|
ILE PŁACĄ ZA LEPPERA
2.06.2004
Przedruk z Forum Psychologiczne 3(16)2004
Futerał z wkładką, czyli jak "Super Express" obrzydzał nam Samoobronę
Naszym komentarzem do wywiadu z panią profesor Stasiak-Jażukiewicz o etyce mediów niech będzie informacja o ostatnich poczynaniach "Super Expressu". Sprawa dotyczy ingerowania w wewnętrzne sprawy innej redakcji, a konkretnie "Forum Psychologicznego" z jawnym pogwałceniem zasad prawa prasowego.
Na początku maja, w końcowej fazie pracy nad niniejszym numerem, zjawiło się u naszego wydawcy dwoje dziennikarzy z łódzkiego oddziału "Super Expressu". Ich wizytę poprzedziła seria dziwnych telefonów do wydawcy z tej właśnie redakcji (redaktor Wojciech Kamiński). Telefony te miały charakter raczej przesłuchania niż rozmowy, a ich ton miał wszelkie cechy nękania psychicznego.
W trakcie bezpośredniej rozmowy pani redaktor zapytała, dlaczego tyle piszemy o Andrzeju Lepperze, a zwłaszcza dlaczego przedstawiamy Samoobronę w pozytywnym świetle. Pytanie sugerowało, iż w środowisku dziennikarskim jest to nader niemile widziane, a redaktorzy wyraźnie oczekiwali, że zacznę się tłumaczyć.
Nie osiągnąwszy celu, wysłannicy "Super Expressu" przeszli do taktyki zastraszania, fotografując mnie, mimo iż kategorycznie oświadczyłem, że nie życzę sobie zdjęć. Czasów stalinowskich nie pamiętam, ale tak to chyba musiało wyglądać - gdy dziennikarz napisał coś nie tak, przychodziło dwóch "smutnych" i wypytywali o różne rzeczy, świecąc lampą w oczy. A ponoć cenzurę zniesiono...
Ale "gwóźdź programu" wyszedł na jaw dopiero po wyjściu ekipy. Otóż roztargnieni państwo redaktorzy zostawili w gabinecie wydawcy teleobiektyw, a w futerale tegoż... pokaźną wiązkę poważanych na całym świecie portretów prezydentów USA. Sumy 15.000 (słownie: piętnastu tysięcy) USD raczej nie zostawia się przez zwykłe zapominalstwo.
A nawet gdyby... Aż do południa następnego dnia nikt nie próbował szukać zguby. Swoją drogą, przy obecnym nieładzie moralnym w świecie mediów nikt by się specjalnie nie zdziwił, gdybyśmy ten skromny upominek przyjęli... a potem pisali o Lepperze tak, jak do tej pory. Nazajutrz zadzwoniłem do Warszawy.
Sekretarce naczelnego (zaszczytu rozmowy z nim samym najwidoczniej nie byłem godzien) dałem w sposób jednoznaczny do zrozumienia, że nie życzę sobie prezentów, a już zwłaszcza od "Super Expressu".
Zaledwie w kilka minut później przyjechał fotoreporter z łódzkiego oddziału i "zgubę" zabrał w stanie nietkniętym, oczywiście zachowując pozory, że to było zwykłe roztrzepanie.
Ale na tym się sprawa nie skończyła. Nie daliśmy się przekupić - to trzeba z nami spróbować inaczej. Nagle "Super Express" zaczął się interesować naszym wydawcą, a zwłaszcza jego kontaktami z uczonymi rosyjskimi. Wypytywano o nich nie tylko nas, ale i działaczy Samoobrony, przygotowując jawną prowokacje polityczną. Przewidujemy, że "Super Express" posunie się do najbardziej brutalnych i wyrafinowanych, znanych z lat 50. metod uciszania niezależnych dziennikarzy. Obszerny komentarz do tych metod ukaże się w następnym numerze w artykule "Zabić prawdę", do którego materiał zbierałem m.in. w rodzinnych stronach Andrzeja Leppera. A może do tego czasu zostaniemy wmanewrowani przez "Super Express" w szpiegostwo czy inne powiązania ze służbami specjalnymi - jak nie Polski, to Rosji? Wszystko możliwe.
Co do artykułu "Zabić prawdę", to wstępnie sygnalizujemy, o jakie metody "Super Expressu" tam chodziło. "Super Express" z dnia 2.04. zamieścił materiał pt. "Lepper na całe zło", przygotowywany w rodzinnej wsi przewodniczącego. Znalazły się tam wypowiedzi mieszkańców gminy wyrwane z kontekstu, przypisane zupełnie innym osobom, a także przypadki przekręcania nazwisk rozmówców. Całość miała na celu wywołanie w czytelnikach wrażenia, że o Lepperze mogą mówić dobrze tylko ludzie ciemni i nieudacznicy.
Pani profesor powiedziała w wywiadzie, że "każdy tytuł prasowy może być niebezpiecznym narzędziem". Słusznie - a zwłaszcza tabloidy. Tym bardziej teraz, w trakcie kampanii wyborczej do Parlamentu Europy, "Super Express" stał się narzędziem walki wyborczej z użyciem chwytów poniżej pasa. Kto się takimi narzędziami posługuje? Ci, którzy się boją dojścia Samoobrony do władzy.
A swoją drogą to miłe uczucie - być dziennikarzem opłacanym w walucie wymienialnej, i to nie za pisanie, a za milczenie. Gdyby tak jeszcze PTP zechciał poczynać sobie w analogiczny sposób... Nic, tylko Wyspy Bahama przez cały rok.
W tym miejscu pragniemy w imieniu polskich dziennikarzy przeprosić rozmówców "Super Expressu" z Zielnowa, Krup i Jarosławia. Nie wszyscy dziennikarze są hienami, a zatem w imieniu tych uczciwych przepraszamy wszystkich, których wypowiedzi zostały przekręcone przez "Super Express" albo przypisane innym osobom i ukazały się w druku bez uprzedniej autoryzacji. Znając już metody tej redakcji, wiemy, że nikt z Państwa nie doczeka się od nich przeprosin.
Materiał "Zabić prawdę" nie ukazał się w niniejszym numerze. Nadal jest rozbudowywany, gdyż wciąż wychodzą na jaw nowe szczegóły, związane z prowokacjami, jakich dopuszcza się "Super Express" w stosunku do Samoobrony.
Paweł Znyk  drukuj
|