst, zaopatrzony również w jasną interpretację, co jest obowiązkiem, a co prawem, co trzeba robić, a co się należy, to -jak myślę -już dawno w Polsce wybuchłby bunt społeczny. Ludzie także na własnej skórze odczuwają, że coś jest nie tak z prawem polskim. Bo jeśli po dwunastu latach pozostaje we wsi jeden rolnik, a było ich trzydziestu, jeśli spośród małych zakładów rzemieślniczych, których było pięćdziesiąt, pozostaje cztery, jeśli z dziesięciu sklepów nie pozostaje ani jeden, ponieważ powstał supermarket, to zaczynają się zastanawiać, jak właściwie działa prawo polskie. Dotyczy to nie tylko klasy średniej, ale także robotników. Wielu z nich przypomina sobie, że owszem, byłem...quot;robolem", ale jeśli nie hulałem, to mogłem za swoją pensję przeżyć od pierwszego do pierwszego, a także wysłać dzieci na wakacje, pojechać na urlop i coś tam sobie nawet odłożyć na mieszkanie czy samochód. Jeśli więc dzisiaj to wszystko staje się niemożliwe, to znaczy, że prawo funkcjonuje wadliwie i jest złym prawem. Prawo, które działa jedynie w interesie mniejszości społeczeństwa, nie jest prawem. Prawo ma służyć tym wszystkim, którzy wywiązują się ze swoich obowiązków wobec prawa. I w momencie kiedy ludzie widzą, że prawo nie działa w ten sposób, mają oni wręcz obowiązek, choćby wobec swoich dzieci, zbuntować się przeciwko takiemu prawu.

Uważam, że jeśli nie dokonamy szybkich i radykalnych zmian, ten moment w Polsce nastąpi. Chciałbym pomóc władzy i rządowi, aby ten moment nieposłuszeństwa i wyjścia ludzi na ulice nie nastąpił. Ale jeżeli rząd będzie ślepo zapatrzony w Zachód, w Unię Europejską, która ma przecież na względzie przede wszystkim swoje własne interesy, to ja tu nic nie pomogę. I będę musiał stanąć na czele nieposłuszeństwa obywatelskiego.

strona tytułowa następna strona

Newsletter

Podaj email jeśli jesteś zainteresowany otrzymywaniem informacji z serwisu www.samoobrona.org.pl
dodaj usuń
Akceptuję Regulamin

www.lepper.com.pl

FELIETONY

PROGRAM

GŁOS SAMOOBRONY


KONSTYTUCJA

drzwi
WYWIADY - Tańczący z wilkami

Przedruk wywiadu z "Elity" 11(12)

STATYSTYKA
2.564.121 - Statystyka odwiedzin
MAPA

WIADOMOŚCI

Chłopska Droga - Wiadomości Samoobrony RP

SAMOOBRONA | POLEĆ NAS ZNAJOMYM | MAPA SERWISU | DODAJ DO ULUBIONYCH | KONTAKT | ENGLISH
ostatnia aktualizacja: 9.07.2008