MENU
STRUKTURA
KONTAKT
Biuro Krajowe Partii:
al. Jerozolimskie 30
00-024 Warszawa
tel.: (22) 625 04 72
fax: (22) 625 04 77
samoobrona@samoobrona.org.pl

Biuro Krajowe Związku:
ul. Marszałkowska 84/92 lok.121
00-514 Warszawa
tel.: (22) 629 32 90
samoobrona@samoobrona.org.pl

Biuro Klubu Parlamentarnego:
ul. Wiejska 4/6/8
00-902 Warszawa
tel.: (22) 694 25 83
fax: (22) 694 26 06
samoobrona@samoobrona.org.pl

Konto bankowe Partii PLN:
PKO BP S.A. III O/Warszawa
30102010970000770200021709

Konto bankowe Partii USD:
PKO BP S.A. III O/Warszawa
10201039-160414-270-2161787

IV KONGRES

WYSZUKIWANIE

 Czwartek, 18 Marca 2010

WŁADCY I PODDANI

Warszawa, 2002

Nie waham się oskarżyć polityków, zarówno tych z prawej jak i lewej strony, o to, że stworzyli system umożliwiający grabienie Polski w majestacie prawa. Z podziwem patrzyłem, kiedy przy Okrągłym Stole dokonywała się bezkrwawa polska rewolucja. Dawała nadzieję na stworzenie demokratycznego państwa, nie tylko wolnej myśli ale przede wszystkim równych szans. Państwa, w którym nie brakuje nie tylko idei, ale i chleba. Wkrótce okazało się, że za drzwiami gabinetów nowej, tym razem podobno demokratycznej, władzy wolnej Polski nastąpił gospodarczy rozbiór kraju. Niesione na sztandarach Solidarności hasła wolnego rynku i równych szans panowie Balcerowiczowie, Bieleccy, Lewartdowscy zamienili w maszynkę do tworzenia uprzywilejowanej kasty kolesiów z partyjnych i politycznych układów. To właśnie Jan Krzysztof Bielecki i jego rząd zrezygnowali z przyjętej przy Okrągłym Stole zasady wolności gospodarczej. Na powrót wprowadzili tak krytykowane przez Solidarność koncesje. Po co? Bo to doskonały interes. Jednemu można dać, innemu nie. A ten, kto dostaje możliwość zarabiania, płaci, i to słono. Nie do państwowej kasy tylko na prywatne i partyjne fundusze. Zasiadający w rządzie prywatni przedsiębiorcy załatwiali te sprawy ze swoimi kumplami. Hasło...quot;żyj i pozwól żyć" zaczęło dotyczyć wąskiego kręgu kolesiów. Pan Glapiński handlował w ten sposób koncesjami na paliwo, bracia Kaczyńscy i Mieczysław Wachowski - w owym czasie urzędnicy prezydenccy - dzięki swoim kontaktom załatwiali lukratywne kontrakty na handel bronią. Ich partie...quot;rosły w silę, choć ludziom żyło się coraz mniej dostatnio", że dokonam trawestacji starego pezetpeerowskiego hasła, bo od najgorszych wzorców totalitarnej partii ówcześnie rządzący niczym, ale to zupełnie niczym, się nie różnili. Żadnych dobrych cech poprzedniego systemu nie byli uprzejmi przejąć. Co dobre i trudne w ząbki kłuło, a to, co podłe, popłacało!

Jak grzyby po deszczu rosły spółki nomenklaturowe - czym innym był taki Telegraf, czy Fundacja Prasowa Solidarności? Dziwię się tylko, że organa ścigania kompletnie lekceważą świadków, którzy mówią, jak w owym czasie grabiono Polskę, na jaką skalę kwitła korupcja. Ślady czysto kryminalnych afer, takich jak FOZZ czy Art. B, wiodą wprost do panów Kaczyńskich i Bieleckich. Janusz Cliff Iwanowski-Pineiro zeznał, że przekazywał pieniądze braciom Kaczyńskim, Adamowi Glapińskiemu, i co? Nic! Prokuratury ten trop nie interesuje. Podobne zeznania złożył Bogusław Bagsik i również cisza. Dlaczego? Bo prokuratura w przeciwieństwie do sądów nie jest niezawisła, tylko hierarchiczna. Na jej czele stoi minister sprawiedliwości, czyli polityk. A nikomu ani z prawej, ani z lewej strony nie zależało na tym, by proceder zwalczyć, bo skąd brałyby się fundusze wyborcze partii. Za co panowie ministrowie budowaliby sobie domy i kupowali samochody. Gdzie wreszcie znaleźliby pracę, kiedy już ministrami nie będą. Po to byli kumple, którzy czuli się w obowiązku, by się odwdzięczyć. Pomniejsi złodzieje, tacy jak Lewandowski czy Glapiński, lądowali w prywatnych firmach. Większych, tych co Polskę prowadzili na skraj bankructwa, żeby oczyścić pole dla ogromnych zachodnich firm, przytulały instytucje międzynarodowe. Choćby pana Bieleckiego - Bank Światowy.

To, co prawica zaczęła, lewica wraz z PSL skończyły. Szybko okazało się bowiem, że system działa i jest korzystny dla tych, co u koryta. Tak zachłannej i pozbawionej wszelkiej przyzwoitości partii jak PSL ze świecą by szukać. Inter Armsy, fundusze celowe, rządowe fundacje i konsorcja. To dopiero była wyżerka dla panów Buchaczy, Podkańskich i Pawlaków. To oni sprzedawali przedsiębiorstwa poniżej ich wartości. Dlaczego? Bo jeśli fabryka warta była 100 min, a koleżka płacił 10 i jeszcze l min pod stołem, było oczywiste, jaka oferta lepsza! Nie dla Polski bynajmniej! Cwaniacy i kombinatorzy w taki sposób przejęli FSM, tak doprowadzono do upadku Stoczni Gdańskiej. Prywata i korupcja - taka była zasada postępowania władzy za Pawlaka, doprowadzona do perfekcji za Buźka. Państwowe stanowiska stały się nie tylko lukratywnymi synekurami, ale też wyborczą kiełbasą dla działaczy. Bardziej się przyłożysz, więcej głosów zyskasz, to damy ci lepszą posadkę - taką, na której więcej można zarobić na lewo. Przytulimy na stanowisko i...quot;skromna urzędnicza pensyjka" będzie jedynie mikrym ułamkiem dochodów. ...quot;Pensyjka" kilkakroć wyższa niż to, za co utrzymać się musi 70 procent Polaków. Właśnie po to tworzono fundusze, setki stanowisk w administracji rządowej, tysiące w lokalnej. Bo głodnych gardeł było coraz więcej. Ci z wierchuszki to wierzchołek góry lodowej -w terenie korupcja i kolesiostwo zakwitło na skalę gigantyczną. Zyskami z prywatyzacji mogli podzielić się nieliczni, ale były jeszcze lukratywne zlecenia publiczne. W każdym urzędzie, ministerstwie, gminie, powiecie. Na jednych zarabiało się miliony, na innych tysiące. A za wszystko i tak płacili podatnicy - czyli my wszyscy.

Ile poszło bokiem i zasiliło prywatne kieszenie i partyjne konta? To zadanie dla policji i prokuratury, jeśli funkcjonariusze przestaną trząść się ze strachu przed kolejnymi partyjnymi decydentami. Bez trudu jednak można oszacować, ile kosztuje funkcjonowanie systemu pozwalającego w majestacie prawa okradać Polaków. Patrząc na ostrożne szacunki ekonomistów, można się przerazić. Oto w prawie 2,5 tysiąca gmin jest blisko 50 tysięcy radnych, plus 2,5 tysiąca wójtów oraz około 12 tysięcy etatowych członków zarządów (w jednym samorządzie każdego szczebla ustawowo musi ich być od 3 do 7). W 315 powiatach samych radnych jest ponad 10 tysięcy. Oprócz tego prezydenci, wiceprezydenci i członkowie zarządu. Idąc wyżej - w 16 województwach jest 16 marszałków, przynajmniej 32 zastępców oraz minimum 48 etatowych członków zarządów. Do tego 850 radnych.

Radnych samorządowych wszystkich szczebli jest zatem blisko 64 tysiące. Przyjmując, że każdy z nich dostaje tylko 500 zł miesięcznie, można oszacować roczny koszt utrzymania radnych: grubo ponad 380 milionów zł! Stosując tę samą metodę, da się wyliczyć koszt utrzymania 10 tysięcy ludzi pracujących w zarządach gmin - co najmniej 120 milionów złotych rocznie. Utrzymanie zarządów powiatów kosztuje podatników około 30 milionów zł. Prezydenci, wiceprezydenci i członkowie zarządów miast to koszt około 35 milionów złotych. Za utrzymanie samorządowców wojewódzkich budżet państwa musi zapłacić jakieś 8 milionów zł.

Z przemówienia w Sejmie 25 stycznia 2002 r.:

Jednostki samorządowe - też wielka sprawa, oczywiście te wyższego szczebla, nie wszystkie. Wspomnę tylko o niektórych. W gminach, w starostach, w sejmikach nie ma na nic pieniędzy. Gminy dają ludziom zasiłki w kwocie 20, 50, i 150 zł miesięcznie, ale diety są bardzo duże, diety i wynagrodzenia. Marszałek w Kujawsko-Pomorskiem w 1990 roku zarabiał 14,9 tysiąca zł brutto, w Podkarpackiem - 9,8. Diety urzędników w urzędach marszałkowskich wynoszą od 7 do 18 tysięcy zł, w powiatowych - od 900 do 1500. Pensje członków zarządu: największe u pana, którego dzisiaj nie ma na tej sali, obrażonego, byłego prezydenta Warszawy, Piskorskiego, w jego gminach. Gmina Warszawa-Ursynów: burmistrz zarabiał wtedy około 26 tysięcy zł miesięcznie, trzej zastępcy od 22 do 23 tysięcy. Burmistrz gminy Warszawa-Białołęka - 25 tysięcy zł, trzej zastępcy -po 21. Nagrody, które sobie przyznawali - od 200 zł do 27 tysięcy zł. I znowu w kraju nie ma pieniędzy.

Skromnie licząc, ze sprawowania władzy samorządowej żyje w Polsce około 180 tysięcy ludzi, którzy stanowią dla budżetu państwa obciążenie w wysokości prawie 1,8 miliarda zł! Oto realny koszt reformy samorządowej, podobno jedynej reformy, która się rządowi Buźka udała. Gratulacje!

Główny Urząd Statystyczny obliczył, że jeszcze więcej ludzi pracuje w administracji państwowej: ponad 300 tysięcy. W tym w administracji centralnej - 106 tysięcy, w centralach ministerstw i jednostkach służby zagranicznej - ponad 21 tysięcy, w terenowych organach rządowej administracji specjalnej - ponad 85 tysięcy, administracji ogólnej - 24 tysiące, w urzędach wojewódzkich - 10 tysięcy, a w jednostkach pomocniczych - 14 tysięcy. Utrzymanie ich wszystkich kosztuje przynajmniej 15 miliardów zł!!! Możliwości oszczędzania są olbrzymie. Wykorzystajmy je.

Ci sami statystycy oceniają, że spośród prawie 16 milionów pracujących Polaków poniżej średniej krajowej (niecałe 2 tysiące zł miesięcznie) zarabia 75 procent z nich, czyli 12 milionów ludzi. Aż 13 procent zatrudnionych - ponad 2 miliony obywateli - zarabia mniej niż połowę średniej krajowej.

Emerytów i rencistów jest w naszym kraju 9,4 miliona, a średnia emerytura lub renta wynosi niecałe 900 zł.

Przyjmuje się, że minimum socjalne dla 4-osobowej rodziny (dwoje rodziców i dwoje dzieci poniżej 14. roku życia) wynosi 1600 zł netto. Poniżej tej kwoty zaczyna się niedostatek, w którym żyje w Polsce 56 procent społeczeństwa. Na wsi poniżej minimum socjalnego egzystuje 67 procent rodzin, w tym 27 procent żyje poniżej granicy ubóstwa, a 13 procent - poniżej minimum egzystencji. Oznacza to, że co siódma wiejska rodzina cierpi głód!

Z przemówienia w Sejmie 29 listopada 2001 r.:

Kiedy mówiłem o bezrobociu, które oficjalnie osiągnęło 3 milionów, a drugie tyle nieoficjalne, kiedy mówiłem, że 80 procent tych ludzi nie ma prawa do zasiłku i nie ma środków do życia, oczywiście też nie słuchaliście. Opieka społeczna, może tego nie wiecie, to w końcu sobie zakodujcie w podświadomości, daje ludziom po 20, 30, 50 zł miesięcznie na 2, 3, 4 osoby w rodzinie. I co, tego też nie wiecie, tak? Tego też nie słuchaliście, bo po co. I wy, SLD i PSL, też, oczywiście, w lipcu 1994 r. przyjęliście antyludzką ustawę o eksmisji ludzi na bruk. Wstydziliście się za to, chcieliście ją zmienić; zbyt długo to trwało. Nie myśleliście o tym, że ludzie są biedni w Polsce? Patrzyliście tylko poprzez pryzmat tej sali, gdzie żyje się nieźle? Trzeba spojrzeć tam, na dół. Tam są ludzie, tam są wyborcy, którzy nas tu wprowadzili; jesteśmy tu dzięki nim. Ja tych ludzi tylko broniłem, dlatego że wy sami, przyznając się, iż uchwaliliście ustawę antyludzką, później ja zmieniliście. Ale ile szykan padło pod moim adresem, że broniłem przed eksmisja, że goniłem komornika, do więzienia zamykaliście. Dziękuję wam za to. Broniłem i będę bronił ludzi. Doprowadziliście kraj do ruiny, a naród do nędzy, kulturalnie, bez inwektyw, a teraz o wersalu marzycie? Na tej sali już go nie będzie, bo kraj tonie, bo ludzie na chleb nie mają i teraz wersalu chcecie?

Teraz proszę porównać tę nędzę z przepychem władzy. Rząd Leszka Millera jest dopiero pierwszym gabinetem III Rzeczpospolitej, który zmniejszył liczebność administracji rządowej i zamroził pensje jej pracowników. Wcześniej liczba ludzi żyjących z władzy (nie mylić dla władzy) rosła w postępie niemal geometrycznym; największe zasługi dla mnożenia biurokracji miał rząd Jerzego Buźka. Za jego rządów nastąpiła słynna reforma samorządowa, która spowodowała, że w administracji lokalnej i centralnej wszystkich szczebli było zatrudnionych ponad 480 tysięcy ludzi, 5 razy więcej niż w roku 1988 - ostatnim roku PRL, i 15 razy więcej niż w Polsce przedwojennej.

Jeszcze większa dysproporcja występuje po stronie wydatków na władze.

Kancelaria premiera i gabinety jego ministrów w e/asach Buźka stały się prawdziwymi księstwami z własną ukłują. zapleczem gospodarczym, gastronomicznym, własnym parkiem maszynowym. w prywatnych instytutach i ośrodkach naukowych. W administracji rządowej (wraz z urzędami wojewódzkimi) jeździ ponad 2 tysiące samochodów służbowych, w tym zaledwie polowa ma więcej niż 4 lata. W zdecydowanej większości są to auta wysokiej klasy. W taki to sposób ignoranci i pyskacze z AWS dbali o brakujące środki dla ludzi biednych.

Jeszcze dostatniej żyje się na - trudno znaleźć bardziej odpowiednie określenie - dworze Prezydenta RP. Przez 6 lat prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego budżet jego kancelarii wzrósł realnie o 200 procent. U Prezydenta pracuje ponad 500 osób i jeździ blisko 100 służbowych samochodów. Dla porównania - w kancelarii prezydenta Mościekiego pracowały 34 osoby, a samochodów było 5.

Oto przepaść cywilizacyjna między tymi, co rządzą, a tymi, co są rządzeni. Jak wobec tego władcy Polski mają czelność wypowiadać się w imieniu i podobno w interesie narodu?

strona tytułowa następna strona

Newsletter

Podaj email jeśli jesteś zainteresowany otrzymywaniem informacji z serwisu www.samoobrona.org.pl
dodaj usuń
Akceptuję Regulamin

PROGRAM

GŁOS SAMOOBRONY


KONSTYTUCJA

STATYSTYKA
519.733 - ostatni rok
MAPA

SAMOOBRONA | POLEĆ NAS ZNAJOMYM | MAPA SERWISU | DODAJ DO ULUBIONYCH | KONTAKT | ENGLISH
ostatnia aktualizacja: 9.07.2008