1. Są rzeczy, o których filozofom się nie śniło i są na tym świecie rzeczy, o których nie śniło się od dawna prawnikom. Czytam i przecieram oczy ze zdumienia. Proces Leppera i Łyżwińskiego w sprawie słynnej seksafery prowadzony jest nie w sądzie, lecz w areszcie. Łyżwiński jest chory, porusza się na wózku inwalidzkim i nie można go dowieźć do sądu, dlatego sąd odbywa swoje roki w kryminale.
2. Procesy w więzieniach mają w Polsce tradycję. Bardzo złą. Takie procesy odbywały się w Polsce w latach stalinowskich i nazywano je procesami kiblowymi. To był przejaw okrucieństwa ówczesnego reżimu. Gomułka z tym skończył. Więziennych sądów nie było też w stanie wojennym.
Proceskiblowy powrócił dopiero w wolnej, niepodległej Rzeczypospolitej, w demokratycznym państwie prawa. Ciarki przechodzą!
3. W Piotrkowie Trybunalskim, gdzie trwa proces, z aresztu do sądu jest kilometr. Jeśli na taką odległość nie można przewieźć Łyżwińskiego, to znaczy, że jest z nim bardzo źle. Musi być z nim gorzej niż z katem Sobiboru Iwanem Demjaniukiem, który też leży na wózku, ale do sądu go jednak przywożą. Sprawiedliwość sprawiedliwością, ale na miły Bóg - w cywilizowanym świecie człowieka ciężko chorego najpierw się leczy, a dopiero potem sądzi. To w reżimach totalitarnych sądziło się ludzi w więziennych kiblach, rozstrzeliwało i wywoziło nocą na tajny cmentarz.
4. Kiblowy proces Łyżwińskiego dobiega końca. Prokurator zażądał 5 lat więzienia. Jeśli sąd uzna winę i wymierzy taką właśnie karę, to będzie oznaczało, że Jeszcze przed wyrokiem odsiedział, a raczej odleżał połowę kary.
5. Jeśli Łyżwiński rzeczywiście zrobił to, o co jest oskarżony, to powinien być sprawiedliwie osądzony i ukarany.
Jednak powiem szczerze - nie dowierzam sprawiedliwości obradującej w sąsiedztwie więziennego kibla.
PS. Z Wikipedii:
Proces kiblowy - charakterystyczny rodzaj procesu sądowego dla okresu stalinowskiego w Polsce (1944-1956).Nazwa wzięła się stąd, że proces oskarżonego odbywał się nie na Sali sądowej, lecz w celi więziennej. Sędzia, ławnicy i ewentualnie inne osoby zajmowały krzesła lub prycze. W tej sytuacji sądzonemu jako jedyne miejsce do siedzenia pozostawał więc sedes(kibel). Procesy kiblowe były przeprowadzane z naruszeniem zasad rzetelnego procesu: m.in. brak obrońców, rozprawa przeprowadzana poza salą sądową. Zazwyczaj wyrok był znany już przed rozprawą; często zapadały w ten sposób wyroki śmierci dla członków podziemia. Faktycznie były to mordy sądowe...
Janusz Wojciechowski
http://januszwojciechowski.blog.onet.pl