Rocznica

Uroczystości w dniu 1-go Września są urządzane jak Święto Narodowe. Zawsze mam w tym momencie uczucia ambiwalentne w związku rodzącym się pytaniem: czy my umiemy świętować jedynie te najtragiczniejsze momenty w życiu Narodu? Osobiście byłbym za obchodzeniem znacznie skromniejszym jako dnia zadumy oraz pamięci o poległych i pomordowanych w wyniku działań wojennych. Przypomnieć, że to się zdarzyło i stało się przyczynkiem do fundamentalnych przemian na całym świecie z szczególnym uwzględnieniem Europy. Bardziej uzasadnione jest huczne obchodzenie „Dnia Zwycięstwa nad Niemcami”, aby przypomnieć, kto był ofiarą a kto katem, kto i z kim tą wojnę wygrał, że to polski sztandar powiewał na gruzach Berlina. Dzisiaj dla wielu młodych ludzi na świecie nie jest to już takie oczywiste.

Chytra niemiecka propaganda usiłuje obciążać Polskę za wybuch II-giej wojny światowej a nawet niemieckie narzędzia masowych zbrodni pudruje się nazywając je „nazistowskimi” ewentualnie „polskimi obozami koncentracyjnymi”. Zbrodnie popełnili jacyś mityczni „naziści” a nie, broń Boże, Niemcy a polskie, bo mordowano głównie na terytorium Polski.

Sami widzimy cynizm i nachalność niemieckiej Polityki. Nie dość, że rządzą całą Unię Europejską, którą złośliwcy często nazywają IV-tą Rzeszą, to dodatkowo okazujemy się zakałą Europy. Ekipa PO-PSL wykonywała wszelkie polecenia płynące z Berlina, tak więc była dobra. Obecna prawicowa koalicja jest zła, bo nie chce podporządkować się metropolii wykazując w polityce zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej znamiona niezależności nie zawsze zgodnej z interesami i planami Angeli Merkel.

To dla niemieckich władz i unijnych urzędników nowa sytuacja, której w żaden sposób nie są w stanie zaakceptować. Ostatnio do chóru polakożerców dołączył Emmanuel Macron - nowa „pacynka” w bogatej kolekcji niemieckiej kanclerz, zwany szumnie prezydentem Francji. To żadna nowość tylko powtórka z historii, bo zdrada interesów Europy przez francuskie elity od zawsze wpisywała się w jej krajobraz polityczny.

Wieluń jako miejsce tegorocznych obchodów jest wyjątkowo trafne, gdyż to miasto stało się pierwszą ofiarą działań wojennych a wiedza o tym fakcie nie jest zbytnio upowszechniona. Atak na bezbronne miasto, zniszczenia, ponad tysiąc ofiar, były zapowiedzią nieludzkiej i barbarzyńskiej wojny, w wyniku której zginęło sześć milonów polskich obywateli a o życiu lub śmieci decydowało: pochodzenie, język, wyznanie, narodowość. Przypomnę, że temu wszystkiemu winni są „naziści” a nie Niemcy! Smutne rozważania, bo i dzień smutny, ale również dobra okazja, aby zmienić naszą politykę i retorykę historyczną. Nazistowskie zbrodnie nazywać po imieniu niemieckimi, moralnie je piętnować i nigdy nie zapomnieć ofiar zwyrodniałego reżimu.  

Wojciech W. Wojtulewicz