|
W PUŁAPCE MEDIÓW
12.04.2004
Przedruk z "Forum Psychologiczne" nr 2(15) 2004
WPŁYW MEDIÓW NA WIZERUNEK LIDERÓW I PARTII POLITYCZNYCH
Media - czwarta władza. Ich powszechnie znaną rolą, za którą notabene płacą ich odbiorcy, jest rzetelne informowanie społeczeństwa o tym, co dzieje się w polityce, kulturze, w kraju i na świecie.
Praktyki mediów przybrały formę płatnej propagandy, kierującej się zasadą - jak nas opłacicie, tak was opiszemy. Im bogatsze lobby, tym większe pieniądze, a wiadomo, że im większe pieniądze, tym silniejszy wpływ mediów.
Wielu polityków dzieliło się na łamach "Forum Psychologicznego" swoimi refleksjami na temat (nie) rzetelności mediów. Zarzucają telewizji, że jest na usługach partii rządzącej, a uczciwość i etykę dziennikarską oceniają najczęściej niestety fatalnie. Dlaczego dziennikarze kłamią? Dla pieniędzy. Opłacanie opiniotwórczych mediów stało się chlebem powszednim. Tak samo szybko, jak dzięki odpowiednio opiniotwórczej pracy największych gazet i stacji telewizyjnych można stać się trupem politycznym - równie łatwo - nie godząc się na służalcze wobec partii rządzących bądź wpływowych, bogatych firm praktyki zawodowe - można stać się trupem zawodowym jako dziennikarz.
W ten sposób "zginęło" wielu - tak polityków, jak dziennikarzy.Weźmy chociażby casus ministra Łapińskiego, który rozpoczął walkę z koncernami farmaceutycznymi. Jego śmierć polityczna była tak szybka, jak wysokie były łapówki dla opłaconych dziennikarzy. Wyrzekła się go także własna partia polityczna, co sam Łapiński nazwał "kanibalizmem SLD". SLD szybko umył ręce od sprawy, która zagrażała jego wizerunkowi i stawiała jego przyszłość w rankingach pod jeszcze większym znakiem zapytania. Cóż - w obliczu kolejnych afer politycznych, związanych wyraźnie z partią polityczną oraz grubymi pieniędzmi, trudno się dziwić SLD. Gdyby nagle honorowo stanął w obronie jednostki, stałoby się to równie nienaturalne, jak poparcie Jaskierni dla Leppera w komisji śledczej. Bo niby dlaczego miałby to robić? Niejeden z baronów SLD wybudował kolejną posiadłość za pieniądze od koncernów farmaceutycznych.
Gazety ogólnopolskie, o największym nakładzie określane są jako najbardziej skorumpowane media.
Wydaje się, że nie ma już informacji pozbawionej jakiegokolwiek komentarza, nastawienia emocjonalnego, zupełnie bezstronnej i obiektywnej. Nie ma informacji - mamy artykuły sponsorowane. Niezależnie od tego, co człowiek tak naprawdę myśli i czuje, musi pisać i mówić to, co da mu określone korzyści lub ochroni przed utratą pracy. Okazuje się, że tragiczna sytuacja w Polsce popycha dziennikarzy, prawników, psychologów, lekarzy, polityków do służalczego posłuszeństwa wobec zagrożeń ze strony bogatszych, pracodawców i tych, którzy nadają uprawnienia.
Ale nawet wtedy, kiedy sytuacja finansowa polityka czy dziennikarza jest więcej niż dobra, jego niepohamowany pęd ku posiadaniu przybiera wręcz karykaturalne formy. Dla polskiego obywatela nie ma sumy, która gwarantowałaby zaprzestanie niecnych praktyk, a to już świadczy o braku godności, honoru i zwykłej głupocie, którą obserwować można na kartach historii. Polakami zawsze się ktoś wysługiwał, wręcz uwielbiali nadawać sobie przywileje i wykorzystywać je. Smutne staje się stwierdzenie, że to nasza cecha narodowa.
Nasuwa się tylko kwestia wiarygodności i wiary odbiorców. Czy są jeszcze ludzie, którzy bezkrytycznie wierzą choćby jednej gazecie ogólnopolskiej, jednemu programowi telewizyjnemu, dając sobą manipulować?
Media piszą, pokazują ludzi, których warto lubić, którym można wierzyć, ale czy można ufać tym zapewnieniom?
Ostatnio ulubionymi działaniami mediów są rankingi polityków. Zgodnie z sondażami w czołówce popularności wśród przyszłych kandydatów na prezydenta znajdują się Andrzej Lepper i Jolanta Kwaśniewska.
Wyśmiewany przez wszystkich, pokazywany jako zwykły, prosty człowiek ze wsi Andrzej Lepper stał się idolem mimo wszystko. Tym razem działania mediów okazały się zawodne wobec takiej siły charakteru i samozaparcia w dążeniu do obranego celu. Media mimo wszystko kreują wizerunek Samoobrony, opisując jej potknięcia, nie zwracając uwagi na zasługi i osiągnięcia. Pomijają ignorowanie przewodniczącego przez prezydenta i inne partie rządzące.
Politycy informowali nas również o takich działaniach dziennikarskich, które służą przekręcaniu wypowiedzi, zmianie ich treści, czy wręcz zmyślaniu i wskazywaniu nie zaistniałych faktów jako prawdziwych.
Wszelkie działania mediów, związane z negatywną bądź pozytywną promocją partii czy lidera politycznego, mają na celu wywarcie wpływu na percepcję i ocenę polityków przez wyborców.
Informacje, na których opieramy swe oceny, dotyczą bardzo różnych aspektów działalności osoby.
Według Janusza Reykowskiego (2000) są trzy kategorie informacji, które odgrywają najistotniejszą rolę przy naszej ocenie przywódców, działaczy. Po pierwsze są to informacje na temat ich działalności politycznej. Rzadko kto jednak może śledzić na bieżąco tego typu informacje, dlatego formułuje swoją opinię według kilku podstawowych informacji, często pochodzących właśnie z mediów i generalizuje je na całe swoje nastawienie wobec kandydata (sympatia-antypatia).
Jest tutaj wobec tego bardzo duże pole do popisu dla tych, którzy chcą zaszkodzić opinii polityka, tworząc historie dotyczące na przykład sposobu głosowania na niego lub poddawania się wpływom lobby w głosowaniu. Wielokrotnie głoszono nieprawdziwe informacje, dotyczące działalności wielu polityków, oskarżano ich o popieranie idei korzystnych tylko dla nich. W przypadku kreowania negatywnego wizerunku Samoobrony jako pieniaczy media wielokrotnie wskazywały na zakłócanie prac sejmu przez polityków tej partii, pomijając fakt, że jedynie taki sposób stał się dla nich możliwością wyrażenia protestu i dotkliwego przeciwstawienia się tym, których klub i jego zwolennicy uważają za nieuczciwych. Cała atmosfera wokół polityków, afer stała się brudna, na czym skorzystała Jolanta Kwaśniewska. Media wykreowały wizerunek polityków jako ludzi skorumpowanych i nieuczciwych, pomagając jednocześnie nie-politykowi stać się liderem wśród kandydatów na prezydenta. Okazało się, że Polacy nie chcą, by na czele państwa stali politycy, liderzy partii. Zniechęceni do świata polityki zagłosowaliby nawet na lalkę Barbie czy Myszkę Miki, byle była to postać z innej bajki, niż dotychczasowi ojcowie narodu. Jeśli ktoś przy tym udaje współczującego i wrażliwego - tym lepiej dla jego wizerunku. Przyczyniają się do tego informacje, które jako drugie, według Reykowskiego, wpływają na opinię i ocenę polityków, a mianowicie informacje o cechach osobistych polityka - jego wyglądzie, charakterze, wykształceniu, pochodzeniu itp. Dla wielu ludzi charakter polityka ma duże znaczenie, trudno jednak zdobyć wiarygodne informacje na ten temat. Dlatego często korzysta się z informacji pośrednich. Jedną z nich jest wygląd. Pozwala on domyślać się wielu różnych cech polityka. Eksperymentalnie wykazano, że modyfikując wygląd osoby kandydującej w wyborach, można zmienić opinie wyborców na jej temat (Reykowski 2000 za: Rosenberg, Kahn i Tran, 1991).
Okazuje się, że ludzie w Polsce przestają patrzeć z podziwem na osoby zamożne, bogatsze od nich, piękniejsze, nie chcą już, jak kiedyś, być rządzeni przez ludzi, którzy nie rozumieją ich potrzeb. Podobnie w mediach nie wpatrują się już z podziwem w "Dynastię", ale wolą oglądać programy o swoich problemach, o ludziach takich jak oni, dlatego coraz większą popularność zyskują telenowele dokumentalne. Przyszłość mediów, telewizji należy do zwykłych ludzi, tak samo polityka należeć będzie do zwykłych ludzi, którzy rozumieją obywateli, a nie patrzą na nich z góry, nie mając pojęcia, czym jest bieda, bezrobocie i brak dostępu do służby zdrowia.
Sukcesem Andrzeja Leppera były zaskoczone same media, które nie potrafiły przezwyciężyć społecznej frustracji, a ich działania, oszczerstwa pod adresem Leppera i uszczypliwe komentowanie każdego potknięcia, odnoszą zupełnie odwrotny skutek.
Lepper jest w czołówce wszystkich rankingów popularności, jest jedynym liderem rankingu polityków do fotela prezydenckiego.
Media, widząc personalny sukces Andrzeja Leppera, starają się wykorzystać trzeci rodzaj informacji, na podstawie których ludzie tworzą swoje oceny, formułują poglądy i oceny polityków. Kiedy informacje na temat charakteru danej osoby są nieznane bądź sprzeczne, a poczynania polityczne kandydata również trudno na bieżąco obserwować, to potencjalni wyborcy opierają swoją ocenę na opinii o partii politycznej danego kandydata. Stąd wynikają oceny negatywne członków Samoobrony i nagonka na pozostałych posłów tego klubu.
Wszelkie szkalowanie klubu może zaszkodzić wizerunkowi jego lidera, dlatego nawet jeśli sprawa pozornie nie dotyczy tej osoby, negatywne cechy i opinie głoszone w mediach na temat konfliktów z prawem członków Samoobrony są przez wyborców przypisywane Andrzejowi Lepperowi i służą zaniżaniu jego wiarygodności.
Okazuje się jednak, że mimo najbardziej złożonych działań ludzie polegają przy ocenie kandydata nie tylko na wyglądzie czy charakterze, ale także na niezawodności jego działania, przebojowości, zdolności osiągania celów, a tego w przypadku Andrzeja Leppera oczernianie medialne nie jest w stanie zatuszować. Podejmuje on bardzo ryzykowne, ocierające się o granice prawa działania, które przemawiają do ludzi i są odbiciem ich poglądów, stąd jego popularność i ocena w rankingach.
Pocieszające jest to, że ludzie przestają wierzyć mediom i przymykają oko na niektóre propagandowe informacje. Smutnym zaś jest wniosek, że trudno dzisiaj o rzetelną informację.
OD BLOKAD DO FOTELA MARSZAŁKA SEJMU
Na bazie ogólnych rozważań nad wpływem mediów na wizerunek lidera prześledźmy jedną z najbardziej spektakularnych politycznych manipulacji medialnych - sprawę "Samoobrony" z przewodniczącym Andrzejem Lepperem na czele.
Lepper stał się osobistością życia publicznego na początku lat 90., w czasie akcji blokad rolniczych, będących aktem protestu przeciwko rozszerzającemu się importowi zachodniej żywności, przy jednoczesnym utrudnianiu krajowym producentom zbytu na nią. Były to jeszcze czasy ogólnonarodowej euforii, że oto mamy wreszcie wymarzony kapitalizm, nie ma już Wielkiego Brata na Wschodzie, a każdy Polak może wziąć swoje sprawy we własne ręce.
Czy rzeczywiście ten kapitalizm był aż tak wymarzony przez szerokie kręgi społeczeństwa - to inna rzecz.
Papież Jan Paweł II powiedział: "Nie do przyjęcia jest twierdzenie, iż jedyną alternatywą po upadku komunizmu jest kapitalizm". Tę sentencję zresztą Samoobrona uznała za swoje hasło programowe.
W pierwszej połowie lat 90. każdy, kto się ośmielił publicznie twierdzić, że "kapitalizm po polsku" tak się ma do prawdziwego kapitalizmu, jak krzesło elektryczne do zwykłego, był przez media zaliczany do tych psów, co szczekają, gdy karawana idzie dalej. Wytykano mu warcholstwo, nieróbstwo, myślenie kategoriami komuny, nieumiejętność przystosowania się do nowej rzeczywistości, ciasnotę horyzontów i co tam jeszcze hurraoptymistyczne media potrafiły wymyślić.
To samo spotkało w mediach Leppera. Na jego wizerunek dodatkowy negatywny wpływ miał jeszcze fakt, że był on reprezentantem ludzi, których tak doktryna komunistyczna, jak i kapitalistyczna uważała za hamulec postępu - przeciętnych polskich chłopów. Nie tylko gospodarzy typu farmerskiego, bo tych kapitalistyczna propaganda podawała jako świetlany wzór do naśladowania dla reszty - ale także, a może przede wszystkim, właścicieli kilku czy kilkunastu hektarów, którym decyzje rządu nie pozwalały zarobić na to, by mogli dorównać tym wielkim albo szukać dla siebie szczęścia w innych zawodach.
Medialny wizerunek Leppera miał więc wtedy twarz kułaka z propagandy czasów stalinowskich - prymitywnego chłopa bez wykształcenia, nie rozumiejącego dziejowych konieczności ani polskiej racji stanu. Tak go przedstawiała przytłaczająca większość tytułów prasowych, a przede wszystkim telewizja.
W późniejszym okresie - za rządów AWS - zarówno sam Lepper, jak i aktywiści "Samoobrony", odbywali szereg spotkań ze społeczeństwem, i to nie tylko wiejskim. Swoje poglądy na obecną sytuację gospodarczą Polski przedstawiali w sposób prosty i zrozumiały. Zjednywali sobie ludzi tym, że wymieniali z nazwiska tych, którzy doprowadzili do wyprzedaży majątku narodowego za bezcen, którzy byli współodpowiedzialni za uczynienie z Polski rynku zbytu dla towarów, których na Zachodzie nikt nie chciał kupować, za ciągły wzrost stopy bezrobocia, za utrudnienia dla rodzimych przedsiębiorców.
Lepper jako przywódca "Samoobrony", startującej w wyborach parlamentarnych 2001, to już nie był ten sam człowiek, który kilka lat wcześniej kierował rolniczymi blokadami. Ogłada polityczna, umiejętność dyskutowania, przemawiania - to wszystko rozwinęło się w nim w tempie, które nie mogło się podobać potencjalnym konkurentom do parlamentu.
W trakcie medialnej kampanii wyborczej telewizja dawała - co prawda w sposób elegancki, ale jednak - do zrozumienia, że Lepper razem z całą "Samoobroną" to tylko nieszkodliwi dziwacy, tak naprawdę nie reprezentujący żadnej znaczącej siły politycznej. Pokpiwano sobie z biało-czerwonych krawatów, z argumentów "Samoobrony", które jakoby w każdym jako tako cywilizowanym i oczytanym człowieku powinny były wywoływać jedynie śmiech.
Jednakże hasło wyborcze "Samoobrona albo samozagłada" nie pozostało bez wpływu na psychikę elektoratu.
Zaraz po ukonstytuowaniu się nowego parlamentu wybrano Leppera wicemarszałkiem Sejmu. Zakładano, że to go utemperuje, że stanie się on elementem konserwatywnym, zapomni o swoich obietnicach przedwyborczych. Tymczasem okazało się, że wysoka funkcja w Sejmie wcale nie oderwała go od narodu, nadal reprezentuje tych, którzy go wybrali, a nie establishment.
Dla mediów był to szok. Po początkowej dezorientacji, gdy "Samoobrona" zaczęła w Sejmie pokazywać swoją bezkompromisowość, gdy Lepper wygłosił swoje słynne przemówienie "w imieniu milionów chamów", gdy z trybuny sejmowej zaczęły padać konkretne nazwiska i sumy łapówek, wziętych w zamian za umożliwienie rozkradania majątku narodowego - taktyka mediów była już przejrzysta. Nie udało się przedstawić narodowi przewodniczącego "Samoobrony" jako ciemnego i tępego wieśniaka - to zróbmy z niego szaleńca... Przecież wariat w Sejmie jest większym niebezpieczeństwem niż zwykły głupiec! Przywoływano m.in. "wiarygodnych" świadków, którzy słyszeli, że Lepper widział w Polsce laboratorium do hodowli wąglika przez talibów...
Zadziałało proste skojarzenie: cudzoziemiec dziwnie ubrany musi się kojarzyć z talibem. Przemówienie Andrzeja Leppera spowodowało jednak pewne zawirowania w establishmencie. Wyszło na jaw, że jeden z biznesmenów utrzymywał kontakty z mieszkańcami Afganistanu i helikopter bywał tu i tam. Co on przewoził - nie wiadomo, ale być może jakieś produkty charakterystyczne dla danego kraju, może to tylko fantazja dziennikarska. Andrzej Olechowski, człowiek uwłaszczonej nomenklatury, miał doskonałe alibi na czas i miejsce podawane przez Leppera w przemówieniu. Czy jest to dbałość o zapewnienie sobie wiarygodnego alibi, czy rzetelność w prowadzeniu interesów?
Do tego rolę Leppera jako trybuna mas porównywano z rolą, jaką w Niemczech lat 30. ubiegłego wieku odegrał pewien malarz pokojowy i wojenny. Niby nikt nie nazywał rzeczy po imieniu, ale określanie młodzieżowej przybudówki "Samoobrony" potocznym mianem "Lepperjugend" było na porządku dziennym. Karykatury Leppera z charakterystycznym wąsem czy wykładane w kioskach na widocznym miejscu fałszywki partyjnej gazety "Samoobrony" z winietą stylizowaną na gotyk to nie wymysły, tylko fakty.
Wszystko to miało na celu podważenie społecznego zaufania do tej partii i odwrócenie uwagi od istotnej treści tego, co mówili jej posłowie w Sejmie.
Kto mądry będzie wierzył w majaczenia osobnika z urojeniami czy maniaka opętanego żądzą władzy - co zresztą na jedno wychodzi? Czy ten niepoczytalny człowiek powie, że widział w Polsce talibów w galabijach, czy wymieni z nazwiska dygnitarza, który wziął idącą w tysiące dolarów łapówkę za zezwolenie na sprzedaż zachodniemu właścicielowi kilku kluczowych przedsiębiorstw za półdarmo - to dokładnie to samo i to jego należałoby przedstawić psychiatrze, a nie rzeczonego dygnitarza wymiarowi sprawiedliwości. Dyspozycyjnych wobec "towarzystwa trzymającego władzę" psychologów nie brakuje.
Tak na marginesie: wątek Leppera jako niebezpiecznego wariata nadal jest eksploatowany. Wyróżnienie przewodniczącego Samoobrony przez "Forum Psychologiczne" tytułem Człowieka Roku Tomasz Nałęcz skomentował w wywiadzie radiowym jak następuje: "Chyba przez "Forum Psychiatryczne"... Czy to możliwe, żeby profesor historii nie odróżniał psychologa od psychiatry? Czy raczej jest to celowa manipulacja prostymi informacjami?
A czy ktoś, kto przekręca tak łatwo sprawdzalne fakty, może być wiarygodny jako przewodniczący sejmowej komisji śledczej?
Co do afer: wszelkie nadużycia w łonie "Samoobrony" (bo i tam się zdarzają, jak w każdej innej partii) media pokazują w taki sposób, jakby ta partia miała monopol na afery. Są one rozdmuchiwane do takich rozmiarów, żeby przeciętnemu telewidzowi sprawa Rywina czy Jędrucha wydała się w porównaniu z nimi mało znaczącym drobiazgiem.
I taki jest cel medialnych manipulacji wizerunkiem "Samoobrony". Stworzyć w umyśle przeciętnego zjadacza telewizyjnej strawy obraz partii aferzystów, kierowanej przez obłąkańca - to cel, dla którego warto mijać się z faktami. Człowiek, który tak postrzega "Samoobronę", raczej na nią głosować nie będzie.
Charakterystyczne, że ani liczące się tytuły prasowe, ani telewizja nie wspominają o programie pozytywnych zmian społecznych, lansowanym przez partię Leppera. Nic nie mówi się o tym, gdzie "Samoobrona" dostrzega środki na załatanie dziury budżetowej (z ilu synekur dla "swoich" rząd musiałby zrezygnować, gdyby chciał ten punkt programu wcielić w życie...), na czym konkretnie polega koncepcja "trzeciej drogi", jakie gałęzie gospodarki należałoby rozwijać, żeby stworzyć jak najwięcej nowych miejsc pracy, jak zapobiegać niekontrolowanemu importowi, niszczącemu polskie przedsiębiorstwa... Media o tym nie mówią - bo to kłóciłoby się z politycznym interesem ich mocodawców. Nikt nie będzie przecież działał na własną szkodę...
Uparcie przedstawia się też Leppera jako człowieka nie mającego pojęcia o polityce międzynarodowej i antypatriotę. Stanowczy sprzeciw "Samoobrony" wobec wojny w Iraku media albo tuszowały, albo traktowały wręcz jak zdradę interesów Ojczyzny - zwłaszcza w kontekście wyżej wspomnianych rzekomych wypowiedzi Leppera na temat talibów.
Lansuje się też "Samoobronę" jako zatwardziałych przeciwników integracji europejskiej, jako partię, która widzi Polskę w postaci drugiej Białorusi, a może nawet propaguje powrót do sochy i żelazka na duszę... Tymczasem Lepper - ani nikt z tej partii - nigdy nie mówił, że jest przeciwny akcesji! Owszem, przed referendum wzywali oni do głosowania na "nie", ale jednocześnie twierdzili, że akcesja na warunkach pełnego partnerstwa, na innych zasadach, niż te wynegocjowane w Kopenhadze, bez korupcji już na etapie negocjacji, przyniosłaby Polsce wiele wymiernych korzyści.
PRZYKŁAD TYPOWEJ MANIPULACJI PRASOWEJ
Ewidentnym dowodem na manipulację w prasie jest zamieszczanie przekłamanych treści, dotyczących nominacji i wyróżnienia Andrzeja Leppera tytułem Człowieka Roku 2003 w dziedzinie polityki przez redakcję "Forum Psychologicznego".
Oto znane redakcje takie jak "Wprost", zamieszczając reportaż ze zjazdu Samoobrony, na którym wręczona została nagroda, zamieściły zdjęcie przewodniczącego ze statuetką, odcinając nazwę redakcji, która go wyróżniła, insynuując, jakoby on sam nadał sobie ten tytuł dzięki swojej władzy, opatrując je podpisem "szczyt bezstronności".
Fakt ten staje się idealną, wręcz wymarzoną ilustracją dla artykułu o manipulacji w kreacji wizerunku politycznego.
Oczywiste staje się opisywane przez Andrzeja Leppera manipulowanie jego wypowiedziami, artykułami na jego temat. Widocznie są środowiska, które obawiając się jego rosnącej popularności, starają się mu zaszkodzić.
Smutna jest tylko rola czytelnika, który licząc na bezstronne informacje napotyka tylko kłamstwa lub zniekształcenia. Pozostaje więc nie czytać, nie oglądać i nie wierzyć.
Okazuje się jednak, że manipulacja, jak każde kłamstwo, ma krótkie nogi. Dziennikarze sami zaczynają ginąć od własnej broni. Przykład Tomasza Lisa, "ojca" "Faktów" TVN, pokazał, jak daleko idące są skutki zniekształconych informacji w prasie i telewizji. Niebezpieczne i niszczące działanie telewizji zagraża samym dziennikarzom i jest narzędziem walki o stołki. Po opublikowanym w "Newsweeku" rankingu okazało się, że Tomasz Lis ma duże szanse w przyszłych wyborach prezydenckich i może konkurować z Jolantą Kwaśniewską. Dziennikarz, tak jak prezydentowa, ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył, cieszy się z popularności. Okazało się, że mimo braku jakiejkolwiek deklaracji z jego strony musiał odejść z telewizji TVN. Być może "przyszły prezydent" kłułby w oczy szefa tej stacji.
Podobnie było ze stacją BBC w Wielkiej Brytanii, której dziennikarz w zeszłym roku oskarżył Tony'ego Blaira o to, że przystąpił do wojny z Irakiem, mimo braku dowodów na posiadanie przez ten kraj broni masowego rażenia. Sprawa ta kosztowała życie eksperta, a teraz także dwie głowy spośród zarządu telewizji BBC. Wyjątek w tej sprawie dotyczy tego, że BBC, odwrotnie do polskich stacji, cieszyła się dużym zaufaniem i nieskazitelną opinią. Po zakończeniu śledztwa oczyszczono premiera Wielkiej Brytanii z zarzutów, a do dymisji podał się najpierw dyrektor generalny, a potem prezes BBC. Tego i przeprosin oczekiwał Tony Blair, który był bardzo zniesmaczony sprawą.
Tak powinny się kończyć wszelkie próby manipulacji prasowej, a dziennikarze, niezależnie od własnego poczucia moralności i etyki zawodowej, nie mogą czuć się bezkarni. Należy mieć na uwadze to, że każdy dziennikarz odpowiada za to, co pisze i mówi, ale niestety jeszcze nie w naszym kraju. Być może wraz z wejściem do Unii Europejskiej przejmiemy od niej także moralność i odpowiedzialność dziennikarską.
HISTORIA JEDNEJ FOTOGRAFII
Przyznanie tytułu Człowieka Roku Andrzejowi Lepperowi zostało przez media, dominujące na rynku prasowym i powiązane z partiami politycznymi, zniekształcone za pomocą manipulacji. Było dla nich na tyle niewygodne, że nikomu nie chciała przejść przez gardło obiektywna informacja o tym wydarzeniu.
"SuperExpress" w dość lakonicznym tonie poinformował o zaistniałym fakcie, uwiarygodniając go fotografią. Jest to fotografia dosyć szczególna, na której przedstawiono Andrzeja Leppera przez pryzmat statuetki, stanowiącej nagrodę. Jest ona rzeźbą ze szkła, a jak wiemy z fizyki, szkło posiadające nieregularne powierzchnie deformuje obraz widziany przez nie. Proste zjawisko interferencji fal posłużyło manipulacji prasowej.
Twarz pana Leppera została wyraźnie zdeformowana wskutek tzw. efektu krzywego zwierciadła. Przedmiotową fotografię wykonał reporter Michał Rozbicki. Trzeba przyznać, że to fachowiec najwyższej klasy. Musiał się niezwykle natrudzić, aby uchwycić tę pozę, prawdopodobnie wykonał setkę lub więcej zdjęć. W rzeczywistości można by temu panu pogratulować wyniku jego trudów, a jednocześnie sukcesu finansowego z tytułu przedmiotowej fotografii.
Okazało się bowiem, że nie tylko redakcja "Forum Psychologicznego" jest pełna uznania dla wyżej wymienionego reportera. Przeglądając prasę stwierdziliśmy, że przedmiotowa fotografia cieszy się ogromnym uznaniem innych redakcji: "Angora", "Wprost", "SuperExpress" zamieściły tę fotografię, dodając do niej różne, ale zawsze nieprawdziwe komentarze.
Na zjeździe Samoobrony było bardzo wielu reporterów, dziennikarzy prasowych, parę ekip telewizyjnych, lecz tylko jedna fotografia z tej uroczystości ujrzała światło dzienne.
Fotografia została wykonana w taki sposób, by to nie artystyczny kształt nagrody robił wrażenie na odbiorcy, lecz zdeformowana twarz polityka, która ma się kojarzyć z czymś krzywym, krętym i niemiłym. Jak Państwo sami widzą na załączonej fotografii, prawa fizyczne da się zaprząc do manipulacji politycznej.
Profesor Mirosław Karwat, wykładowca Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, autor książki "Sztuka manipulacji politycznej", nazywa takie manipulacje prowokacjami mistyfikacyjnymi, służące produkcji złudzeń i uprzedzeń. "Ta metoda manipulacji polega na fabrykowaniu pseudofaktów, fałszywego obrazu zdarzeń realnych lub pozorowaniu zdarzeń nieistniejących, które następnie "materializują się": zasugerowane przekonanie o ich realności pobudza do działań nie mniej realnie niż fakty realne... Mistyfikacja-prowokacja wyróżnia się pewnym paradoksem: to, co w normalnej mistyfikacji osiąga się za pośrednictwem kamuflażu... tu realizowane jest na zasadzie ostentacyjnej, jak w nachalnej, krzykliwej reklamie. Jest to paradoks dialektyczny: skupianie uwagi jest odwracaniem uwagi i sugerowaniem...
Dalekosiężnym celem prowokacji mistyfikacyjnej (w odróżnieniu od kalkulacji doraźnych) jest wytworzenie w świadomości obserwatorów i adresatów fałszywego obrazu rzeczywistości, w tym uprawdopodobnienie kłamstwa...
Tak więc sugestywna mistyfikacja wtórnie wpływa na wyobrażenie o rzeczywistości, do tego stopnia, że na podstawie tego, co było potem, ludzie karkołomnie wnioskują o tym, co było przedtem i utożsamiają następstwo czasowe zdarzeń ze związkiem przyczynowo-skutkowym. Skłonni są widzieć w tym potwierdzenie pewnych reguł, prawidłowości czy tendencji...
Do rozstrzygnięcia walki (rywalizacji) z przeciwnikiem, np. z ośrodkiem władzy lub ugrupowaniem opozycji, nieraz wystarczy - zamiast własnych kosztownych, a zawodnych i ryzykownych zabiegów podstępnych - wykorzystanie dogodnej okazji... Posługują się taką okazją jako pretekstem lub bezpieczną osłoną do własnych nierzetelnych i niegodziwych zachowań".
Powyższe refleksje na temat prowokacji i mistyfikacji, jaką kierują się manipulatorzy polityczni, zawarte w wyżej wymienionej książce prof. Karwata, znalazły się w niej bez żadnego związku ze sprawą Andrzeja Leppera. Jednakże widzimy, że obecny establishment - a w ślad za nim media - świetnie umie stosować teorię manipulacji w praktyce.
Materiały zebrał Paweł Znyk  drukuj
|