|
NIETYKALNE ELITY
Warszawa, 2002
Posłowie wybór swój traktując nie jako obowiązek
rzetelnej i ofiarnej pracy dla państwa, lecz jako odskocznię do rozbudowy
własnego stronnictwa lub co gorsza do robienia majątku i kariery osobistej,
tworzyli klikę prawdziwą, która niczym olbrzymi potworny pająk obejmowała
siecią swoją cały kraj, w rezultacie wzrastała fala korupcji, tłumy
aferzystów i spekulantów opanowały aparat rządowy i jego instytucje.
Wyrastały raz po raz afery i nadużycia" - tak o sejmie IIRP pisał
ponad 50 lat temu Władysław Pobóg-Malinowski w biografii marszałka
Józefa Piłsudskiego. I włos mu z głowy za to nie spadł. Gdyby napisał
to wczoraj i o obecnym parlamencie albo cztery lata temu, o poprzednim,
czy dziesięć lat temu, nie pomyliłby się ani odrobinę. Ale okrzyknięto
by go, jak mnie, wrogiem publicznym, bandytą, przeciwnikiem demokracji.
W
katalogu licznych przypisywanych mi przestępstw jest także niszczenie
autorytetów. Zapewniam - jestem od tego jak najdalszy. Państwu, narodowi,
ludziom autorytety są niezbędne, jak zasady moralne czy prawo. Nigdy
nie ośmieliłbym się, jak panowie Milczanowski z Wałęsą, oskarżyć bezpodstawnie
premiera państwa polskiego o szpiegostwo, ani ośmieszać własnej ojczyzny.
Nie zawaham się natomiast nazywać leni leniami, złodziei złodziejami,
tych, którzy działają na szkodę Polski, szkodnikami. Samoobrona doprowadzi
tych ze świecznika, którzy zapomnieli, co znaczy służba państwu i
narodowi, tych, którzy uprawiają prywatę i w nędzę spychają trzy czwarte
narodu, przed sądy i Trybunał Stanu, wyeliminujemy z publicznego życia
kłamliwych dziennikarzy, odbierzemy krociowe zarobki tym, którzy dla
Polski nic dobrego nie robią i nie hańbią się ciężką pracą. Właśnie
po to zostaliśmy wybrani do parlamentu, by działać w interesie ludzi,
którzy przez pseudoelity zostali wyrzuceni poza nawias godnego życia.
I właśnie za to przeciwko mnie i Samoobronie wytoczono najcięższe
działa. Odwołano mnie z funkcji wicemarszałka, pozbawiono immunitetu
poselskiego. Bezprawnie! To chyba pierwszy w historii przypadek kiedy
poseł za swoją polityczną działalność zostanie...quot;w majestacie
prawa" postawiony przed sądem. Cóż takiego wywołało wściekłość
...quot;politycznej elity". Moje sejmowe wystąpienie! Właśnie przed
takimi politycznymi restrykcjami chroni immunitet. Ośmieliłem się
w imieniu moich wyborców zadać pytania, podparte zresztą dowodami,
o łapówki przyjmowane przez polityków. I tylko to zauważono. Jak mówi
przysłowie...quot;na złodzieju czapka gore". To stało się pretekstem
do próby wyeliminowania mnie i Samoobrony z życia publicznego. Elita
polityczna i dziennikarze nie chcieli ani zrozumieć, ani usłyszeć
słów wypowiadanych w imieniu milionów pozbawionych minimum egzystencji
ludzi....quot;Ocknijcie się panowie i panie, nie szukajcie sztucznych
wrogów, przestańcie poszturchiwać się na sejmowej, politycznej kanapie,
kraść i dbać tylko o siebie, zacznijcie wreszcie robić to, za co bierzecie
pieniądze, dbać o dobro polski i jej obywateli". I to jest moja
największa zbrodnia!...quot;Dopuszczony na salony władzy", ośmieliłem
się naruszyć zmowę milczenia. Na straży tego eleganckiego świata elit
stoją dyspozycyjni dziennikarze. Pani Monika Ołejnik, pierwsza dama
polskiego dziennikarstwa, pospieszyła zapewnić, że Leppera już nigdy
na swoje telewizyjne salony nie zaprosi, a pan Żakowski chciał mnie
wrzucać do dołu z wapnem. Ci, którzy służyć mają społeczeństwu, po
prostu je zdradzili.
Bardzo dobrze
żyje się w koegzystencji dziennikarzom z biznesmenami i politykami.
W nierzeczywistym świecie drogich garniturów i perfum. Zburzyłem ten
spokój. Za to okrzyknięto mnie przestępcą.
Spokój
rządzących Polską polega bowiem na cichym układzie - nie szkodźmy
sobie wzajemnie. Im bieda w oczy nie zagląda, bo przejadają nasze
pieniądze. Być może, rzekomo odważni, dziennikarze: Lis i Durczok,
Michnik i Łukasiewicz, Olejnik i Żakowski zechcą powiedzieć opinii
publicznej o swoich krociowych dochodach. Oni za pensje poselskie
to by mruczeć nawet nie chcieli. Za pensje ministerialne też. Tak
Jak politycy, państwo żurnaliści uczynili Polski folwark. Im żyje
się dostatnio i spokojnie. Inni niech zdychają - jak zresztą powiedział
Janusz Lewandowski. Dobrze się ma również mój żarliwy adwersarz pan
Pielecki, naczelny Trybuny. Nikt inny nie właził mi tak w tyłek jak
Pielecki! Ileż to się mnie na-chwalił, kiedy Samoobrona weszła do
Sejmu, Jak mnie bronił przed konkurencją. Do czasu, Pielecki chce
'być bardziej święty od papieża. Kiedy wyczuł, że Samoobrona nie będzie
maskotka SLD, że będzie sprzeciwiała się. prywacie z prawa i z lewa,
zaczął mnie lżyć jeszcze dosadniej niż pani Olejnik Żakowski. Bo co
innego może robić facet, który nie ma żadnych poglądów, a w oczach
tylko złotówki.
Zasadę
wyciągania pieniędzy państwowych i zamieniania ich w prywatne do perfekcji
opanowali ludzie Wiesława Walendziaka. Kiedy wyborcy ich przepędzili,
trafili do telewizji Puls, zarządzania PAIZ-u (Pawlowicz), do agencji
lobbingowych robiących krociowe interesy, choćby PSL, I publicznie
obiecujących, że są w stanie załatwić wszystko dzięki dobrym układom
z rządzącymi do niedawna politykami prawicy; Pampersi" - stanowią
przykład pyskaczy o twarzach aniołków; a w praktyce cha paczy własności
państwowych.
Wielką
kasą nagrodzony został...quot;wiceprezydent", najpotężniejszy
magnat prasowego rynku, Adam Michnik. Zwolnienia podatkowe Agory liczone
są w miliardach złotych. Pytam się dlaczego? Oni nigdy nie zrozumieją
tych, którzy nie mają co do garnka włożyć. Świetnie rozumieją natomiast
swoich mocodawców, którzy ich karmią i ubierają na luksusowym poziomie!
W nagrodę Agora kontroluje multom rozgłośni radiowych.
Polskie media
mają swój znaczący udział w zapewnianiu elitom bezkarności, rozkradaniu
majątku narodowego, i kneblowaniu ust niepokornym. Sam tego doświadczyłem.
Nazwana po imieniu przez Kaczyńskich zasada TKM mogła stać się obowiązującym
w Polsce prawem.
Jesteśmy
jednym z najbardziej skorumpowanych państw w Europie i właśnie to,
a nie polscy rolnicy, może stanąć na przeszkodzie naszego wejścia
do Unii.
Dlatego Samoobrona domaga się lustracji gospodarczej.
Takiej lustracji powinni być poddawani wszyscy, którzy podejmują się
piastowania publicznych stanowisk - bycia posłami, ministrami, dziennikarzami,
szefami służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. Nie byłoby
wtedy kłopotów z pożyczką pana Szmajdzińskiego, jasne byłoby skąd
Piskorski ma, czego dorobił się jako prywatna osoba, a co dostał na
boku jako prezydent Warszawy. Gospodarcza lustracja jest znacznie
bardziej potrzebna niż bezsensowna żonglerka teczkami i grzebanie
się w przeszłości. Rozumiem wściekłe ataki na mnie i Samoobronę, kiedy
to mówimy. Z obecnie obowiązującej lustracji elity uczyniły wygodny
i bezpieczny sposób eliminowania tych, którzy są dla niej niebezpieczni
- wycinanie konkurencji w drodze do koryta. Jak pokazuje doświadczenie,
służby specjalne mogą wyprodukować każdą fałszywkę. Zarzut współpracy
z legalnie działającymi służbami legalnie istniejącego i uznawanego
przez międzynarodową społeczność państwa, jakim było PRL, okazuje
się znacznie większym przestępstwem, niż oddawanie za bezcen majątku
narodowego i czerpanie z tego partyjnych i prywatnych korzyści.
Staję do
walki jak i poprzednio z głównym ziem państwa: panowaniem rozwydrzonych
partii i stronnictw nad Polską i zapomnieniem o imponderabiliach,
a pamiętaniem o groszu i korzyści" (Marszałek Józef Piłsudski).
Gdy 14 lutego
2002 r. Samoobrona zagłosowała podobnie jak SLD za zmianami w ustawie
lustracyjnej, panowie z Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości
oraz PSL zareagowali histerycznie i arogancko. Tym panom nie mogło
pomieścić się w głowach, że Lepper i Samoobrona mogli głosować inaczej
niż oni - tak jak SLD, a przeciw rozpasaniu i głupocie. Ich zdaniem
Samoobrona ma obowiązek głosować tak jak oni i nie wtrącać się do
ich...quot;wielkiej polityki". Nie mogą zrozumieć, że my będziemy
reprezentować naszych wyborców i ich poglądy, bo to dzięki wyborcom
i w ich imieniu, zasiadamy w parlamencie.
Nie damy się zastraszyć aroganckimi kłamstwami pana
Rokity, który ośmielił się nazwać nasze głosowanie...quot;brudną robotą".
Temu czyściochowi demokracji nie przeszkadzało, kiedy jego partyjny
kolega, pan Wieczerzak, okradał Polskę na miliardy złotych, jak jego
klubowy kolega, pan Kolasiński, uprawiał pod ochroną immunitetu poselskiego
złodziejskie procedery. Panu Rokicie nie przeszkadzało, kiedy on i
jego koledzy z parlamentu oszukiwali Polskę, uchwalając nierealny,
kłamliwy budżet państwa w 2001 r. Dla Rokity głosowanie za projektami
SLD to brudna robota. Dla Rokity okradanie polskich podatników z miliardów
złotych to dobry interes. Ja wiem, panie pośle Rokita, że nie zdążyliście
nachapać się. Przepędzili was, za wasze przekręty wyborcy. Została
was garstka, prze-farbowanych lisów, którzy teraz stroją się w piórka
obrońców ojczyzny. My to wiemy i pokażemy wasze prawdziwe oblicza
Piskorskiego, który się obłowił, próżnego Tuska, pyszałkowatego Płażyńskiego.
Na szczęście jeszcze trochę majątku w Polsce zostało i już nie dla
pana Rokity i jego partyjnych kolegów. Zostało dla wyborców - do łatania
ich niedostatków po haniebnych rządach Buźka. Pokory trochę, panie
Rokita, wielki czas wybrać się do Canossy i prosić o przebaczenie.
Wiem, że nie uczynią tego, bo w postępowaniu panów Rokitów nie ma
nawet cienia pokory. Zrobią wszystko, by być u żłobu i wyrwać jeszcze
choć trochę dla siebie. Zrobią wszystko, by utrzymać swoje fotele
jak najdłużej. Gdyby te swoje stołki i mandaty stracili, czyż dama
Olejnik zapraszałaby ich na salony? Dlatego zrobią wszystko, by utrzymać
się na powierzchni i załapać się także w następnym rozdaniu parlamentarnym.
Ludzie uczciwi i przyzwoici nie mają powodu, by odchodzić od swoich
ugrupowań politycznych -nawet wówczas, gdy ponoszą one klęskę wyborczą.
Tylko mali lawiranci i koniunkturaliści zmieniają poglądy i przynależność
partyjną jak rękawiczki, zwykle przynosząc stronnictwom więcej szkód
niż pożytków. Ale, co gorsza, ci gracze polityczni, stosując kuczki
proceduralne, wprowadzają w błąd wyborców.
"W Polsce
zaczęta panoszyć się głęboko niemoralna myśl polityczna, polegająca
na łatwości przyjęcia kłamstwa jako podstawy-politycznej myśli i politycznych
sądów o ludziach i faktach, łatwości stwarzania sytuacji, przy której
rzeczowa rozprawa jest bardzo trudna...quot; (Marszałek Józef Piłsudski).
Na swój użytek
sporządziłem listę konformistów, z których śmieją się wszyscy wyborcy,
o jakiej takiej pamięci i moralności. Oto ona:
Artur Balazs
- mam do niego słabość, uważałem go za niezłego ministra rolnictwa.
Życiorys polityczny ma jednak stanowczo zbyt bogaty: PZPR, Solidarność
Rolników Indywidualnych, Stronnictwo Ludowo-Chrześcijańskie, Obywatelski
Klub Parlamentarny, Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe, Akcja Wyborcza
Solidarność. Ministrował w rządach Mazowieckiego, Olszewskiego i Buźka.
Odstępstwo od politycznego koniunkturalizmu wykazał, gdy nie chciał
chodzić na sznurku liderów Platformy Obywatelskiej. Ostatnio jednak
znów zaczął romansować z byłym wicepremierem Steinhoffem i profesorem
Religą, zakładając kolejny nowotwór polityczny - Ruch Nowej Polski.
Dariusz Grabowski
- krótka wolta, za to kompletnie niespodziewana. Tylko Grabowski wie,
jak z Ruchu Odbudowy Polski wylądować w Polskim Stronnictwie Ludowym.
Flirt długo jednak nie trwał.
Gabriel Janowski
- wieczny ludowiec, który dla chłopów nie zrobił nic dobrego. Był
członkiem Komitetu Obywatelskiego, Solidarności RI, Polskiego Stronnictwa
Ludowego-Porozumienie Ludowe i AWS. Teraz w Lidze Rodzin Polskich,
gdzie pewnie zabawi dłużej, bo nikt inny już go nie przygarnie.
Jarosław Kaczyński
- dzień, w którym przynajmniej jeden z braci Kaczyńskich nie załapie
się na posadę posła ani senatora, będzie dniem ostatecznego zniknięcia
prawicy z politycznej mapy Polski. Jarosław Kaczyński przeszedł drogę
dość typową: KOR, Solidarność, następnie został założycielem Porozumienia
Centrum. Pracował u Wałęsy, a potem wieszał na nim psy. Startował
z listy AWS. Przewidując kompromitację układu rządowego Krzaklewskiego
i Buźka (u którego brat Lech był ministrem sprawiedliwości), sprokurował
nową partię: Prawo i Sprawiedliwość. Rzadkiej klasy kombinator, zwykle
mu się udaje unikać odpowiedzialności, ale zgodnie z przysłowiem o
wilku, Kaczyńskiego też kiedyś poniosą.
Lech Kaczński
- droga polityczna podobna do drogi brata. W przeciwieństwie do niego
był prezesem Najwyższej Izby Kontroli i podobno dobrze wywiązywał
się z obowiązków. Gdy został ministrem sprawiedliwości w gabinecie
Buźka, zachował się skandalicznie, aresztując i przetrzymując w więzieniu
Janusza Iwanowskiego-Pineira, który zeznawał przeciwko obu Kaczyńskim.
Lech Kaczyński pyskował o apolityczności prokuratury, ale jak tylko
założył Prawo i Sprawiedliwość, wciągnął na listy wyborcze zaufanego
prokuratora Zbigniewa Wasermana i swojego wiceministra Zbigniewa Ziobro.
Mariusz Kamiński
- jest za młody, żeby zaliczyć więcej organizacji niż Niezależne Zrzeszenie
Studentów, NSZZ Solidarność, Ligę Republikańską i AWS. Zwłaszcza jako
dowódca bojówek Ligi Republikańskiej dał się poznać jako skrzyżowanie
chuligana z harcerzem. Nieskuteczny proporcjonalnie do swojego wzrostu.
Udało mu się dostać do Prawa i Sprawiedliwości, gdzie pewnie też w
końcu dostrzeże wrogów i rozpocznie z nimi walkę. Chce uchodzić za
wzór bezkompromisowej uczciwości; proponuję, żeby zainteresował się
machlojkami swoich szefów politycznych: Jarosława i Lecha Kaczyńskich.
Bronisław Komorowski
- od politycznej degradacji uratowany dzięki przeniesieniu z tonącej
AWS na Platformę Obywatelską. Wcześnie w Solidarności, Uniach - Demokratycznej
i Wolności, w końcu w Stronnictwie Konserwatywno-Ludowym i AWS. Człowiek
nieprzyzwoity, który jako minister obrony w rządzie. Buźka nawykręcał
tyle numerów, że głowa pichnie. Numery te już niebawem wyjdą na jaw.
Antoni Macierewicz
- od lewaka do skrajnego narodowca. Daleką drogę przebył z Komitetu
Obrony Robotników do Ligi Rodzin Polskich; działał w Zjednoczeniu
Chrześcijańsko-Narodowym, Ruchu dla Rzeczpospolitej, Ruchu Odbudowy
Polski, Ruchu Katolicko-Narodowym. Znając jego ambicje, można przypuszczać,
że wkrótce zacznie reformować LPR, co skończy się jej rozpadem.
Jan Olszewski
- wylądował w Lidze Rodzin Polskich, ale pewnie długo tam nie pobędzie,
chyba że jako emerytowi już mu nie będzie się chciało rozbijać prawicy.
Wcześniej był w KOR, Solidarności, Komitecie Obywatelskim przy Wałęsie,
Porozumieniu Centrum, Ruchu dla Rzeczypospolitej i Ruchu Odbudowy
Polski. Okrył się niesławą najgorszego premiera III Rzeczpospolitej.
Marian Piłka
o typowa droga prawicowca: Solidarność, ZChN, AWS, Przymierze Polskie,
a gdy słońce kariery politycznej zaczęło zachodzić, Piłka ewakuował
się do Prawa i Sprawiedliwości, gdzie zresztą już kopie dołki pod
bliźniakami Kaczyńskimi.
Maciej Płażyński
- ulubieniec Mariana Krzaklewskiego po wyborach w roku 1997, kiedy
to Płażyński zdobył najwięcej głosów i w nagrodę został marszałkiem
Sejmu. To że wcześniej jako wojewoda gdański zdołował Stocznię Gdańską,
ani Krzaklewskiemu, ani potem Buzkowi, nie przeszkadzało. Zanim Płażyński
zaczął marszałkować, należał do Kongresu Liberalno-Demokratycznego,
Koalicji Republikańskiej i Partii Konserwatywnej. Wszedł do władz
Ruchu Społecznego AWS, gdy AWS - ugrupowanie typowo wyborcze - przekształciło
się w partię polityczną. Ale zaraz stamtąd uciekł; zdając sobie sprawę
z nieuchronności klęski rządzącej ekipy Buźka i Krzaklewskiego postanowił
zostać założycielem Platformy Obywatelskiej, jednym z tzw. trzech
tenorów, obok Olechowskiego i innego zbiega (z Unii Wolności) - Donalda
łuska. Gdy Platforma zacznie dołować, Plażyński przeflancuje się do
nowej partii: wróci do kolesiów z AWS albo poprosi o przyjęcie do
Prawa i Sprawiedliwości.
Jan Maria Rokita
- on chyba tylko w Samoobronie nie znajdzie sobie miejsca, może również
w SLD. Był już wszędzie i podlizywał się każdemu przywódcy: Obywatelski
Klub Parlamentarny (Wałęsa), Unia Demokratyczna (Mazowiecki), Unia
Wolności (Balcerowicz), AWS (Krzaklewski), SKL (przez przypadek pełnił
funkcję prezesa, zastąpił go Balazs) i wreszcie Platforma Obywatelska
(Olechowski). Wygadany zgrywus, skuteczność polityczna znikoma. Mały
człowiek, pieszczoch telewizyjnych i radiowych popisów pani Moniki
Olejnik. Jest Rejtanem własnych posad. Potrafi komunikatywnie kłamać,
słynie z demagogii i zwierzęcej nienawiści do tzw. komuny.
Wiesław Walendziak
- cudowne dziecko Ruchu Młodej Polski, dziennikarz, dyrektor generalny
Polsatu, a później - bez żadnych oporów - prezes konkurencji: państwowej
Telewizji Polskiej. Tam zapracował sobie na miano czołowego...quot;pampersa"
- taką nazwą określano młodych, bezczelnych prawicowców, którzy TYP
uznali za prywatny folwark. Po zmianie kierownictwa telewizji pampersów
przygarnął rząd Buźka - powłazili oni w każdy zakamarek władzy. Walendziak
został nawet szefem Kancelarii Premiera, lecz wrodzone intryganctwo
nie pozwoliło mu się utrzymać tam dłużej. I kolejna wolta - Walendziak
stanął na czele prezydenckiej kampanii wyborczej Mariana Krzaklewskiego.
Z jakim skutkiem - wiadomo: Krzaklewski nie zdołał wygrać nawet z
Olechowskim, mimo że w kampanii wyborczej korzystał z nielegalnych
pieniędzy przekazywanych w oszukańczy sposób za pomocą przekazów pocztowych
od nieistniejących nadawców, tzw. martwych dusz. Partyjna kariera
Walendziaka to też ciągłe wędrówki w poszukiwaniu najtłuściejszego
kąsa: Ruch Młodej Polski, Niezależne Zrzeszenie Studentów, potem Zjednoczenie
Chrześcijańsko-Narodowe, Koalicja Republikańska, następnie Partia
Konserwatywna, Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe, Akcja Wyborcza Solidarność,
a po jej klęsce wyborczej Przymierze Prawicy i wreszcie Prawo i Sprawiedliwość,
gdzie dano mu dobre miejsce na liście wyborczej, a w konsekwencji
mandat. Ciekawe, jak długo zagrzeje tam miejsce?
Na
podstawie tych życiorysów politycznych można prześledzić mechanizm
umacniania się tzw. elit. Spójrzcie na biografie tych ludzi i odpowiedzcie
sobie na pytanie, czy chcielibyście przebywać w ich towarzystwie dłużej
niż minutę - akurat tyle potrzeba, żeby każdy przyzwoity człowiek
odwrócił się, powiedział...quot;żegnam" i odszedł. Kiedy ci panowie
czują, że zepsuli już wszystko, ich szwindle wyszły na jaw i żaden
uczciwy człowiek im już nie uwierzy, szybko zmieniają partie i udają,
że to, co wcześniej było złe, to nie oni. Po to, by wprowadzać w błąd
wyborców, a politycznym hochsztaplerom umożliwić dalszy dostęp do
koryta powstała Platforma Obywatelska. Bezideowa zbieranina karierowiczów
i konformistów.
Nie tylko na
prawicy egzystują politycy na każdy czas i na każdą okazję. Przykładem
takiego lewicowego postępu jest Unia Pracy. Oto na przykład z jej
4-dniowych szeregów wywodzi się pan wiceminister - Włodzimierz Paszyński...
Przy negocjacjach z MOiW reprezentował Solidarność, potem zapisał
się do Unii Wolności, co pozwoliło mu zostać warszawskim kuratorem.
Na cztery dni przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi tenże Paszyński
zapisał się do ...Unii Pracy. Został wiceministrem edukacji. Teraz
pamięta o koleżankach z Solidarności, dyrektorkach kilku renomowanych
liceów stołecznych. Ciekawe, ile on wie o szkolnictwie zawodowym lub
szkołach wiejskich? Jakie posady czekają na następnych działaczy z
UW i AWS z rekomendacji Unii Pracy? O tym wie tylko Marek Poi.
Pan Prezydent
Kwaśniewski posiadł wyjątkową umiejętność udzielania pomocy lewicy,
z którą podobno jest związany wdzięcznością za swoją błyskotliwą karierę
publiczną i polityczną.
Największym tego
dowodem było zafundowanie Leszkowi Millerowi i całej opcji lewicowej
konia trojańskiego, w postaci prof. Marka Belki. Jego to wiekopomną
zasługą jest stworzenie koalicyjnego Rządu SLD -- PSL. Gdyby nie Belkowe
opowiadanie doniosłości ekonomicznych - wygłaszanie ponurych oświadczeń
i wyjaśnień - SLD w cuglach wygrałby wybory parlamentarne. Nic, tylko
dziękować Belce. To dzięki niemu PSL chodzi w glorii władzy koalicyjnej.
Dzisiaj natomiast
pan profesor Belka zagraża już nie tylko SLD, ale wszystkim Polakom.
Przypomnijmy fakty.
Rząd Millera
zapowiada, że wychodzenie z...quot;dziury budżetowej" nie będzie
dokonywać się kosztem najbiedniejszych. A co robi Belka? - rąbie w
skórę, nauczycieli, studentów i matki wychowujące małe dzieci. W taki
to sposób Pan Profesor, który kiedyś wykładał ekonomie polityczną
socjalizmu, pragnie udowodnić, że najlepszym lewicowcem jest liberał.
Ten od Balcerowicza czyni to, zapowiadając społeczeństwu, że sytuacja
w kraju jest zła i będzie zła.
Słuchałem prof.
Balcerowicza w Sejmie w dniu l marca 2002 r. Byłem porażony, tym co
ten człowiek myśli, co wyrabia z liczbami, porównaniami. Ale tylko
liczbami wygodnymi dla siebie. Nic, tylko wręczać mu ordery i stawiać
pomniki chwały. Stanął przed parlamentem człowiek zupełnie wyobcowany
z polskiej rzeczywistości. Dumny z osiągnięć, pyszałkowaty i odwracający
się plecami do polskiej rzeczywistości. Zapomniał o setkach tysięcy
bankrutujących firm. Z jego winy. Zapomniał o nędzy, o bezrobociu.
Jemu jest dobrze. Posiada krociowe dochody i poparcie Prezydenta RP.
Ten człowiek Polsce szkodzi. Ten pan przestał, jeśli kiedykolwiek
był, być sługą narodu. On służy komu innemu. Służy...quot;mamonie"
międzynarodowej i kapitałowi spekulacyjnemu.
Parlament odniósł
się do prezesa NBP w sposób umożliwiający mu wyjaśnienie ostro krytykowanej
polityki finansowej. Posłowie na Sejm RP zadali prof. Balcerowiczowi
całą lawinę pytań, w rodzaju:
Czy to prawda,
że realna stopa interwencyjna w Polsce jest cztery razy wyższa niż
średnio w Unii, cztery razy wyższa niż, średnio na Węgrzech i szesnaście
razy wyższa niż średnio w Czechach?
Czy to prawda,
że w polskiej gospodarce funkcjonuje od 10 do 14 mld dolarów kapitału
spekulacyjnego i że dochody tego kapitału rocznie wynoszą l mld dolarów?
Czy uczestnicząc
w pogrążeniu gospodarki w latach 1998-2001 i zwiększając o l milion
bezrobocie w Polsce, dobrze służył pan Konstytucji i narodowi?
Czy czując wyraźny brak zaufania parlamentu, nie ma zamiaru poddać
się do dymisji?
Czy ma pan świadomość
tego, jakie ekonomiczne spustoszę nie spowodowała pana polityka nad
wartościowania złotego w odniesieniu do przedsiębiorstw państwowych,
w których zagrożonych bezrobociem jest ok. 500 tyś. ludzi?
Czy to prawda, że aż 62 % wartości papierów skarbowych
jest w posiadaniu nie banków, lecz funduszy inwestycyjnych, firm ubezpieczeniowych,
OFE i wreszcie ludności?
Jak to możliwe,
że słabnąca w oczach gospodarka jest w stanie utrzymać tak mocną złotówkę?
Od dwóch lat gospodarka słabnie w oczach, a złotówka się umacnia.
Czy to jest ewenement na skalę światową?
Jak to jest możliwe,
że polscy eksporterzy sprzedający 100 % swojej produkcji mają największe
problemy finansowe, nie są w stanie płacić wynagrodzeń swoim pracownikom,
a prezesi ewakuują się przez okna przed nacierający mi załogami?
Jak to jest możliwe, że 100-procentowy eksport nie
pozwala normalnie funkcjonować przedsiębiorstwu? Czy to nie jest drugi
eksperyment na skalę światową?
Niech mi pan
poradzi, jak ja, poseł, apolitycznie mam bronić interesów bezrobotnych
i podmiotów gospodarczych - polskich podmiotów gospodarczych, podkreślam.
Czy pan wie o
tym, że spadająca inflacja to nie jest wynik rozwoju gospodarczego
i zmniejszenia kosztów przez przedsiębiorstwa, tylko to jest wynik
rozpaczliwego bronienia się przedsiębiorstw przed upadkiem. Przedsiębiorstwa
obniżają ceny, nawet poniżej swoich kosztów, aby przetrwać, aby doczekać
wzrostu gospodarczego i wyjścia z kryzysu.
Czy pan nie uważa,
że przynajmniej moralnie wykracza pan poza swoje kompetencje i kontynuuje
politykę, jaką pan stosował jako poprzedni przewodniczący partii?
Czy musi ziścić
się wizja, która w tej Izbie też była przedstawiana, że złapiemy pewien
próg równowagi i że będzie on taki: 2% inflacja, 5 min bezrobotnych?
Był pan wicepremierem,
ministrem rządu, który wyrządzi Polsce wiele zła i poniósł nie notowaną
w dziejach demokracji klęskę. Został pan wybrany prezesem Narodowego
Banku Polskiego w wyniku niemoralnego układu między AWS a Unią Wolności.
Posłowie AWS zagłosowali na pana, w zamian za to posłowie Unii Wolności
poparli budżet najgorszy z możliwych. Czy w tej szczególnej sytuacji,
panie prezesie, nie czuje się pan zobowiązany do naprawienia tych
krzywd?
Jak pan mógł
głosować za budżetem 2001 r., który był budżetem nierealnym, w którym
były fikcyjne dochody? To był wyraźnie wyborczy budżet. Czy można
uważać pana za wiarygodnego ekonomistę w sytuacji, gdy głosuje się
za budżetem tylko po to, żeby później AWS głosował za wyborem pana
prezesa NBP?
Czy prawdą jest,
że za aferą FOZZ stoi właśnie pan? Czy prawdą jest, że w tej aferze
FOZZ umaczany jest również jaśnie panujący nam Prezydent Aleksander
Kwaśniewski?
Czy doprowadzi
pan i polityka monetarystów, pseudomonetarystów, do takiego kryzysu
jak w Argentynie oraz czy pan weźmie odpowiedzialność za taki kryzys?
Na jaki procent są złożone rezerwy finansów państwa
polskie go w różnych instytucjach finansowych na całym świecie? Chciałbym
poznać koszt tego i zarobek, jaki ma z tego tytułu Polska?
Czy panu nie wstyd, że doprowadził pan Polaków do
stanu skrajnego ubóstwa? A może by pan powiedział, ile kosztowała
Polskę noc Balcerowicza i ile miliardów z Polski wyciekło przez kapitał
spekulacyjny z tego względu, że w ciągu jednej nocy zwiększył pan
oprocentowanie z kilku do prawie 100%?
Dlaczego przy
obchodzeniu prawa i udzielaniu pożyczki przez Narodowy Bank Polski
rządowi w postaci obligacji stosuje pan lichwę, bo oprocentowanie
dolarowe tych obligacji wynosi 5%, natomiast na świecie nie przekracza
ono 2,3%?
Czy uważa pan, że istnieją konstytucyjne podstawy
odmawiania Sejmowi Rzeczypospolitej Polskiej zajmowania stanowisk
w jakiejkolwiek dziedzinie życia społecznego? Jak godzi pan ten pogląd
za swoją postawą, urzędnika wybranego przez ten Sejm. Formuje pan
wobec Sejmu, najwyższego konstytucyjnego organu składającego się z
460 przedstawicieli narodu, bardzo ostre zalecenia, bardzo ostre oceny.
Od około 10 lat polska gospodarka ma się nie najlepiej
i rozwija najszybciej wtedy, kiedy pana nie ma ani w rządzie, ani
w Narodowym Banku Polskim? A jeżeli pan zauważył tę prawidłowość,
to jakie z tego oczywistego faktu zamierza pan wyciągnąć wnioski?
- Czy polscy rolnicy są grupą, która najbardziej
straciła na obniżaniu inflacji i czy jest prawdą, że pan jako minister
finansów i prezes Narodowego Banku Polskiego wnosił o sprowadzenie
do Polski dotowanych produktów rolnych, aby obniżać polską inflację?
- Czy pan jest tak zapatrzony w siebie, że nie widzi
pan narodu? A może nawet już pan w lustrze przy porannym goleniu nie
widzi swojej twarzy?
Sam oceń czytelniku,
czy posłowie mieli uzasadnione podstawy do zadawania takich pytań
i w czyim interesie je wyrażali?
Jakiej odpowiedzi
udzielił prezes NBP, czyli JAŚNIE WIELMOŻNY PAN PROFESOR? Ano takiej
samej jak w dniu 4 marca 2002 r. uczynił na łamach Gazety Wyborczej
Witold Gadomski. Otóż dziennikarz ten, pewnie też wysoko opłacany
przez swoich mocodawców, napisał, że...quot;debata nad polityką pieniężną
przerodziła się w karczemną pyskówkę, pełną obraźliwych uwag pod adresem
ważnej instytucji, jaką jest niezależny bank centralny".
Panie Gadomski:
- Myli pan rezurekcję z insurekcją. Niech pan przestanie pisać bzdury.
W tym kraju najwyższą władzą jest parlament i bank centralny nie jest
od niego niezależny. Wbij pan to sobie do głowy. I niech pan przestanie
bredzić o niezależności Rady Polityki Pieniężnej, de facto będącej
ostatnim przyczółkiem zbankrutowanej koalicji AWS -UW. Co Sejm RP
z woli narodu uchwalił, to także może zmienić!!! Także o Radzie Polityki
Pieniężnej i prezesie NBP.
Wróćmy jednak
do profesora Balcerowicza i jego odpowiedzi na poselskie pytania.
Przypominały one
raczej pouczenia i zalecenia wobec podległego sobie Sejmu. Tak, tak.
Mówił jak wielki pan do swoich poddanych. Zadrwił sobie z parlamentu.
Za ten wyczyn zyskał już uznanie Gazety Michnika, a zapewne uzyska
też wsparcie Pana Prezydenta. Co w tej sytuacji czynić? Ano podjąć
na wszystkich płaszczyznach twardą, bezkompromisową walkę o przepędzenie
od władzy Balcerowicza i ich doradców. Zróbmy to jak najszybciej.
Uczyńmy to dla
dobra Polski.
Z przemówienia
w Sejmie 29 listopada 2001 r.:
I oczywiście bohaterowie:
Platforma Obywatelska. Tam są mistrzowie w niszczeniu kraju. Nie ma
lepszych mistrzów niż ci panowie. Ci panowie wiedzą wszystko najlepiej.
Ci panowie, jeśli im nie pasuje jedna partia, to idą do drugiej, tworzą
następną. Nie odpowiadają za Unię Wolności. Jakim prawem mają odpowiadać,
skoro w niej nie są. Oni teraz są w Platformie Obywatelskiej. Za AWS
nie. Jakim prawem? Przecież oni teraz są w Platformie Obywatelskiej.
Czy myślicie, że będziecie nadal ludzi oszukiwać, że będziecie nadal
tak ciągnąć? Panowie, wy się nie boicie tego, że takie słowa mówi
Lepper; wy się boicie Leppera i Samoobrony. I taka jest prawda. Nic
innego.
Swoją partię założyli
pół roku przed wyborami. Po wszystkich aferach i nieudolnym rządzeniu,
które doprowadziło Polskę do ruiny, potrzebowali jakiegoś nieskompromitowanego
ugrupowania, by znów wejść do politycznej gry. Żyć spokojnie na koszt
podatników, robić swoje brudne interesy, korzystać z przywilejów.
Polityczni nieudacznicy pierwsi wynieśli się z okrętu pod nazwą AWS,
który po mętnych falach politycznych interesów niósł ich przez cztery
lata i tonął. Za swojego przywódcę obrali Andrzeja Olechowskiego,
człowieka, który w ostatnich wyborach prezydenckich zdobył jako taką
popularność. Nic to, że wcześniej pluli na niego, wymyślając mu agentów
bezpieki. Nic to, że szczurza ideologia jest niespójna, miałka, a
właściwie w ogóle jej nie ma. Najważniejsze, żeby nie zniknąć z estrady,
żeby utrzymać się na fali. Wystarczy napisany na kolanie program,
kilka sloganów wyborczych i wielu przedsiębiorców, którzy wyłożyli
pieniądze na kampanię w zamian za spodziewane profity.
Mam więcej przychylności
dla ludzi, którzy przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi pozostali
pod skazanymi na przegraną sztandarami AWS i Unii Wolności. Ich zaledwie
cechowała naiwność polityczna zapewne nie brakowało im też bezczelności;
jak mogli sądzić, że po 4-letnim kompromitującym sprawowaniu władzy
zdołają dostać się do parlamentu? Ile trzeba pychy, ale i arogancji,
aby liczyć na przychylność wyborców po czterech latach spychania kraju
w przepaść katastrofy gospodarczej? Wyborcy - całe szczęście - mają
dobrą pamięć. Lepszą niż prezydent Kwaśniewski.
Ze zdumieniem
przecieram oczy, kiedy patrzę jak panowie Tusk, Płażyński, Olechowski,
Komorowski, czy Rokita krytykują rząd Millera. Pouczają go, mędrkują
nad jego marnymi ich zdaniem posunięciami. Dziś tak świetnie wiedzą,
jak zmieniać i rozwijać Polskę. Wczoraj umieli tylko marnotrawić i
chapać! Bardzo bym się martwił, gdyby Miller w swych rozlicznych kłopotach
skorzystał z pomysłów proponowanych przez wczorajszych bankrutów politycznych.
Był by to bowiem dzień jego klęski, a co gorsza klęski Polski!
Z przemówienia
w Sejmie 29 listopada 2001 r.:
Teraz chciałbym
się zwrócić do poszczególnych klubów, krótko do klubu Sojuszu Lewicy
Demokratycznej. Mam serce z lewej strony. Zastanówcie się, czy wasi
przywódcy mają serca czy puszki blaszane z lewej strony. Zastanówcie
się bardzo głęboko, bo jeżeli lewica ma być tą, która broni interesu
ludzi najbiedniejszych - nie mówię o żadnych obibokach ani o niebieskich
ptakach, ale o ludziach pracy w Polsce, to głęboko się zastanówcie,
co robicie, abyście tego nie żałowali już może za 4 lata, a niewykluczone,
że za pól roku albo za rok. Nie będzie was tylu w Sejmie, jeżeli nie
wprowadzicie polityki pro ludzkiej, prospołcznej. (...)
Unia Pracy, tacy
porządni ludzie. Porządni, naprawdę. Taka formacja jak Unia Pracy,
która zawsze stalą po stronie ludzi pracy. Unii Pracy nie podoba się
to, co powiedziałem (...)
I Koledzy z Polskiego
Stronnictwa Ludowego. W tym wszystkim, co zaraz przedstawię, jesteście
najmniej winni. Myślałem że więcej jesteście winni. Też macie winę,
ale nie tak dużą, jak wcześniej myślałem i zabiegam o wasze glosy,
bo i tak albo stchórzycie i wstrzymacie się, albo zagłosujcie jak
SLD, to jest u was normalne.
Kiedy Samoobrona poparła SLD w sprawie lustracji i wyborów samorządowych,
PSL ustami pana posła Bogdana Pęka nazwało to handlem - szkodliwym
handlem. Nic bardziej śmiesznego, panie pośle Pęk. Kiedy PSL głosuje
razem / SLD wszystko jest cacy, kiedy czyni to Samoobrona to jest
to brudny handel. Ale co ma powiedzieć PSL, który przez długie lata
nauczył się tylko handlować glosami w parlamencie, kupczyć na szkodę
polskiego rolnika w obronie własnych lub dla pozyskania nowych stoików.
Żaden rząd poza rządem Buźka, żadne ugrupowanie poza AWS nie ma takich
zasług dla wyprowadzania publicznych pieniędzy do prywatnych kieszeni,
jak PSL. To oni byli nauczycielami kolejnych, chcących się nachapać
polityków. Oni wymyślili państwowe fundacje, fundusze, przedsięwzięcia
z udziałem Skarbu Państwa, gdzie nie tylko tworzyli nikomu poza nimi
samymi niepotrzebne posadki dla swoich politycznych kumpli, ale jeszcze
wyprowadzali z nich pieniądze na prawo i lewo w formie lukratywnych
zleceń dla prywatnych firm swoich kumpli, takich jak np. Interams.
To PSL pokazało, jak można sobie podporządkować media, by ani zipnę
ty i pomyślały o swojej niezależności. Ta kanapowa w gruncie rzeczy
partia ma swoich ministrów, dyrektorów w radiu, telewizji, prezesów
w państwowych firmach. PSL tylko z nazwy i strachu przed sromotną
klęską jest ludowy. W rzeczywistości są stołkowi, uganiający się za
lukratywnymi posłach symbolem jest pan Śmietanko. Gdzie on już nie
był. A czego się nie dotknął, to zepsuł. Był już ministrem rolnictwa.
Najgorszym! Kancelistą (też ministrem) prezydenta. Wypędzonym. Prezesem
Agencji Restrukturyzacji Rolnictwa. Krótkotrwałym, ale zdążył zasłynąć
z marnotrawstwa i zakupów luksusowych samochodów. Teraz jego koteryjna
partia niesie go do zarządu Orlenu, albo do swojego banku BGŻ. To
dopiero będzie używanie, marnotrawstwo i boki na wielką skalę!
Tacy właśnie jesteście panowie z elit PSL. Mocni
w gadaniu, łapczywi w braniu, ułomni i nijacy w działaniu. Najgorzej
wychodzi wam reprezentowanie polskich rolników, a, co ważniejsze,
walczenie w ich imieniu. Chyba, że w tym interesie łączycie się jak
wielcy przyjaciele z PiS z Kaczyńskimi.
Z przemówienia w Sejmie 29 listopada 2001 r. (zapis
wg stenogramu):
I oczywiście Prawo i Sprawiedliwość. Godność narodowa!
(Wesołość na sali, oklaski) Oj, to przecież jest śmiechu warte. O
czym mówicie? O godności narodowej? O poszanowaniu majątku narodowego?
O godności ludzi? Bo godność narodowa to również godność obywateli
naszego państwa, i wy mówicie o tej godności? Zszargał Lepper godność,
naruszył wszystkie świętości. Tak, bo upomina się o biednych ludzi.
I będzie się upominać. Czy będzie wicemarszałkiem, czy nie! Czy będzie
posłem, czy nie będzie! (Oklaski) Będzie się upominać!
(Glos z sali:
Wchodził w d... Moskwie, a nie o ludzi się upominał.)
Niech pan mówi
za siebie, bo pan tak jakby od razu za dwóch mówił. (Wesołość na sali,
oklaski)
Panów z PSL nie
brzydziło to, że PiS, tak jak Platforma Obywatelska, powstał po to
by oszukiwać wyborców, by uwiarygodnić skompromitowanych czterema
latami nieudolnych, szkodliwych dla Polski rządów Kaczyńskich i innych
politykierów.
Dla doraźnych politycznych korzyści PSL, tak samo jak Kaczyńscy czy
Plażyńscy, zawrą sojusz z samym diabłem, przehandlują wszystko. Będą
przekonywać, że dla polskiego rolnika najważniejsze jest dziś zamiast
zboża siać nienawiść, Grzebanie się w przeszłości i lustracja. Bardzo
użyteczna zresztą, bo dzięki niej można wyciąć paru konkurentów do
koryta i odwrócić uwagę wyborców od spraw najważniejszych. Przykro
mi panowie, ale te wasze...quot;świetlane cele" są dla mnie i
Samoobrony kompletnie obce. I dlatego nie głosowaliśmy tak jak wy,
tylko za, naszym zdaniem, rozsądnym i dobrym dla Polski rozwiązaniem.
I tak będzie zawsze. Zawsze będziemy głosować nie tak jak wy chcecie,
ale tak jak postanowi klub Samoobrony, jak będzie dyktowało sumienie
każdego posła. Zawsze w interesie naszych wyborców.
Każdy Rząd RP:
- ma prawo liczyć na pełne aktywne wsparcie Samoobrony
we wszystkich przedsięwzięciach, które zmierzają do:
- radykalnego
przyspieszenia procesów pociągania do odpowiedzialności aferzystów,
marnotrawców i złodziei,
- wykorzystania wszystkich rezerw finansowych i pozyskiwania
środków na rzecz zmniejszania bezrobocia i pomniejszania polskiej
biedy, udzielania pomocy żyjącym w ubóstwie, tworzenia trwałego systemu
przeciwdziałania nędzy,
- skutecznego
przeciwstawiania się grabieży majątku na rodowego przez rodzimy i
zagraniczny kapitał spekulacyjny,
- wprzęgnięcia Rady Polityki Pieniężnej w działania
na rzecz rozwoju gospodarczego kraju, a w przypadku kontynuacji jej
pasożytniczej roli i hamowania gospodarczych przemian szybkiej likwidacji,
-ograniczania administracji rządowej i samorządowej
do niezbędnego dla sprawnego rządzenia krajem minimum, likwidacji
korupcjogennych funduszy i fundacji, w które zaangażowane są publiczne
pieniądze,
- wszelkich innych
działań, mających na celu pomoc polskiej wsi i stworzenie zasad normalnego
funkcjonowania gospodarstw rolnych, dążenie do autentycznego partnerstwa
w negocjacjach z Unią Europejską, zwłaszcza w zakresie problemów związanych
z rolnictwem.
Samoobrona jest
klubem parlamentarnym niezależnym od nikogo z wyjątkiem swoich wyborców.
Uparcie idziemy i będziemy szli własną drogą, polską drogą, by osiągnąć
następujące cele:
- Polak nie może
być we własnym kraju niewolniczo traktowany i wyzyskiwany,
- Polak, który
chce i może uczciwie pracować, nie może żyć w ubóstwie i poniżej granicy
ubóstwa, nie może głodować,
- Polak nie może
dać się bezkarnie okradać przez aferzystów i różnej maści dobroczyńców
i ofiarodawców z kraju i zagranicy,
- Polska musi być
stabilnym i wiarygodnym partnerem na arenie międzynarodowej,
- Polska racja
stanu musi być motorem wszystkich działań polityków, instytucji rządowych
i samorządowych.
Właśnie za nieustępliwość
w sprzeciwianiu się prywacie, korupcji i nieróbstwu tzw. elit politycznych,
grabieniu i niszczeniu Polski ze mnie i Samoobrony uczyniono przestępców.
Marszałek Sejmu, Marek Borowski chce nas zmusić do posłuszeństwa wymyślonymi
także bezprawnie karami finansowymi. Będzie można finansowo ukarać
Leppera i Samoobronę za to, że izolowany przez media i Prezydenta
chciał w porze emisji telewizyjnych obrad parlamentu poinformować
opinię publiczną i swoich wyborców o przyczynach bezprawnego pozbawienia
go immunitetu. Pan Marszałek, broniąc elit i nie pozwalając, by ktoś
spoza nich wdarł się na telewizyjne salony, nie wyraził na to zgody.
Samoobrona oprotestowała tę decyzję Marszałka, uniemożliwiającą nam
sprawowanie mandatów poselskich, a więc sprzeczną z Konstytucją. Za
to zostaliśmy publicznie skarceni i zdeptani. Teraz to już straż marszałkowska
ma prawo siłą wyprowadzić z parlamentu Leppera i Samoobronę. To jawne
naruszenie zasad demokracji. Otóż nie pan Marszałek jest moim i Samoobrony
dysponentem. Są nimi tylko i wyłącznie nasi wyborcy. Działamy w ich
imieniu. Co pan Marszałek Borowski zamierzą zrobić z wyborcami Samoobrony,
kiedy upomną się o swoich przedstawicieli? Armatki, karabiny, zasieki,
policja, a może wojsko?!!! Tego Pan chce, Panie Marszałku? Chyba nie.
Samoobrona jest
sługą swoich wyborców a nie Pana. Nasz wyborca nie jest gorszy od
Pańskiego wyborcy. Jest tylko biedniejszy. Zgodnie z Konstytucją,
powinno obowiązywać i biednych i bogatych to samo prawo, ta sama demokracja.
Jest niestety zupełnie, ale to zupełnie inaczej!
Marszałek Borowski, który nazywa się lewicowcem,
jest w istocie prymusem w szkole marszałka Płażyńskiego i bliźniaków
z PiS. Jest jedynym z przedstawicieli elit parlamentarnych, które
w praktyce umacniają:
- prawo bezkarności dla swoich partyjnych kolesiów,
- prawo bezkarnego grabienia i rozkradania majątku
narodowego przez wszystkie opcje polityczne, które dorwą się do władzy
i sprawują ją w myśl zasady TKM,
- prawo izolacji i kneblowania ust tym, którzy przeciwstawiają
się tym praktykom.
W stosunku do
mnie i Samoobrony zastosowano izolację i surowe karanie za to, że
mamy odwagę z sejmowej trybuny mówić o polskiej biedzie i jej źródłach,
czyli korupcji, aferach i łapownictwie. Karze się nas za to, że ośmieliliśmy
się nie tylko wejść do parlamentu, ale i za to, że łamiemy zmowę milczenia,
która przez całą dekadę pozwalała dobrze żyć wybrańcom, a spychać
na margines nędzy większość społeczeństwa. Nie mówimy o tym ogólnie
- przytaczamy fakty i nazwiska. Dlatego jesteśmy groźni!
Nie przypominam
sobie, żeby panowie z elit wszczynali walkę o uchylenie immunitetu
swoim partyjnym kolegom aferzystom, albo złodziejom z innych elit
politycznych. Podkreślam, za nadużycia i kradzież. Był Gawronik, Kolasiński,
Sekuła i wielu innych. Tych skutecznie chroniono. Mnie zaś ukarano
jedynie za to, że spełniałem swoje poselskie obowiązki, występowałem
w imieniu moich wyborców. Ośmieliłem się naruszyć majestat elit i
one postanowiły mnie zniszczyć. Naruszyłem święte prawo solidarności
tych, co u koryta. Próbowano mnie przekupić stanowiskami, albo, jak
Marian Krzaklewski, po prostu załatwić mi dobre i dostatnie życie
za granicą, żebym tu nie bruździł. Lecz ja, w przeciwieństwie do innych
tego nie chciałem. Postanowiłem walczyć o godność tych, których elity
traktują instrumentalnie, podlizują się im przed wyborami i bezlitośnie
łupią po...
Pan Marszałek
Borowski ma czelność mówić n Gazecie Wyborczej:...quot;Wiadomo, że
do tego, co mówi trzeba podchodzić w sposób obojętny, dlatego że jego
argumentacja i sposób mówienia utrudniają uznanie go za polityka poważnego".
O sposobie mówienia Marszałka wypowiadał się nie będę. Nie forma,
lecz treść mnie interesuje. Pan Borowski zrobi wszystko, by on i jego
koledzy mieli swoje stanowiska i źródła dochodów. Ta cała walka prawicy
z lewicą i lewicy z prawicą jest chwilami pozorna. To tylko takie
parlamentarne szturchańce. Jedni i drudzy robią to samo, używają tych
samych metod. Dbając tylko o to, by następował płodozmian: raz nachapią
się nasi, a później wasi. Albo odwrotnie. Ani Polska, ani los Polaków
tych panów -wielkich polityków nie interesuje. Nie przejmują się tym,
że z nimi, jak sami się dumnie nazywają, klasą polityczną nie chce
mieć nic wspólnego prawie 60 procent Polaków - właśnie tyle nie uczestniczy
w wyborach. Z upodobaniem stosują socjotechnikę pozwalającą wielu
ludziom wierzyć, że Polska jest dostatnim demokratycznym krajem.
Ale niech panowie
nie sądzą, że to co się działo w stosunku do kas państwowych - używanie
pieniędzy skarbowych na przekupstwa, szpiegowanie takich czy innych
nieprzyjaciół partyjnych czy osobistych -jest nikomu nie znane (Marszałek
Józef Piłsudski).
Czy Pan Marszałek
Borowski, wówczas poseł, pamięta jak z trybuny Wysokiego Sejmu oskarżono
premiera Oleksego o zdradę ojczyzny. Premiera polskiego rządu, partyjnego
kolegę Boro-wskiego. Wszystko wyssano z palca, urządzono pokaz politycznej
nienawiści. Na zbieranie pseudodowodów, pijaństwo z rosyjskim
agentem, zagraniczne podróże wydano krocie publicznych pieniędzy.
I co? Nic. Za ośmieszenie Polski i /destabilizowanie sytuacji politycznej
w kraju oskarżycieli nagrodzono awansami i szlifami generalskimi.
Została upokorzona Polska, jej racja stanu. Czy ktoś za to poniósł
karę? Co zrobił wtedy Marszałek Borowski? Prawie nic. To jedno z praw
elit, na które nie mogę się zgodzić i nigdy się nie zgodzę - załatwić
sprawę tak, by zamazać jej rzeczywisty sens, a za kulisami rozdać
cukierki wszystkim jej aktorom, tak by broń Boże nikt na tym nie stracił.
Panowie z elit mają gwarancję bezkarności. W końcu kiedyś taki Milczanowski
może się do czegoś przydać. A i odpowiednio nagrodzony Oleksy wcześniej
czy później zapomni o upokorzeniu. Wyborcom zamiast serialu ze szpiegiem
zafunduje się inny np. ze ściganiem aferzystów, albo porno romans
z udziałem Anastazji, agentki UOP, i najbardziej znanych polityków,
i szybko o skandalu zapomną. Ważne, by w odpowiednim momencie zmienić
dekoracje. Co to ma wspólnego z demokracją, państwem prawa. Oczywiście
nic, ale elity śpią spokojnie. W takim, czy innym układzie zawsze
będą przy władzy. A reszta? Ma igrzyska, a jeśli nie ma co jeść, to
jak powiedział Janusz Lewandowski -...quot;niech zdycha". Czy
ktoś go za to skrytykował. Nie! Bo oni w swoim świecie wygodnych klimatyzowanych
samochodów, wystawnych obiadów, marmurów i kryształów w ogóle nie
widzą tego, co dzieje się za drzwiami Sejmu i ministerstw. To prawo
uchwalają dla siebie. Czasem dla świętego spokoju, jeśli ktoś zbyt
długo naciska. Można im napluć w twarz to się wytrą i będą udawali,
że deszcz pada. Tak było w przypadku tych, którzy niszczyli budynki
rządowe i publiczne pod wodzą Mariana Krzaklewskiego i spółki. Czy
ktoś został ukarany - nikt. Za remont zapłacili podatnicy. Panowie
z elit swoim krzywdy nie dali zrobić; może obawiali się, że niebawem
obróci się to przeciw nim.
Niechęci wobec
elit politycznych, wobec ich hipokryzji, zakłamania i koniunkturalizmu
dobitnie dałem wyraz podczas przemówienia w Sejmie. Ach, jak się wszyscy
oburzyli! Z jakim niesmakiem mówili o moich pytaniach skierowanych
do niektórych poli- tyków i ministrów dotyczących ich nieczystych
interesów i kontaktów z podziemiem gospodarczym, o korupcji i finansowych
powiązaniach z przestępcami kryminalnymi. A ja tylko pytałem... I
znowu okazało się, że Lepper nie umie się zachować na salonach, bo
mówi o tym, o czym mówi ulica. A to na salonach nie uchodzi. Lepiej
nie mówić, bo jak się o czymś nie mówi, to nie istnieje. I dalej już
wszystko było jasne: Lepper kłamie, bo my, ci lepsi, mówimy, że to
niemożliwe. Doprawdy?
Co więc myśleć
o bardzo prawdopodobnych związkach polityków Unii Wolności z Krakowa
z mafią? Opowiadał o tym skruszony gangster na łamach jednej z gazet.
Cała opowieść tego świadka koronnego jest jednym
wielkim oskarżeniem polskich elit politycznych. Niemal w każdej zbrodni
przewija się ślad powiązań polskiego biznesu i polityki z przestępcami.
Generał Papała zginął, bo odkrył jakieś gigantyczne oszustwo dotyczące
zaopatrzenia polskiej policji w samochody, Ireneusz Sekuła prowadził
niejasne interesy z bandytami i zginął, bo nie rozliczył się z nimi
do końca, minister Dębski też oszukał jakiegoś bandziora. Nie dziwi
więc informacja, że Unia Wolności była finansowana przez struktury
przestępcze, a jej bardzo znany i elokwentny polityk, a obecnie działacz
Platformy Obywatelskiej J.M.R. przyjmował do bagażnika samochodu bardzo
poważne kwoty (podobno 4 mln. $, wypłacone w 7 transach). Dwa ugrupowania
najgłośniej krzyczące dziś o moralności, oceniające innych, składają
się z ludzi napędzanych nieczystymi pieniędzmi!
Jeśli ktoś uważa,
że to było dla mnie odkrycie, to jest w błędzie. Nie zdziwiłem się
nawet. Od dawna twierdzę publicznie, że korupcja przeżarła struktury
naszego państwa jak rak i tylko radykalne cięcia mogą uzdrowić tę
sytuację, a ci, którzy dzisiaj wylewają na mnie kubły pomyj i krzyczą,
że trzeba mnie zmieść ze sceny politycznej, robią tak dlatego, że
sami nie mają czystych sumień.
Kolejne zjawisko:
najlepszym spoiwem wszystkich elit są pieniądze. Gdy pokazuje się
na horyzoncie większa kwota, przestają się liczyć różnice - ideologiczne,
polityczne, historyczne. Na widok walizki z banknotami (niezależnie
od przeznaczenia - na użytek prywatny lub partyjny) reprezentanci
elit tracą głowy, miękną im kolana. Ci, którzy jeszcze niedawno byli
śmiertelnymi wrogami politycznymi, nagle stają się potulni jak baranki
gotowe w stadzie iść po łapówkę. Nie liczy się wtedy państwo, prawo
i zwyczajna przyzwoitość.
Na Górnym Śląsku
- jak się dowiaduję - pod wpływem kolosalnych łapówek (ocenianych
na 5 milionów dolarów rocznie) doszło do zaskakującego aliansu. Lokalny
lider SLD, Andrzej Szarawarski, zwąchał się z byłym wicepremierem
i ministrem gospodarki w rządzie Jerzego Buźka, Januszem Steinhoffem.
Jeden partyjny władca Śląska z drugim byłym partyjnym władcą Śląska.
Tak pokombinowali, tak pograli wpływowymi posadami, że na stołkach
w Hucie Katowice umieścili swoich zaufanych ludzi, którzy nie dbając
o państwowy majątek Huty ani o jej pozycję ekonomiczną (ciągle straty),
dopuścili się szwindlu z zakupem rudy żelaza.
Największa polska
stalownia podpisuje niekorzystne dla siebie kontrakty na dostawę rudy
za pośrednictwem - wszystko na to wskazuje - międzynarodowego bandyty
i handlarza bronią. Państwowy zakład traci na tym przynajmniej 5 milionów
dolarów rocznie, a niewykluczone, że nawet 10 milionów! Dzieje się
to za aprobatą, ba - za przyczyną Szarawarskiego i Steinhoffa. Za
darmo?
Kto, nie mając
w tym osobistego interesu, może spokojnie patrzeć na rozbój w biały
dzień, jaki od lat odbywa się w Hucie Katowice? Politycy, którzy udają
ślepców i głupców, to zwyczajni złodzieje i oszuści. Po to, żeby śląscy
władcy mogli zarobić fortunę, znacznie większą fortunę traci Skarb
Państwa! Na bezczelne, aroganckie, wręczane niemal w blasku reflektorów
łapówki składają się wszyscy podatnicy. Pielęgniarki, nauczyciele,
policjanci i wojskowi! To przecież wręcz widać, jak uczciwie zarobione
pieniądze wskutek chamskiego przekrętu wędrują do kieszeni lokalnych
bonzów partyjnych! Czy Leszek Miller tego nie widzi? Jak może zatrudniać
w swoim gabinecie - na posadzie wiceministra - takiego osobnika, jak
Szarawarski. Wszyscy na Śląsku, nawet tamtejsi członkowie SLD, wiedzą
przecież, że nie ma tam przekrętu, w którym by nie uczestniczył poseł
i minister Andrzej Szarawarski. Wiedzą i głośno o tym mówią!
Konsekwencją tych
wielkich łapówek będzie przejęcie Huty przez obcy kapitał. Przejęcie
i zamknięcie. Wyrzucenie ludzi na bruk. Dzieje się to na oczach Premiera,
jego ministrów i wiceministra Szarawarskiego, który - o zgrozo! -
odpowiada w rządzie za restrukturyzację hutnictwa.
Czy Janusz Lewandowski, zamieszany w kryminogenną
prywatyzację krakowskich firm Krakchemia i Techma, byłby dobrze widziany
na salonach władzy, gdyby elity go tam nie chciały? Lewandowski w
dodatku uchodzi za autorytet polityczny, ekonomiczny i moralny, gdy
mówi, że biedny dlatego pozostaje biednym, że sam sobie jest winien.
Czy inny politykier, zamieszany w brudne interesy Telegrafu i Fundacji
Prasowej Solidarności, Jarosław Kaczyński, który publicznie nazwał
prezydenta Wałęsę przestępcą, byłby zapraszany do telewizji, gdyby
elity polityczne go tam nie tolerowały? A nie dość, że pokazuje się
w telewizji, to jeszcze ma czelność domagać się dymisji przewodniczącego
PKO1 Stefana Paszczyka tylko za to, że powiedział, iż dla byłego prezydenta
Wałęsy zabraknie dresu reprezentacji Polski na igrzyskach w Salt Lakę
City. Czy Jan Maria Rokita, który obskoczył już chyba wszystkie polskie
partie i partyjki polityczne, wciąż by uchodził za erudytę i światowca,
gdyby nie było na to przyzwolenia pozostałych przedstawicieli elit
politycznych, dziennikarzy i biznesmenów? Czy jego partyjny kolega,
były agent wywiadu PRL, Andrzej Olechowski, który maczał palce w przekręcić
z prywatyzacją Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej,
nadal snułby się po salonach, gdyby elity polityczne zakazały mu tam
wchodzić? Można być aferzystą i draniem i mimo to pozostać członkiem
elity. Wystarczy zaakceptować jej prawa. A wtedy usłużni dziennikarze
wylansują, koledzy pomogą się ustawić. Elity są zapobiegliwe. Wolą
swoim zapłacić, dać możliwość krociowych zysków niż narazić się na
to, że chlapią ozorem. Tak właśnie działa mafia, bo twierdzę, że w
Polsce istnieje polityczna mafia. I Samoobrona zrobi wszystko, by
ją rozbić. Właśnie temu służyć ma lustracja gospodarcza i patrzenie
politykom na ręce. Będziemy to robić po to, by uchronić resztę majątku
narodowego przed roztrwonieniem, będziemy to robić z woli naszych
wyborców, którym należy się szansa na godne życie. I będziemy głosować
za wszelkimi ustawami, które takiemu przywracaniu normalności i walce
z korupcją służą. Będziemy sami przygotowywać stosowne projekty ustaw
i popierać tych, którzy je zgłaszają, bez względu na to, czy reprezentują
prawicę czy lewicę. My wybieramy uczciwość w życiu publicznym.
strona tytułowa                                         
następna strona
 drukuj
|