1 Sierpień 44 – trudny temat !

Wakacje mamy na półmetku, kto ma wypoczywa, kto nie ma – siedzi w domu. Proza życia.

I w taki sierpniowy dzień 1944r., warszawiacy powiedzieli dość. Postawili się zbrojnie znienawidzonemu okupantowi. 1 sierpnia o godzinie 17,00 zgodnie z rozkazem gen Bora - Komorowskiego nastąpiła godzina "W".

 "W" – jak walka. "W" - jak wiara. "W" - jak Warszawa.

Konspira przywdziała mundury, odbezpieczyła broń wymierzoną w system zniewolenia. Rozpoczęły się walki. Początkowo w poszczególnych fragmentach miasta, wycinkowo, aby z upływem czasu tworzyć fragmenty wyzwolonej ojczyzny. Radość i duma rozpierała walczących - jak i cywilną ludność. Możemy i potrafimy stanąć zbrojnie i zwyciężać. Świadomość potęgi militarnej Niemców w stosunku do powstańców, wymuszał nadzieję na skuteczne wsparcie ze strony Armii Radzieckiej jak i Anglików. Stało się jak się stało. Niemcy po ochłonięciu i na rozkaz Hitlera postanowili zrównać z ziemią miasto a mieszkańców wymordować. Krok po kroku realizowali cel. Polska krew wsiąkała w bruk, spływała po murach. Na nic się zdała determinacja, wręcz szaleńcze bohaterstwo. Kończyła się amunicja, woda, żywność. Walki ustały.

Mimo dotkliwych strat zadanych Niemcom, bilans po polskiej stronie jest porażający.

Ponad 15 tyś młodych polskich bojowników oddało życie za ojczyznę. Ponad 20 tyś rannych oddało się na łaskę i nie łaskę bandytów z pod znaku swastyki. Ponad 15 tyś pomaszerowało do niewoli. Około 200 tyś cywilnych mieszkańców zginęło lub zostało zamordowanych w tym kobiety i dzieci. Miasto zamarło i umarło. Sukcesywnie dom po domu niszczono tkankę urbanistyczną wraz z majątkiem z takim trudem wypracowanym przez Warszawiaków.

I trudne pytanie, które zadaje sobie wielu z nas. Czy było warto ? Czy cena za nadzieję nie była zbyt wysoka. Kto i jak zrekompensuje matce ból po stracie dziecka. Kto zaopiekuję się bezbronnym dzieckiem po stracie rodziców. Kto i kiedy wypłaci mieszkańcom rekompensatę za zniszczone, utracone mienie. Czy to są pytania bez odpowiedzi ?

My Polacy jesteśmy narodem emocjonalnym. Przekładamy wartości duchowe nad materialnymi.

Opór zbrojny był i jest większą wartością niż życie czy też dobra doczesne. Dobrze to czy źle ?Martwi mnie tylko jedno. Podczas uroczystości rocznicowych związanych z wybuchem powstania, gloryfikuje się walczących, zapominając o kobietach, dzieciach, starcach, którzy nie uczestniczyli w walkach a ponieśli największą ofiarę – oddali życie.

Chwała więc bohaterom, tym z bronią w ręku, jak i tym, co ich krew, łzy, ból i cierpienie na wieczność tkwi w mazowieckiej ziemi.

Krzysztof Łysyganicz