|
15-LECIE PRZEMIAN SPOŁECZNO-GOSPODARCZYCH W III RP W ŚWIETLE PROCESU GLOBALIZACJI - DR INŻ. BOGDAN SEDLER
30.07.2004
BAŁTYCKI INSTYTUT
STUDIÓW STRATEGICZNO - OPERACYJNYCH
FUNDACJI NAUKOWO - TECHNICZNEJ
"GDAŃSK"
Dr inż. Bogdan Sedler
Mgr Witold Wacławik - Narbutt
Gdańsk, lipiec 2004
Motto: "Nie do przyjęcia jest stwierdzenie jakoby po klęsce socjalizmu realnego, kapitalizm pozostał jedynym modelem organizacyjnym gospodarki"
Jan Paweł II
Panu Andrzejowi Lepperowi, Przewodniczącemu Samoobrony RP.
SPIS TREŚCI:
WSTĘP
REZYGNACJA ZE SŁUSZNYCH ZAŁOŻEŃ
DOŚWIADCZENIA II RP
OCENA SYTUACJI W PRZEMYŚLE I STANOWISKO W SPRAWIE PRYWATYZACJI
NASZE STANOWISKO W KWESTIACH GOSPODARCZYCH
FIASKO POLSKIEGO FUNDAMENTALIZMU RYNKOWEGO I SUPREMACJI MONETARYZMU
BŁĘDY GLOBALIZACJI I ICH WPŁYW NA PRZEMIANY W POLSCE
PODSUMOWANIE
POSTULATY DO PROGRAMU REKONSTRUKCJI GOSPODARCZEJ
REASUMUJĄC, POSTULUJEMY O:
WSTĘP
Pogłębiający się kryzys społeczno-ekonomiczny kraju, niepowodzenia programów naprawczych przygotowywanych przez kolejne gabinety rządowe, od momentu rozpoczęcia transformacji ustrojowej, wymagają podjęcia stosownych działań, które poprawią byt całego społeczeństwa a zwłaszcza rodzin pracowniczych i emeryckich oraz zapobiegną zbliżającemu się nieuchronnie wybuchowi społecznemu.
Poniżej pragniemy przedstawić skrótową ocenę sytuacji na tle historycznym oraz nowych nurtów w ekonomii światowej, także z udziałem Polaków, jasno określić nasze stanowisko w kwestiach gospodarczych i sformułować pewne postulaty do programu rekonstrukcji gospodarki. Realizację poniższych postulatów uważamy za niezwykle ważny i pilny problem wagi państwowej.
REZYGNACJA ZE SŁUSZNYCH ZAŁOŻEŃ
Przebieg ostatnich 15 lat przemian mógłby wyglądać inaczej, gdyby przestrzegano poniższych, elementarnych zasad:
1. Polska poszła do wyborów dysponując zarysem wspólnego, dopiero co wynegocjowanego programu w postaci Porozumień "Okrągłego Stołu". Odróżniało ją to od innych krajów, które nieoczekiwanie, bo w obliczu nagłego krachu systemu politycznego, znalazły się w całkowitej próżni programowej. Porozumienia te przewidywały daleko idące uwolnienia cen, prywatyzację, a nawet stworzenie, w ciągu dwóch lat (!), giełdy papierów wartościowych. To był program wychodzący poza ramy reformowania dawnego systemu, program, wprawdzie nie szokowej, ale jednak transformacji systemowej.
2. Właśnie jako pionier przechodzenia do nowego systemu, Polska miała wyjątkowo silną pozycję przetargową z międzynarodowymi instytucjami finansowymi. Rząd nie musiał natychmiast zgadzać się na drakoński program MFW, ani wybierać najostrzejszego (jak to przypomniał jeden z funkcjonariuszy tej instytucji, Michael Bruno) spośród trzech przedstawionych wariantów.
3. Polska miała zorganizowane zaplecze społeczne w postaci - wówczas wyraźnie proreformatorskiej - "Solidarności", oraz unikalnego w Europie Środkowej, ruchu samorządów pracowniczych, ze swoim aktywem intelektualnym, pismem, a niebawem nawet instytutem badawczym. Program o charakterze socjaldemokratycznym spotkałby się z szerokim poparciem społecznym. Nieprzypadkowo przecież wielu socjologów wskazywało na daleko idący egalitaryzm społeczeństwa polskiego. Znany ekonomista, Włodzimierz Pańków pisał o trudnej do rozwiązania sprzeczności pomiędzy "socjaldemokratyczną" bazą społeczną i neoliberalnym nastawieniem elity władzy (*1).
Niestety wybrano opcję, nazwijmy ją (za prof. Wacławem Wilczyńskim) - neoamerykańską. Polska znajdowała się w pułapce zadłużenia, co wówczas oznaczało głównie i przede wszystkim naszą dużą zależność od międzynarodowych instytucji (MFW) oraz stojącego za nim rządu amerykańskiego. Głośno mówi się o tym dopiero teraz!
Dodatkowo, jasność wyznaczania strategii gospodarczej przesłaniał sukces polityczny Ronalda Reagana związany z upadkiem ZSRR.
Nie zwracano uwagi na błędne (przede wszystkim dla reszty świata) założenia "reaganomiki", której skrywaną publicznie, główną myślą przewodnią była teza (Edwarda Banfield w książce The Unheavenly City):
"żyjący z dnia na dzień przedstawiciele klasy niższej są niezdolni do planowania, oszczędzania czy utrzymania pracy. Krótkowzroczność jest głęboko zakorzenioną ułomnością psychologiczną setek tysięcy ubogich."
Te niesprawiedliwe i pogardliwe tezy szeroko propagował George Gilder, absolwent Harvardu, doradca Partii Republikańskiej, który pisał przemówienia dla Nelsona Rockefellera, Richarda Nixona i Ronalda Reagana (*2).
Efekt jest taki, że:
"żyjemy obecnie w czasie oddzielenia się finansowej strony gospodarki od jej strony realnej (Drucker, 1986), którego skutkiem jest powstawanie obiegów spekulacji finansowej odciągających kapitał od finansowania inwestycji produkcyjnych, a zatem tworzenia nowych miejsc pracy. Głównymi aktorami w gospodarce i handlu stały się ponadnarodowe firmy i do tego stopnia, że wskaźniki statystyczne opierające się na wielkościach zagregowanych z rachunkowości narodowej okazały się już przestarzałe" (*3).
Jakby niepomni tych doświadczeń pseudo ekonomiści z prawa i lewa są skłonni zastosować w gospodarce ekonomiczny prokorupcyjny bubel w postaci "3xP", niestosowany w krajach rozwiniętych ani teraz, ani w okresie, gdy budowały "prosperity" a świetnie podobno działający np. w Rosji. Tymczasem rosyjska gospodarka jest chora, a synonimem tej choroby jest gigantyczna afera korupcyjna Lukosu i jej magnata Chodorkowskiego. Jest on powiązany z przestępstwem kryminalnym prania dziesiątków miliardów dolarów, który wstrząśnie m.in. całą klasą polityczną Francji. Prokuratura francuska prowadzi dochodzenie przeciwko kilkunastu byłym ministrom, prefektom, pracownikom służb specjalnych, biznesmenom (np. Phillipe Delmas, wiceprezydent Airbus'a, amerykański miliarder Marc Rich, jeden z największych handlarzy surowców oraz Chodorkowski), którzy prali publiczne pieniądze poprzez "Clearsteam" luksemburski bank rozliczeniowy(*4). Rozwiązania rosyjskie nie są chyba najlepszą drogą budowania dobrobytu polskiego społeczeństwa.
Z systemem "3xP" nie zakwalifikujemy się do strefy Euro. Z drugiej zaś strony, stawianie za cel numer jeden, szybkie spełnienie norm traktatu z Maastricht jest zabójcze dla biednego kraju, w którym żyje ubogie społeczeństwo.
Należy przypomnieć, że klasyczny liberalizm, biedę uważał za ułomność ludzką. Doktryna neo-liberalna daleko nie odbiega od tego pojęcia. Podtrzymywany zarówno przez prawicę, jak i lewicę mit nadrzędnej roli rynku przede wszystkim od strony podaży przy braku interwencjonizmu państwowego oraz mit powszechnej prywatyzacji miały być panaceum (jedynym słusznym i wyłącznym) na nasze problemy i wytyczać drogę przejścia do tzw. kapitalizmu (*5). Bankructwo tych mitów jest dzisiaj oczywiste, niestety kosztem społeczeństwa, po raz kolejny doświadczanego czy to przez ekipy u władzy, kierujące się złą wolą, czy też po prostu brakiem kompetencji, co uwidoczniło się w ostatnim okresie. Dlatego też uważamy, że dotychczasowe reformy gospodarcze i proponowany tzw. plan Hausnera nie dadzą oczekiwanych rezultatów. Popełniono błąd teoretyczny i polityczny, gdyż mówiono wyłącznie o naprawie finansów publicznych, na plan pierwszy wysuwając cięcia socjalne, podczas gdy należy mówić o naprawie finansów państwa, w tym polityki monetarnej i także finansów publicznych. Dowodem tego jest regres w wielu dziedzinach życia naszego życia państwowego.
Polska w porównaniu do innych członków UE jest krajem biednym, niebezpiecznym, skorumpowanym, niezdrowym i przestarzałym technologicznie. Ponadto Polska weszła do Europy z modelem samorządności, który tak pasuje do reszty krajów jak nasz średniowieczny ustrój samorządności szlacheckiej do rozwiązań ustrojowych ówczesnej Europy. W Europie nikt, ani Anglik, Belg, czy Francuz nie zrozumie o co nam chodzi jeśli będziemy głosić, że posiadamy samorządność gospodarczą reprezentowanej przez dobrowolne organizacje oparte na prawie prywatnym. Wymyślono i wprowadzono w życie coś, co nie istnieje ani u jednego, ani u drugiego czy trzeciego, ponieważ nie ma pojęcia prawnego "samorządność dobrowolna" (*6). To jest nasz "specyficzny" wkład do nauki administracji i prawa Unii Europejskiej, których zasad inne społeczności europejskie muszą uczyć się na pamięć, bo europejska i światowa teoria i praktyka gospodarcza ich nie znają.
Wzorując się na doświadczeniach II RP, Sejm III RP powinien wyrazić swoją wolę, aby obok samorządu terytorialnego i jego jednostek, dla celów ładu gospodarczego istniał samorząd gospodarczy a na mocy oddzielnych ustaw jego jednostki takie jak: izby przemysłowo - handlowe, izby rolne, izby rzemieślnicze połączone były w Polską Naczelną Izbę Gospodarczą. Ogół przedsiębiorców, rzemieślników i rolników stanowiłby wspólnotę samorządową w ramach w/w jednostek organizacyjnych. Jednostki samorządu gospodarczego współuczestniczyłyby w sprawowaniu władzy publicznej. Przysługującą im w ramach ustaw istotną część zadań publicznych wykonywałyby w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność.
Jest to zgodne z Konstytucją III RP (*7), oraz postulatami doktryny liberalizmu gospodarczego gdzie poczesne miejsce zajmują hasła taniego rządu i rządu racjonalnego (*8). Ten pierwszy postulat solidnie wspiera ideę samorządu (obywatele sami i za własne pieniądze, z części podatków, załatwiają swoje lokalne sprawy); racjonalność natomiast wymagała głębokich zmian w systemie administracyjnym.
Konstytucja RP jednoznacznie przesądza o samorządnym charakterze naszego państwa pod względem terytorialnym, a samorządny sposób gospodarowania został przez nią przyzwolony i jest wskazaniem dla wszystkich w Polsce: przedsiębiorców, stowarzyszeń, naukowców, polityków. Ustawa najwyższa nie jest niestety do końca konsekwentna i precyzyjna. Otóż w artykule 17 p. 2 Konstytucja dopuszcza tworzenie w drodze ustawy również "innych rodzajów samorządów". Konstytucja mówi zatem o stanie przyszłym, chociaż w następnych przepisach wskazuje się, że samorząd gospodarczy już istnieje, skoro w dziale: Wolność i prawa polityczne, art. 61.1. daje obywatelowi prawo uzyskiwania informacji "o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa."
Ustawa o urzędzie Ministra Skarbu Państwa (*9) nakazuje ministrowi współpracowanie w trybie określonym w odrębnych przepisach z m.in. z organizacjami samorządu gospodarczego, a więc takimi, których nie ma, ponieważ dobrowolne izby nie są instytucjami samorządowymi.
*1) por. T. Kowalik w pracy zbiorowej pod red. Tadeusza Kowalika i Jerzego Hausnera "Polscy Ekonomiści w świecie", PWN Warszawa, Kraków, 2000
*2) por. G.Gilder, "Bogactwo i ubóstwo", Wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2001
*3) por. Ignacy Sachs w pracy zbiorowej "Polscy Ekonomiści w świecie", op. cit.
*4) Chodorkowski na tydzień przed aresztowaniem, 17 października 2003 r., przelał do tego banku 1,15 mld dolarów. Por. "Le Point" - tygodnik francuski 8.07.2004 r. zatytułowany: "L'affaire d'Etat qui fait trembler toute la classe politique" (Afera, która wstrząśnie całą klasą polityczną), nazywając całą aferę "niewiarygodnym skandalem".
*5) Joseph E. Stiglitz, "Globalizacja", PWN, Warszawa 2004
*6) por. "Business Associations for the 21st Century, Wyd. Center for International Private Enterprise przy U.S. Chamber of Commerce w 1999 r. Autorzy zdecydowanie odrzucają polską koncepcję "stowarzyszeń samorządowych" (self-governance association) lansowaną według nich w projektach ustaw przez Krajową Izbę Gospodarczą
*7) artykuł 17. p.1 i 2.
*8) J. Baszkiewicz, "Powszechna historia ustrojów państwowych", Wyd. Arche, Gdańsk, 1998.
*9) Poz. 493 z 08.08.1996 art. 6.2.
DOŚWIADCZENIA II RP
W najnowszej historii naszego kraju mamy przykłady efektywnego działania i to w sytuacji o wiele trudniejszej niż ta, którą zastały tzw. "nasze, postsolidarnościowe ekipy rządowe". Po 123 latach zaborów, II Rzeczypospolita powstała ze zlepka terytoriów o jakże różnych tradycjach (gospodarka, prawo, kultura), ale nie przeszkadzało to, aby w okresie piętnastolecia od 1923 do 1939 roku uruchomiono Centralny Okręg Przemysłowy, zbudowano Gdynię, czy Magistralę Węglową. Wszystko to osiągnięto pomimo wyjątkowo niekorzystnej sytuacji, zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej (Wielki Kryzys Światowy). Zakłady takie jak Huta Stalowa Wola uruchomiane były w 2,5 roku od chwili uchwały sejmowej! Innym przykładem może być Ursus, który w 1934 r. jako firma prywatna (!) zbankrutował, został wykupiony przez Skarb Państwa i po 4-ch latach, jako zakład o najwyższym poziomie światowym pracował na rzecz przemysłu zbrojeniowego, produkując równocześnie traktory (chodziło tu o produkcję w przemyśle zbrojeniowym, nie tylko produkcję wojskową, lecz również produkcję rynkową).
Podstawę do odbudowy państwowości tworzyło jasne i proste prawo, przepisy i rozporządzenia do niedawna obowiązujące (vide: Kodeks Handlowy z 1934 r.).
Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 17 marca 1921 r., w artykule 65 stanowiła:
"Dla celów administracyjnych Państwo Polskie podzielone będzie w drodze ustawodawczej na województwa, powiaty i gminy miejskie i wiejskie, które będą równocześnie jednostkami samorządu terytorialnego".
Natomiast w artykule 68 Konstytucja stwierdziła, że "obok samorządu terytorialnego osobna ustawa powoła organizacje samorządu gospodarczego dla poszczególnych dziedzin życia gospodarczego, a mianowicie: izby rolnicze, handlowe, przemysłowe, rzemieślnicze pracy najemnej i inne, połączone w Naczelną Izbę Gospodarczą Rzeczpospolitej, których współpracę z władzami państwowymi w kierowaniu życiem gospodarczym i w zakresie zamierzeń ustawodawczych określą ustawy".
Prezydent Rzeczypospolitej wydał w dniu 07.06.1927 roku rozporządzenie z mocą ustawy o ustroju izb rzemieślniczych, zaś 15.07.1927 roku o izbach przemysłowych. W 1928 roku ukazało się rozporządzenie w sprawie izb rolniczych. Ustawy przewidywały, że izby były instytucjami samorządu gospodarczego, osobami publiczno-prawnymi a członkostwo stawało się obowiązkowe z mocy prawa (*10).
Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 17 marca 1927 r. wydzielało z administracji państwowej przedsiębiorstwa państwowe, przemysłowe, handlowe i górnicze oraz dotyczyło ich komercjalizacji.
Rozporządzenie to było podstawą samodzielnego funkcjonowania podmiotów gospodarczych będących własnością Skarbu Państwa bez ingerencji urzędników państwowych, odpowiadających jedynie przez prokuratorem i Skarbem Państwa.
Na zasadach objętych ww. rozporządzeniem funkcjonowało między innymi 36 dużych i wielkich przedsiębiorstw w Centralnym Okręgu Przemysłowym. Przedsiębiorstwa te charakteryzowały się bardzo wysokim poziomem technologicznym i organizacyjnym oraz sprawnym zarządzaniem. Przedwojenny Minister Gospodarki Eugeniusz Kwiatkowski poczytał sobie za sukces każdorazowy wykup majątku narodowego z rąk obcego kapitału. Przykładowo wykup Zakładów Lniarskich w Żyrardowie z rąk kapitału francuskiego.
*10) Pan M. Goliszewski prezes BCC w wywiadzie dla Wprost w 1999 r. powiedział, że obligatoryjne izby, to nawrót do komunizmu. A więc prezydent Mościcki był komunistą.
OCENA SYTUACJI W PRZEMYŚLE I STANOWISKO W SPRAWIE PRYWATYZACJI
Przemysł krajowy poddany został drastycznym eksperymentom. W rezultacie doktrynalnego realizowania prywatyzacji doszło do katastrofalnej nierównowagi ekonomicznej i społecznej.
Wynika ona głównie z przyjęcia i podtrzymywania do dnia dzisiejszego, jako obowiązującej, jednej z teorii ekonomii, że wyłącznie wzrost podaży gwarantuje rozwój gospodarczy (tzw. "szkoła łódzka" do której należą przedstawiciele kół prawicowych i lewicowych).
Dalsze przyczyny to:
brak możliwości prowadzenia przez Rząd właściwej polityki finansowej na co składają się: wysprzedaż sektora bankowego oraz niewłaściwe usytuowanie NBP w procesie polityki gospodarczej;
odbita fala recesji z pozostałych dziedzin gospodarki, głównie z rolnictwa i budownictwa;
niedocenianie przez organy rządowe i samorządowe roli dużych przedsiębiorstw i branż przemysłowych w gospodarce kraju;
niewłaściwa organizacja pracy i nieprzygotowanie programów produkcji w oparciu o badania marketingowe.
Wydaje się, że kierownicy życia gospodarczego kierowali się niczym nie popartym przekonaniem, że przedsiębiorstwa, zarówno te małe kilkuosobowe jak i te wielkie, same przystosowują się do wymagań gospodarki rynkowej. Uważano niesłusznie, że groźba ograniczenia produkcji, a co jeszcze gorzej likwidacji przedsiębiorstwa, będzie tak silnym argumentem dla załóg i samorządów pracowniczych, że niejako automatycznie nastąpi unowocześnienie produkowanych wyrobów i poprawa ekonomiki. Panowało i w dalszym ciągu panuje naiwne przekonanie, że jeśli przedsiębiorstwo źle funkcjonuje, to należy je sprywatyzować za jakąkolwiek cenę i sprzedać komukolwiek, bo to poprawi sytuację. Jest to w jakimś stopniu prawda w odniesieniu do małych przedsiębiorstw, a czasem do średnich.
Natomiast w odniesieniu do wielkich przedsiębiorstw jest to kolejny mit, któremu często ulegają zarówno kierownicy państwa, jak i przedsiębiorstw.
Nie żywiołowa, doktrynalna prywatyzacja a przede wszystkim nowoczesne i sprawne metody organizacji i zarządzania powinny wysunąć się jako pierwszoplanowe; dotyczy to wszelkich dziedzin, nie tylko przemysłu. Decentralizacja zarządzania i samodzielność podmiotów gospodarczych będą decydować o powodzeniu reform. Sprzedawać udziały, prywatyzować można (mając na uwadze interes narodowy) podmioty gospodarcze sprawnie działające, przynoszące zysk. Zysk zaś w gospodarce zachodniej jest podstawą wyceny, ale nie jedyną. Wycena na podstawie zysku w warunkach Polski jest czystym nieporozumieniem: oprócz zysku istnieje jeszcze majątek ruchomy i nieruchomy, będący własnością i dorobkiem paru pokoleń. Należy również odróżnić kapitał inwestycyjny, kierujący się wspólnym interesem od kapitału spekulacyjnego. Przykładem pozytywnym może tu być mariaż Skody z Volkswagenem, przy zachowaniu marki czeskiej firmy. Jest to tzw. Joint-Venture w imię dobrze pojętego interesu narodowego partnera krajowego.
W Polsce, niestety, takich pozytywnych przykładów można by szukać z przysłowiową "świeczką". Pozbywamy się na szereg lat, z tak "sprywatyzowanych" przedsiębiorstw wpływów podatkowych (nie dziwi więc owa "dziura" w budżecie). Przypomina to wybieranie "rodzynek" z ciasta, reszta ciasta, a właściwie zakalca zostaje dla nas.
Pytanie zasadnicze: jakim majątkiem dysponować będzie Skarb Państwa przy takim tempie owej pseudo-prywatyzacji, przypominającej raczej rozgrabianie majątku narodowego? Co stanowić będzie pokrycie emitowanego pieniądza?
Obecnie, zarówno prawica, jak i lewica przyjęły stanowisko krańcowo przeciwstawne, naszym zdaniem, szkodliwe!
Do tego nowy, tak upragniony kapitał inwestycyjny (w odróżnieniu od spekulacyjnego) do Polski nie napływa w wystarczającej ilości, bo albo nie umiemy stworzyć jasnych i stabilnych warunków albo nie chcemy. W tej to sytuacji potencjalnemu inwestorowi opłaca się poczekać: bankruta można wykupić za bezcen.
W niedługim czasie grozi to całemu krajowi.
Władza polityczna zostanie, a właściwie już została zamieniona na ekonomiczną. Kapitalizm polityczny stał się faktem.
Procesowi temu sprzyja polityka ostatnich lat, pro-handlowa, popierająca pośrednictwo i spekulację a nie rodzimą wytwórczość!
Import konsumpcyjny, co łatwo można było przewidzieć, spowodował wpływ wielomiliardowych kwot dewizowych oraz wydatnie przyczynił się do pogłębienia recesji i pogorszenia sytuacji polskiego rolnictwa i rzemiosła.
Innym, naiwnym naszym zdaniem, przekonaniem jest wiara, że konkurencja jest owym motorem w gospodarce rynkowej. U nas rynek, w pełnym sensie nie istnieje, po drugie we współczesnym świecie obowiązuje tzw. podział stref wpływów czyli podział rynków pomiędzy koncerny i korporacje ponadnarodowe, np. rynek samochodów, ropy naftowej, leków, elektroniki, etc. Trzeba być partnerem aby być przyjętym do tzw. klubu i dopuszczonym do swego rynku.
Do tego niezbędna jest pewna masa krytyczna kapitału, aby być zdolnym do konkurencji na rynku międzynarodowym i móc sprzedawać swoje wyroby, produkcja w dzisiejszych czasach nie jest problemem zasadniczym.
Istotny wpływ na osiąganie wysokich efektów ekonomicznych ma komercjalizacja dużych i wielkich przedsiębiorstw. Polega ona na wydzieleniu ich z administracji państwowej i uznaniu za jednostki samodzielnie gospodarujące posiadające własną osobowość prawną wraz z wydzielonym terenem i majątkiem trwałym.
Tak pojmowana komercjalizacja dotyczy głównie przedsiębiorstw państwowych zarządzanych w sposób całkowicie zdecentralizowany, tzn. przedsiębiorstw nie podlegających administracyjnie żadnemu ministerstwu, czy też tzw. "organowi założycielskiemu". Neoliberałowie z prawa i lewa podnoszą zasługi pani Thatcher, za której rządów, oficjalnie zaniechano polityki państwa opiekuńczego i demontowano państwowe molochy gospodarcze. Natomiast w wielu sprywatyzowanych zakładach niejako "po cichu" państwo, aby mieć wpływ na przyszłość przedsiębiorstw strategicznych zachowywało sobie tzw. "złotą akcję" jako element mogący skutecznie zablokować wyprowadzenie firm zagranicę. Było to skrzętnie ukrywane przez polskie liberalne koła gospodarcze zwłaszcza przy fali prywatyzacji polskich banków.
Należy nadmienić, że komercjalizacja może obejmować także przedsiębiorstwa zarządzane w sposób scentralizowany, np. monopole państwowe, przemysł o szczególnym znaczeniu dla obronności państwa lub zdrowia czy życia ludności.
Przedsiębiorstwa małe i średnie winny być z reguły sprywatyzowane, funkcjonujące w powiązaniu z kapitałem zagranicznym lub też pracujące jako spółdzielnie, samorządowe, czy spółki różnego rodzaju.
Komercjalizacji mogą podlegać również przedsiębiorstwa miejskie, czy gminne zarządzane w sposób częściowo zdecentralizowany.
Jest to jedynie słuszna droga konieczna do przeprowadzenia w Polsce przekształceń własnościowych. Biorąc pod uwagę polskie uwarunkowania społeczne i kapitałowe należy przyjąć, że nasza gospodarka powinna opierać się głównie na małych i średnich przedsiębiorstwach. Dzięki właściwej im elastyczności będą one szybko reagować na potrzeby klientów przyczyniając się do ogólnego wzrostu poziomu gospodarczego. Przedsiębiorstwa takie winny dominować nie tylko w przemysłach wytwarzających dobra konsumpcyjne, ale również w kooperacji z wielkimi przedsiębiorstwami wytwarzać dobra inwestycyjne.
Przyjmuje się, w skali kraju, konieczność istnienia 0,7 - 1,2 tysiąca wielkich przedsiębiorstw. Interesem państwa powinno być, aby większość akcji tych przedsiębiorstw będą własnością państwa lub też aby w 100% były to skomercjalizowane, wydzielone z administracji, przedsiębiorstwa państwowe.
*11) Kazimierz Z. Poznański, "Obłęd reform", Wyd. LSW, 2001
NASZE STANOWISKO W KWESTIACH GOSPODARCZYCH
Aby usunąć wszelkie nieporozumienia pragniemy na wstępie stwierdzić, że opowiadamy się za:
społeczną gospodarką rynkową;
praworządnością;
samorządnością;
pluralistyczną demokracją;
prawem do własności prywatnej;
przebudową stosunków społecznych.
Te wyżej wymienione czynniki stanowią niezaprzeczalną podstawę ładu gospodarczego w Europie i stanowić powinny podstawę funkcjonowania naszej odrodzonej państwowości w ramach III RP. Trzeba przy tym przyjąć, że dla uzyskania pożądanego efektu nie można dokonywać zmian i udoskonaleń tylko w obszarze jednego lub dwóch w/w czynników.
Konieczne jest równoległe dokonywanie przekształceń wszystkich pięciu czynników równocześnie na trzech poziomach zarządzania tj. na poziomie:
strategicznym (poziom państwa, gospodarki);
taktycznym (poziom województwa, branży przemysłowej, dużego zakładu);
operatywnym (poziom rodziny, wydziału produkcyjnego, działu usługowego, stanowiska pracy).
Dotychczasowe działania naprawcze były wyrywkowe, niepełne, prowadzone przez ludzi niekompetentnych, nie zawsze bezinteresownych i dlatego nie mogły zakończyć się sukcesem.
FIASKO POLSKIEGO FUNDAMENTALIZMU RYNKOWEGO I SUPREMACJI MONETARYZMU
W Polsce po absurdalnym okresie gospodarki sterowanej centralnie nastąpił okres gospodarki niesterowanej, w myśl kolejnego absurdu, że "najlepszą polityką gospodarczą jest brak takiej polityki", oraz stawianie spraw monetarnych ponad gospodarką.
Fiaskiem zakończył się stawiany za wzór przez prof. Balcerowicza przykład Nowej Zelandii. Nowozelandzki eksperyment stosowania do przesady reguł "niewidzialnej ręki rynku" nieomal doprowadził gospodarkę do katastrofy. Cały sektor bankowy dostał się w zagraniczne ręce. Gospodarka tak dalece spowolniła tempo, że rząd podjął decyzje uspołecznienia tego sektora i przywrócenia kontroli nad finansami państwa (*12). Prof. Balcerowicz tej decyzji nigdy nie skomentował.
Z punktu widzenia szczególnego typu liberalizmu, jaki po 1989 roku zapanował w Polsce, dobro publiczne jest tylko zawadą w drodze do nowoczesności i irracjonalnym mitem. Polska przetransformowana według zasad tak pojętego liberalizmu nie jest ani nowoczesna, ani europejska, ani zachodnia. Nowoczesna stała się co najwyżej zewnętrznie - jej nowozamożni obywatele słusznie cieszą się dobrze zaopatrzonymi sklepami, telefonami komórkowymi, szybkimi samochodami (na dziurawych i brudnych ulicach), wakacjami na Majorce - o wiele trudniej przejąć się tym, co najistotniejsze (*13). Okazało się bowiem (rzecz oczywista w Europie i na świecie), że działalności gospodarcze szczególnie wrażliwe społecznie nie mogą być poddane tym samym regułom gry wolnej konkurencji (*14, *15). Po 1989 r. pojawiły się polskie "think tanks": Centrum im. Adama Smitha, Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE), Niezależny Ośrodek Badań Ekonomicznych (NOBE), Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Instytucje te praktycznie dysponują w polskich mediach monopolem na ekspertów. W większości mediów właśnie ludzie z tych instytutów są traktowani jako najbardziej wiarygodni eksperci, wyrocznie, nieulegające - w przeciwieństwie do polityków - "populistycznym ciągotkom". Polskie "think tanks", podobnie jak ich poprzedniczki przepełnia niemalże religijne poczucie misji, pionierstwa na polu krzewienia wolnego rynku. Model fundamentalizmu monetarno-podażowego został dodatkowo zdegenerowany sprzecznymi tak ze zdrowym rozsądkiem, jak i podstawowymi zasadami ekonomiczno-organizacyjnymi, następującymi koncepcjami:
chaosu - "najlepszą polityką gospodarczą jest brak polityki"
możnowładztwem pieniądza
możnowładztwem lichwy czyli banków zagranicznych
prywatyzacją za wszelką cenę z zastosowaniem błędnego mechanizmu NFI
zaniechania budowania samorządu gospodarczego (*16)
datków na "ubogich krewnych" przy suto zastawionych stołach
księgowego w zarękawkach, boso prącego do strefy Euro
planu przyśpieszonego zejścia ze świata rencistów, emerytów i bezrobotnych
rozbiciem inteligencji
nieodpowiedzialności gospodarczej (*17)
nieodpowiedzialności opiniotwórczej (*18)
braku jakichkolwiek pomysłów gospodarczych w zgodzie z tendencjami światowymi
Jeśli powyższy komentarz dla estetów jest populistyczny, to można go ująć w formie naukowej:
"Wobec ekonomii keynesowskiej wysuwano zarzut, że jej podstawy teoretyczne są w najlepszym wypadku prozaiczne, a z pewnością nieeleganckie. Jej spadkobierca, nowa ekonomia klasyczna szczyciła się elegancką i ujmującą teorią, która zdała na piątkę testy wewnętrznej spójności, ale zarazem całkowicie zawiodła w teście na spójność z wynikami obserwacji. Zatem, czy ważniejszy jest realizm założeń i zgodność ze faktami czy też formalizacja teorii" (*19).
Formalizacja założeń, tak oto wygląda nasza praktyka gospodarcza: gładkie słowa, ale okrutne w zawoalowanej treści (*20).
Prawdopodobny efekt wymienionych wyżej fałszywych koncepcji bądź zaniechań, to parcie do wejścia Polski do strefy Euro w której połowa społeczeństwa będzie jadła trawę krzesząc ogień krzesiwem, bo na nowoczesną technologię (3% PKB) "nie będzie nas stać i nie ma co próbować" (opublikowana na łamach Gazety Wyborczej teza dr Jana Szomburga, dyrektora Polskiego Forum Strategii Lizbońskiej, doradcy ekonomicznego premierów Buzka i Millera)
Tymczasem Europa, pomna doświadczeń przynajmniej dwóch pokoleń podąża teoretycznie i praktycznie na diametralnie innej orbicie, poszukując tylko takich zasad gospodarki rynkowej, które służą dobru społeczeństwa.
Ekonomiści są zgodni, że współczesną ekonomię, nadal inspirują cztery prace: "Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów" i "Teoria uczuć moralnych" Smitha, "Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza" Keynesa i "Kapitał" Marksa.
Polscy monetaryści i neoklasycy odznaczają się najgorszą u polityków i ludzi nauki cechą oszukiwania społeczeństwa. Powołując się na ojca nowożytnej ekonomii Adama Smitha w haniebny sposób nie cytują jego myśli w kwestii roli państwa i kapitału w ochronie ubogich, edukacji i bezpieczeństwa (*21).
Społeczeństwo powinno znać niezbędne elementy podstawowej wiedzy o współczesnej ekonomii.
Oto one (*22):
1. ortodoksyjny keynesizm
2. monetaryzm, nowa ekonomia klasyczna, teoria cyklu koniunkturalnego (szkoła chicagowska)
3. nowa ekonomia keynesistowska
4. szkoła austriacka i postkeynesowska
Biorąc powyższe pod uwagę, makroekonomię współczesną można rozumieć jako spór między klasykami i keynesistami, z którego co jakiś czas wyłania się konsens. W Polsce konsensu nie ma. Jest monetaryzm.
Makroekonomia powinna być raczej zbiorem modeli, z których każdy koncentruje się na jednym lub dwóch dominujących w danym okresie mechanizmach, a realizm założeń powinien odgrywać zasadniczą rolę.
Ten zbiór modeli i realizm założeń stanowi podstawę polityki gospodarczej prowadzonej przez rząd danego kraju.
Zdolność do tworzenia podstaw skutecznej polityki jest obok zdolności do wyjaśniania faktów głównych, ostatecznym testem teorii (*23).
Teoria ekonomii nie ma struktury abstrakcyjnej, logicznej analizy opartej na ogólnych zasadach dających się zastosować do każdego okresu i systemu gospodarczego. W ekonomii stare teorie są rzadko błędne; stają się po prostu nieadekwatne (*24). Odnosi się to w całości do przyjętej i uprawianej w Polsce od 15 lat monetarno-podażowej praktyki ekonomii neoklasycznej, nazywanej też neoliberalnej, nieczułej społecznie. Teoria ta straciła swoich zwolenników w Europie i na Świecie.
Jedną z najważniejszych tendencji obserwowanych od kilkunastu lat jest wyraźne umacnianie się pozycji keynesizmu, a więc również postulowanego wzmocnienia siły nabywczej społeczeństwa.
To przeciętny obywatel zawartością swojego portfela ma też decydować co ma być produkowane, a nie wyłącznie kupować to, co mu producent narzuci.
Konieczność uwzględniania tego ważnego elementu w modelu gospodarowania zaczyna dominować na świecie. Nie sprawdziły się zatem formułowane na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych opinie sugerujące nieodwracalność kryzysu myśli Keynesa (*25).
Stało się to dlatego, że keynesizm był zdolny przejąć niektóre rozwiązania monetarne, natomiast monetaryzm utknął na "z góry upatrzonych pozycjach".
Podstawowe cechy modelu konkurencyjnego do monetaryzmu to:
odrzucenie prawa Saya (gospodarką rządzi podaż)
gospodarka jest tylko wtedy skuteczna, gdy istnieje pełne zatrudnienie
przyczyn bezrobocia należy poszukiwać w funkcjonowaniu rynku produktów a nie rynku pracy
celowość szerszego zakresu oddziaływania państwa na gospodarkę
zwiększanie oszczędzania i inwestycji a nie bezproduktywnej konsumpcji
Powyższych cech nie należy traktować jako remedium na wszystko zło, ale koniecznie brać pod uwagę w praktyce polityki gospodarczej.
Trudno wymagać aby głodny i schorowany emeryt i rencista, czy bezrobotny czytał przy świeczce zagraniczną prasę fachową: "The Economist", "Wirtschaftswoche", "L'Expantion" lub studiował noblistów i autorytetów z dziedziny ekonomii: między innymi Stiglitza, Amartya Seny, Greenwalda, Debreu, Arrowa, Hirschmanna, Fukuyamę, Minkiwa, Tobina, Poznańskiego, śledził posunięcia Greenspana odnośnie stóp procentowych w USA, porównywał krytykę polityki Europejskiego Banku Centralnego z działaniami polskiej Rady Polityki Pieniężnej.
Wymagać należy natomiast aby politycy wsłuchiwali się w opinie naukowców różnych opcji.
*12) Wirtschaftswoche, 3 luty 2001 str. 38-40
*13) Z. Krasnodębski, prof. socjologii i filozofii na uniwersytecie w Bremie, "Rzeczpospolita", 2-3 czerwca 2001
*14) "The Economist", marzec 2001 str. 16. Premier Francji Lionel Jospin powiedział "liberalizacja, to nie końcowy cel sam w sobie, to narzędzie".
*15) Konserwatysta, Prezydent Francji J.Chirac wyraził zatroskanie, że globalizacja nie polepsza życia tym, którzy najbardziej potrzebują obiecanych im korzyści (por. J. Chirac, The Economy Must Be Made To Serve People, przemówienie na Międzynarodowej Konferencji w sprawie Pracy, czerwiec 1996 r.).
*16) Chociaż nawet prezes Bochniarz przyznaje się do błędu w wywiadzie prasowym do Polityki, prezesi Kulczyk i Niemczycki z Polskiej Rady Biznesu wypowiadają się za samorządem - wywiad dla "Rzeczpospolitej"
*17) czwarta władza niekontrolowanej Rady Polityki Pieniężnej i niekontrolowanych analityków niepolskich banków
*18) piąta władza kontrolowanych przez zagraniczny kapitał polskich mediów prasowych
*19) Wojtyna A. "Ewolucja keynesizmu a główny nurt ekonomii", PWN W-wa 2000.
*20) por. Blinder A.S. "The Fall and Rise of Keynesian Economics", "Economic Record ", grudzień 1988
*21) por. Adam Smith, Teoria Uczuć Moralnych, PWN, W-wa 1989 r.
*22) wg Snowdon B., Vane H., Wynarczyk P. "Współczesne nurty teorii makroekonomii", PWN W-wa 1994 r.
*23) por. Bruno M. "Theoretical developments in the light of macroeconomic policy and empirical research" w Scandinavian Journal of Economics, nr 2
*24) por. Chick V. "Macroeconomics after Keynes", Wyd. Phillip Allan, Oxford,1983 r.
*25) por. Wojtyna A. "Ewolucja keynesizmu a główny nurt ekonomii", op. cit.
BŁĘDY GLOBALIZACJI I ICH WPŁYW NA PRZEMIANY W POLSCE
To co czuje i domyśla się wielu Polaków będących i nie będących ekonomistami najtrafniej sformułował Stiglitz, noblista, były dyrektor Banku Światowego i doradca prezydenta Clintona, specjalista od sektora publicznego, rozwoju i polityki pieniężnej. Skrytykował on niezwykle ostro Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Błędy tej instytucji, bezkrytycznie przejmowane na polski grunt stały się główną przyczyną fiaska dotychczasowej polityki gospodarczej. A co najgorsze, są one programowo zapisane w systemie kształcenia młodzieży.
Kwintesencją jego myśli jest stwierdzenie: Nawet, gdy rynek działa efektywnie, nie sprawi, że poszczególni ludzie będą mieli wystarczającą ilość pożywienia, ubranie i dach nad głową.
Jego opinie na temat niedostatków globalizacji, jak w zwierciadle odbijają błędy polskiej polityki gospodarczej. Stiglitz stwierdził, co następuje:
1. Ideologia MFW oparta jest na fundamentalizmie rynkowym. Ponieważ zgodnie z fundamentalizmem rynkowym utrzymującym, że rynek z założenia funkcjonuje doskonale a popyt na pracę, tak jak na każde inne dobro czy czynnik produkcji, musi się równać podaży - nie może być bezrobocia, problem nie może tkwić w rynku. Musi tkwić gdzieś indziej - w zachłannych związkach zawodowych i politykach ingerujących w działaniach wolnego rynku poprzez wysuwanie żądań i przyznawanie nadmiernie wysokich płac. Ma to oczywiście konsekwencje dla polityki - jeśli występuje bezrobocie, to należy obniżyć płace. Takie właśnie zasady zastosowano w Polsce.
2. Zastosowano błędną politykę doradczą i wykonawczą dla krajów biednych i rozwijających się, do których należy zaliczyć Polskę.
3. Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie dopuścił do pożądanej ingerencji państwa.
4. Decyzje MFW były podejmowane na podstawie kuriozalnej mieszanki ideologii i złej ekonomii, dogmatu, który ledwie skrywał partykularne interesy kół finansowych.
5. MFW zalecał przestarzałe, jakkolwiek "standardowe" rozwiązania, bez rozważenia ich skutków dla ludzi.
6. Wbrew zaleceniom Banku Światowego, poczynaniami MFW kierowała ideologia a od poszczególnych krajów oczekiwano, że bez dyskusji będą się stosowały do wytycznych MFW, które nie przyniosły spodziewanych efektów w Rosji i większości innych krajów dokonujących transformacji systemowych od komunizmu do rynku.
7. Sukces programu wymaga nadzwyczajnej troski o kolejność - porządek, w jaki następują reformy - i tempa. Jeśli wystawia się rynki na konkurencję zbyt pospiesznie, jeszcze przed stworzeniem silnych instytucji finansowych, to szybciej niszczy się dotychczasowe miejsca pracy, a nie tworzy nowe.
8. Proces "globalizacji" jest analogiczny do wcześniejszych procesów formowania się gospodarek narodowych. Na nieszczęście nie mamy rządu światowego, który by odpowiadał przed ludźmi z każdego kraju i nadzorował proces globalizacji w sposób porównywalny ze sposobem, w jakim rządy poszczególnych krajów kierują procesem nacjonalizacji.
9. Nie wzięto pod uwagę doświadczeń USA z XIX wieku. Ponieważ rynek amerykański nie mógł dalej się rozwijać w sposób przypadkowy, państwo zaczęło odgrywać aktywną rolę w kształtowaniu gospodarki. Rząd federalny uzyskał dużą swobodę w tej dziedzinie i zaczął regulować system finansowy, ustalać płace minimalne, określać warunki pracy, wprowadzać systemy opieki społecznej pomocy dla bezrobotnych, stwarzał zachęty dla rolnictwa, pomagał w zakładaniu nowych uczelni. Inaczej mówiąc stwarzał mechanizmy równych szans dla obywateli.
10. Gdyby zastosowano zalecenia MFW w Stanach Zjednoczonych, nie byłoby tam w latach dziewięćdziesiątych XX wieku boomu gospodarczego, który przyniósł bezprecedensową prosperity i umożliwił przekształcenie olbrzymiego deficytu budżetowego w sporych rozmiarów nadwyżkę. MFW zalecał podwyższanie stór procentowych w celu schłodzenia gospodarki w sytuacji, gdy w USA od dziesięcioleci występowała niska inflacja (można to nazwać "paranoją inflacyjną MFW"). W Polsce Rada Polityki Pieniężnej podwyższyła stopy procentowe do niebotycznych rozmiarów, schłodziła gospodarkę i spowodowała recesję.
11. Trzy filary porad: oszczędności budżetowe, prywatyzacja i liberalizacja rynku stały się dogmatem. Oszczędności budżetowe posunięte za daleko, dokonywane w nieodpowiednich okolicznościach, mogą wywołać recesję, a wysokie stopy procentowe mogą być dotkliwe dla raczkujących przedsięwzięć gospodarczych. Prywatyzacja często przekształca przynoszące straty przedsiębiorstwa państwowe w przedsiębiorstwa przynoszące zyski wskutek zmniejszenia zatrudnienia. Ekonomiści powinni się jednak skupiać na ogólnej efektywności. Z bezrobociem związane są koszty społeczne, których firmy prywatne po prostu nie biorą pod uwagę. Rosja i Polska stanowią porażający przykład zła wyrządzanego przez prywatyzację za wszelką cenę. Liberalizacja - wyeliminowanie ingerencji państwa w rynki finansowe i kapitałowe oraz zniesienie barier handlowych - ma wiele wymiarów. MFW przyznaje, że liberalizacja rynków kapitałowych i finansowych przyczyniła się do ogólnoświatowych kryzysów finansowych lat dziewięćdziesiątych XX wieku. W Polsce wysprzedaż polskich banków było posunięciem haniebnym, bo niepotrzebnym na taką skalę.
12. Nadmierna obecność zagranicznych banków może przynieść zjawiska niekorzystne dla danego kraju. Banki krajowe są bardziej podatne na coś, co się nazywa "moralną perswazją" - na subtelne formy oddziaływania na nie przez bank centralny, na przykład żeby zwiększyły kredyty, kiedy gospodarka potrzebuje bodźca, lub ograniczyły ich udzielanie, kiedy występują oznaki przegrzania. W USA wypełnianie takich luk uznano za tak ważne, że w 1977 roku uchwalono Ustawę o reinwestowaniu w społeczności lokalne, nakładającą na banki obowiązek udzielania kredytów takim upośledzonym grupom i obszarom.
13. Zafałszowano teorię Adama Smitha.
14. Nie zachowano odpowiedniej kolejności: najpierw system zabezpieczeń, a potem liberalizacja.
15. Przyznaje, że istnieją kontrowersje co do tego, czy banki centralne powinny, czy nie powinny być bardziej niezależne. Pewne dane (oparte na porównaniach międzynarodowych) świadczą o tym, że w przypadku większej niezależności stopy inflacji mogą być niższe, ale jest mało danych świadczących, że wzrost gospodarczy i bezrobocie również się poprawiają.
16. MFW zaniechał wykonywania mandatu, jaki uzyskał. Zamiast dbać o stabilizację gospodarczą dba o interesy kół finansowych.
Joseph E. Stiglitz zdecydowanie opowiada się także przeciwko teorii samoistnego przepływania dobrobytu w dół (administracja Clintona wierzyła, że musi istnieć aktywny program pomocy dla ubogich).
Jako przykład podaje Chiny i kraje Azji Południowo-Wschodniej.
"O ile w polityce opartej na porozumieniu waszyngtońskim kładziono nacisk na szybką liberalizację rynków finansowych i kapitałowych, o tyle kraje wschodnioazjatyckie przeprowadzały ją powoli - niektóre z osiągających największe sukcesy, na przykład Chiny, mają na tym polu jeszcze długą drogę do przebycia. O ile w polityce opartej na porozumieniu waszyngtońskim kładziono nacisk na prywatyzację, o tyle w tych krajach władze krajowe i lokalne pomagały tworzyć wydajne przedsiębiorstwa, które odegrały kluczową rolę w sukcesie kilku z nich. Zgodnie z porozumieniem waszyngtońskim opracowywanie polityki przemysłowej, w której rząd stara się określić przyszły kierunek rozwoju gospodarki, to błąd. Natomiast rządy krajów wschodnioazjatyckich uznały to za jeden ze swych głównych obowiązków. W szczególności były przekonane, iż jeśli mają zmniejszyć różnicę w dochodach w stosunku do krajów bardziej rozwiniętych, to muszą zmniejszyć różnicę w poziomie wiedzy i technologii, i w związku z tym zaprojektowały politykę oświatową i inwestycyjną zmierzającą do tego celu. O ile w polityce opartej na porozumieniu waszyngtońskim nie przywiązywano wielkiej wagi do nierówności, o tyle w krajach wschodnioazjatyckich wierzono, iż polityka nastawiona na ich ograniczenie jest ważna dla zachowania spójności społeczeństwa, a spójność społeczeństwa była niezbędna do stworzenia klimatu sprzyjającego inwestycjom i wzrostowi gospodarczemu. Ujmując sprawę szerzej, w polityce opartej na porozumieniu waszyngtońskim kładziono nacisk na zminimalizowanie roli państwa, natomiast w Azji Wschodniej państwo pomagało kształtować rynki i kierować nimi.
Przykład Chin wskazuje, że do przyciągnięcia środków finansowych liberalizacja rynku kapitałowego wcale nie była potrzebna, a w rzeczywistości wobec wysokich stóp oszczędności w Azji Wschodniej (30-40 procent PKB w porównaniu z 18 procentami w Stanach Zjednoczonych i 17-30 procentami w Europie) region ten w ogóle nie za bardzo potrzebował dodatkowych funduszy; już i tak musiał się uporać z trudnym do sprostania wyzwaniem dobrego zainwestowania strumienia oszczędności.
W trwającym rok okresie przejściowym Malezja zrestrukturyzowała banki i przedsiębiorstwa, dowodząc krytykom, którzy utrzymywali, że jedynie dzięki dyscyplinie narzucanej przez wolny rynek kapitałowy rządy w ogóle robią cokolwiek poważnego, iż po raz kolejny byli w błędzie. W rzeczy samej uczyniła o wiele więcej w tym kierunku niż Tajlandia, która stosowała się do zaleceń MFW. Z perspektywy czasu widać wyraźnie, że kontrola kapitału w Malezji umożliwiła jej szybsze wyzdrowienie, przejście przez słabszy spadek koniunktury i pozostawiła ją ze znacznie mniejszą spuścizną długu krajowego, obciążającą przyszły wzrost. Kontrola pozwoliła jej na niższe stopy procentowe, niż byłoby to w innym przypadku; niższe stopy procentowe oznaczały, że mniej firm popadło w bankructwo, a tym samym rozmiary subwencji dla sektora przedsiębiorstw i sektora finansowego ze środków publicznych były mniejsze. Niższe stopy procentowe oznaczały również, że uzdrowienie mogło nastąpić przy mniejszym zakresie uciekania się do środków polityki fiskalnej, a w konsekwencji przy mniejszym zaciąganiu kredytów przez państwo".
Podobne stanowisko zajmuje prof. Kazimierz Poznański. (*26)
*26) por. Kazimierz Z. Poznański w pracy zbiorowej "Polscy Ekonomiści na świecie", op. cit.
PODSUMOWANIE
Liberalizacja handlu, której towarzyszą wysokie stopy procentowe, prawie na pewno jest receptą na likwidację miejsc pracy i powstawanie bezrobocia - czyli odbywa się kosztem biednych.
Liberalizacja rynku finansowego, której nie towarzyszy odpowiednia struktura regulacyjna, prawie na pewno jest receptą na niestabilność w gospodarce - i równie dobrze może prowadzić do podwyższenia, a nie obniżenia stóp procentowych, utrudniając rolnikom zakup materiału siewnego i nawozów.
Prywatyzacja, której nie towarzyszy polityka w zakresie konkurencji i która przeocza konieczność zagwarantowania, żeby pozycja monopolistyczna nie była nadużywana, może prowadzić do wyższych, a nie niższych cen płaconych przez konsumentów.
Oszczędności budżetowe, za którymi goni się na ślepo, w niewłaściwych po temu okolicznościach, mogą prowadzić do większego bezrobocia i podarcia na strzępy umowy społecznej.
Stiglitz postuluje więc przeprowadzenie procesów globalizacji od nowa:
Niezadowolenie z globalizacji powstaje nie tylko dlatego, że ekonomia jest przedkładana ponad wszystko inne, lecz również dlatego, że konkretny pogląd ekonomiczny - fundamentalizm rynkowy - jest stawiany ponad innymi. Opozycja wobec globalizacji w wielu częściach świata jest wymierzona nie przeciwko globalizacji per se - przeciwko nowym źródłom środków finansowych na wspomaganie wzrostu bądź nowym rynkom eksportowym - lecz przeciwko szczególnemu zestawowi doktryn, polityce porozumienia waszyngtońskiego, którą narzuciły międzynarodowe instytucje finansowe.
Pożądane kierunki zmian w procesie globalizacji:
Przyjęcie do wiadomości niebezpieczeństw wynikających z liberalizacji rynku kapitałowego oraz tego, że przepływy kapitału krótkoterminowego ("gorącego pieniądza") powodują ogromne koszty zewnętrzne, to znaczy koszty ponoszone przez tych, którzy nie są bezpośrednimi uczestnikami transakcji (nie są ani pożyczkodawcami, ani pożyczkobiorcami).
Reformy prawa dotyczącego upadłości i moratoriów.
Mniejsze poleganie na dofinansowywaniu.
Poprawa regulacji dotyczących bankowości.
Poprawa zarządzania ryzykiem.
Poprawa systemu zabezpieczeń społecznych.
Poprawa sposobu reagowania na kryzysy.
Istnieje realna groźba, że pomimo ostrzeżeń Stiglitza, gospodarka Polska tkwić będzie w okowach chybionych działań i pomysłów, wprowadzonych w praktykę, takich jak:
antysocjalny plan Hausnera,
rozrost administracji,
podatek liniowy,
monetarne samowładztwo Rady Polityki Pieniężnej, banków zagranicznych i ich analityków,
priorytet dla wejścia Polski do strefy Euro,
samowładztwo Ministerstwa Skarbu Państwa.
Bazując na opiniach noblisty Stiglitza oraz innych autorytetów z dziedziny ekonomii oraz konfrontując je ze stanem polskiej gospodarki i nastrojami społecznymi, należy:
odrzucić tzw. Plan Hausnera z dziedziny świadczeń socjalnych jako antyspołeczny, niesprawiedliwy, tchórzliwie szukający pieniędzy u tych, którzy nie mają szans na obronę, zamiast tego przygotować podstawy pod przyszłą strategię gospodarczą Polski i przeprowadzić działania porządkujące z zakresu finansów państwa w tym finansów publicznych i podać do publicznej wiadomości koszty społeczeństwa ponoszone rocznie na administrację: Społeczeństwo musi znać powyższe koszty i podjąć odpowiednie decyzje ponieważ jest płatnikiem netto.
Natychmiast rozpocząć prace nad wyznaczeniem koszyka dóbr dla określenia minimum socjalnego i płacy minimalnej.
Prowadzić ostrą kampanię w przy pomocy ekspertów krajowych i zagranicznych przeciw wprowadzeniu podatku liniowego. Kompromituje to pomysłodawców, którzy jednocześnie nawołują do jak najszybszego wejścia Polski do strefy Euro. Inni członkowie Nie można wchodzić do klubu najbogatszych państw z klubu traktatowego z Maastricht stosując dumpingowy podatek liniowy. Oprócz tego podatek liniowy jest ekonomicznym bublem i dyskryminuje biednych.
Należy zastosować rozwiązania np. Finlandii - wysokie podatki z systemem ulg dla finansowania gospodarczych celów inwestycyjnych i socjalnych państwa.
Dążyć do tego, aby cele Rady Polityki Pieniężnej były oparte o standardy międzynarodowe a jej decyzje powinny być poddane osądowi społecznemu (ostatnią podwyżkę stóp procentowych Rada uzasadniła groźbą wzrostu inflacji wywołanej wzrostem kosztów żywności i paliw, podczas gdy te dwie kategorie nie są na świecie ujmowane w koszyku inflacyjnym, jako tzw. "kategorie gorące").
Państwo powinno wzorem Zachodu wprowadzić szeroki, ogólnokrajowy system Kas Oszczędnościowych (cajas de ahorro - Hiszpania, Sparrkasse - Niemcy, caisses d'epargne - Francja), aby tam społeczeństwo gromadziło swoje oszczędności i opłacało świadczenia, pozbawiając tym samym banki możliwości lichwy na oszczędnościach ludności i wyprowadzania zysków za granicę
.
Nie traktować wejścia do strefy Euro jako priorytetu. Bogate państwa jak Niemcy, Francja, Włochy nie potrafiły spełnić kryteriów z Maastricht przez okres dwóch dziesięcioleci. Tym bardziej nie potrafi tego biedna Polska.
Znowelizować ustawę o funkcjonowaniu Ministerstwa Skarbu Państwa. Minister Skarbu Państwa powinien być "policjantem" strzegącym majątku narodowego przed korupcjogenną prywatyzacją, nie zaś graczem gospodarczym. Przedstawiciele resortu we spółkach Skarbu Państwa często bardziej szkodzą niż pomagają. Są przeważnie osobami niekompetentnymi, czego przykładem mogą być członkowie rad nadzorczych portowych spółek akcyjnych Skarbu Państwa, którzy nie zabierają głosu w sprawach merytorycznych.
UWAGI I POSTULATY DO PROGRAMU REKONSTRUKCJI GOSPODARCZEJ
Należy na wstępie wyraźnie zdefiniować cel rekonstrukcji. Naszym zdaniem powinna to być społeczna gospodarka rynkowa typu zachodnioeuropejskiego, niemieckiego, szwedzkiego czy fińskiego. Kapitalizm amerykański również uwzględnia interwencję państwa w strategicznych sektorach gospodarczych. Nie należy zapominać o tym, że słynny Silicon Valley został stworzony przez administrację rządową. U podstaw zaawansowanej technologicznie gospodarki amerykańskiej tkwi pokaźna doza interwencjonizmu państwowego w takich dziedzinach, jak: mieszkalnictwo, wymiana zagraniczna, czy transport morski (*27). Dochodzi do tego subwencjonowanie eksportu, rolnictwa i żeglugi handlowej. Skala interwencjonizmu państwowego w USA, czyli odstępstwa od zasad liberalnych przekracza znane w Europie przykłady subwencjonowania gospodarki.
Wydarzenia gospodarcze w USA na przełomie 2000/2001, spowolnienie tempa gospodarczego, "pęknięcie balonu" na giełdzie wysokich technologii NASDAQ w Nowym Yorku, spowodowało reakcję przywódców państw Unii Europejskiej, którzy na kolejnym szczycie (Sztokholm, marzec 2001) przyjęli, że dalsza liberalizacja gospodarek będzie kontynuowana, ale w znacznie wolniejszym tempie, bez pośpiechu w dokonywaniu drastycznych zmian w polityce socjalnej.
Ameryka wydaje rokrocznie z budżetu około 90 mld dolarów na subsydia dla agrobiznesu czy gwarancje kredytowe dla eksportu rolnego.
Zadaniem właściwie rozumianej i fachowo prowadzonej społecznej gospodarki rynkowej jest utrzymanie:
stabilnego poziomu cen;
możliwie wysokiego poziomu zatrudnienia;
równowagi między importem a eksportem;
odpowiedniego poziomu wzrostu gospodarczego.
Jeśli obecnie, prawie 15 lat od wprowadzenia gospodarki rynkowej, nie widać wyraźnego postępu, natomiast nierównowaga pogłębia się pomimo statystycznych oznak wzrostu gospodarczego, to można domniemywać, że nie funkcjonują jeszcze mechanizmy rynkowe. Koniecznym jest więc wprowadzenie:
z jednej strony określonych mechanizmów interwencjonizmu państwowego,
a z drugiej strony
decentralizację zarządzania.
W niedalekiej przyszłości, po ustabilizowaniu, nasza gospodarka rynkowa powinna nabrać konstytucyjnych cech gospodarki społecznej, która polega na połączeniu zasady wolności rynku z kompromisem społecznym. Jesteśmy bowiem pewni, że tylko społeczna gospodarka rynkowa daje możliwość realizacji zasad wolności i sprawiedliwości społecznej oraz chroni pracowników poprzez szeroko rozwinięty system ochrony socjalnej.
*27) Największym zagrożeniem jest działalność gigantycznych instytucji kredytowych pod hipoteki mieszkalne: Federal National Mortgage Association i Federal Home Loan Mortgage Corporation, dwóch najpotężniejszych instytucji finansowych w USA, które są zadłużone na łączną kwotę 1,5 tryliona $!!. Te agencje federalne dominują na amerykańskim rynku, korzystając z gwarancji rządowych, skutecznie konkurując z prywatnymi firmami z tej branży. Jest to jaskrawo sprzeczne z zasadami liberalnymi. Zadłużenie jest tak duże, że ich ewentualne bankructwo groziłoby katastrofą dla gospodarki nie tylko amerykańskiej " The Economist " ironicznie komentuje, że "jeśli nowoczesną wersją marzeń amerykańskich jest prywatyzowanie zysków i socjalizacja ryzyka, to Fannie i Freddie pasują do tego idealnie". Por. "The Economist", 15.04.2000, str. 89 oraz "The Economist", 21 lipca 2001.
Reasumując, postulujemy o:
1. Podjęcie natychmiastowych działań, w oparciu o rzetelną wiedzę, umiejętności i rozumienie polskich realiów, kilku niezależnych grup ekspertów ekonomicznych w celu utworzenia takiego programu gospodarczego, który zahamuje recesję i pozwoli na odbudowę wszystkich dziedzin naszego życia.
2. Przyjęcie założenia, że nie inflacja, ale bezrobocie jest głównym powodem cywilizacyjnej degradacji Polski (*28). Należy zatem skoncentrować się na infrastrukturalnych robotach publicznych, gdzie gros bezrobotnych znalazłoby zatrudnienie, a stanowiska pracy byłyby dokapitalizowane poprzez sterowanie tam stworzonych przez państwo ulg podatkowych. W pierwszym etapie zwiększyłby się popyt na dobra krótkotrwałego użytkowania, a drugim na dobra trwałego użytkowania, naukę itp.
3. Przeprowadzenie zmian organizacyjnych i przyporządkowanie odpowiedzialności w administracji rządowej. Przykładem może być gospodarka morska, gdzie porty i żegluga są we władaniu Ministerstwa Skarbu, stocznie Ministerstwa Gospodarki, rybołówstwo Ministerstwa Rolnictwa, żegluga śródlądowa Ministerstwa Ochrony Środowiska, a powszechnie krytykowany jest Wiceminister ds. Gospodarki Morskiej w Ministerstwie Infrastruktury, który na te sprawy nie ma wpływu.
4. Prowadzenie równolegle działań legislacyjnych uniemożliwiających nadmierne i bezprawne bogacenie się jednostek kosztem Skarbu Państwa.
5. Rozliczenie winnych dotychczasowych nadużyć.
6. Zmianę formuły niezależności NBP według rozwiązania np. angielskiego, gdzie rząd ustala próg inflacyjny a Bank Centralny realizuje go przy pomocy instrumentów monetarnych.
7. Rezygnację z koncepcji podatku liniowego, który nie był nigdy podstawą wzrostu gospodarczego najbardziej gospodarczo rozwiniętych krajów UE i Świata.
8. Utrzymanie zróżnicowanej skali podatkowej przy zastosowaniu ulg dla działalności najbardziej pożądanych społecznie (np. służba zdrowia, roboty publiczne, wysoka technologia - wzorem Finlandii).
9. Rewaloryzowanie emerytur i rent w ślad za wzrostem stopy inflacji.
10. Wprowadzenie minimalnej płacy zasadniczej (*29).
11. Wprowadzenie zasiłków dla bezrobotnych na poziomie minimum socjalnego.
Polsce potrzebna jest otwarta, publiczna debata "gospodarczego okrągłego stołu", w której wezmą udział zwolennicy i przeciwnicy powyższych tez.
*28) por. H. Dunajewski, (prof. ekonomii na Uniwersytecie w Marsylii) w pracy zbiorowej "Polscy Ekonomiści na świecie", op. cit.
*29) por. H. Dunajewski, ibidem, "We Francji Salaire Minimum Interprofessionnel Garanti = minimalna, ogólno-zawodowa płaca zagwarantowana. Zgodnie z aktem prawnym, pracodawca płacący wynagrodzenie za godzinę pracy poniżej ustalonej kwoty, podlega wysokim karom pieniężnym".
 drukuj
|